piątek, 3 maja 2013

#95. Pamiętnik narkomanki.

Cześć!

  Jak wam mija majówka? Mi dobrze, szczerze to się nie nudzę. W ostatnim czasie przeczytałam kilka książek o których pewnie kiedyś wspomnę, ale na dzisiaj wybrałam "Pamiętnik narkomanki".
Jest to książka polskiej autorki Barbary Rosiek i domyślam się, że nie jedna z was po nią sięgnęła. Ze względu na tytuł i to o czym opowiada oraz to iż są to wspomnienia prawdziwe.
  Co do książki. Pierwsza część mi się podobała, chociaż nie lubię książek pisanych w formie dziennika. Dziewczyna poznaje świat narkomanii, a potem jest w tym na całego. Opisuje to co się dzieje, jej myśli, mieszane uczucia w sposób taki, ze czujemy się jakbyśmy sami byli uzależnieni natomiast druga część książki... Zanudziłam się na śmierć i nie przeczytałam do końca. Baśka już nie sięga po narkotyki i codziennie pisze o tym jak one ją zniszczyły, rozumiem, ze to strasznie, ale dzień w dzień to samo...
(Książka oczywiście jest jedna ale pierwsza jej część kończy się listem, jaki Basia otrzymała od swojego... nie wiem, przyjaciela? )
  "Pamiętnik..." można przeczytać kiedy się nie ma nic lepszego pod ręką, osobiście jakoś szalenie nie polecam. Plusem jest to, że znajdziemy w niej wiele głębokich i poruszających cytatów np.

"Kolejna ich przegrana? Nie. Kolejne przegrane życie."  
"Wystarczy gest, słowo, by zranić tak boleśnie, zniszczyć szansę, cienką nić porozumienia. Skąd w ludziach tyle zawiści? 

Pamiętnik narkomanki - Barbara Rosiek
304str. lubimy czytać
Co do filmów obejrzałam ostatnio wspaniały musical! Może wam się wydawać dziwny ale jest niesamowity w swojej oryginalności. Szczerze polecam, bo można się pośmiać, a muzyce też nie możemy niczego zarzucić.   klik-> Rocky Horror Picture Show [filmweb] // Piosenka z filmu !! :)  
Uwielbiam uśmiech tego aktora!

Rocky Horror Picture Show (1975)


XOXO NOFOUND.


środa, 20 marca 2013

#94. Co się właściwie stało?

Cześć wszystkim!

Tak bardzo tęsknię do wiosny! Właśnie mielismy ją witać, ale za oknem wciąż śnieg. Do Wielkanocy jeszcze trochę czasu, jednak boję się, że Króliczka będziemy szukać wśród zasp!
Jutro w szkole Dzień Wiosny. Występy, apele. Na pierwszej lekcji mamy geografię, nie byłoby nic w tym dziwnego, że zajęcia będzie prowadził uczeń naszej szkoły jedynie o rom starszy! Chcę to widzieć :)
Co do konkursu na przedstawienie jestem pewna, że moja klasa wygra! :)

W poprzednim poście wspominałam, ze ćwiczę. Jednak zrezygnowałam ze Skalpela Chodakowskiej i zdecydowałam się ćwiczyć z Mel B. Dużo z was mówiło mi o niej i jestem zadowolona. Mam nadzieję, ze efekt będzie widoczny na cieplejsze dni.

Ciągle mam pisać tę recenzję dla was, ale nie mam do tego głowy. W weekend powinna się pojawić. W zamian piszę krótkie opowiadanie, dawno tego nie robiłam...


Szła powolnym krokiem przed siebie. Muzyka zagłuszała jeżdżące samochody i cały chaos miasta. Wyłączyła całkowicie myślenie i wsłuchiwała się w melodię nie zwracając uwagi na nikogo. Co jakiś czas podnosiła wzrok i rozglądała się widząc wszędzie śnieg, błoto i ludzi przepychającyh się na chodnikach. Ktoś jechał na rowerze, zdziwiła się i zaczęła snuć bezsensowne myśli o tym jak on sobie radzi w tych zaspach. No jak?
Stanęła przed pasami i poczuła znany jej zapach. Trochę ostry, ale przyjemny. Prefumy, to z pewnością były męskie perfumy. Tylko skąd ona je znała? Może jakiś jej kolega z klasy ich używa... Zaczęła szukać intensywnie w pamięci źródła zapachu, w sklepie, kosmetyczka taty, brat... Nie, to żadnen z nich. Denerowało ją to, ze nie może sobie przypomnieć. Zerknęła w lewo. Jej serce zatrzymało się na chwile a w ustach zabrakło śliny. To był on. Jak mogła zapomnieć? Przecież właśnie od niego uciekała teraz myślami, właśnie po to się wyłączała, żeby go wyrzucić z głowy i wmawiać przez cały czas, ze jej nie zależy, że o nim nie pamięta.
- Cześć. - powiedział niepewnie. Ściszyła muzykę i kiwnęła lekko głową. Zapaliło się zielone światło. Westchnęła zrezygnowana i ruszyła na drugą stronę ulicy. Ciągle towarzyszył jej ten zapach. Doskonale pamiętała wieczór, imprezę, temperaturę powietrza i ilość gwiazd tamtej chwili. Niby przypadkiem dotykał jej ramienia i kładł rękęna jej udzie. Przypadkiem patrzył w oczy, uśmiechał się, mówił do niej czulej, zbliżał się niepokojąco blisko.
Zacisnęła pięści w kieszeniach i wbiła wzrok w ziemię. Chciała ukucnąc i chwycic się za głowę, dać sobie chwilę. Poczuła jak ktoś ciągnie ją za ramię.
Staneli twrarzą w twarz. Nic nie mówili. Jakby analizowali swoje spojrzenia nawzajem. Może obydwoje zadawali sobie pytanie: Co się właściwie stało? Dlaczego nie jesteśmy razem? Dlaczego nie jest tak jak powinno być od początku?

SŁUCHAMY: SKOR - LEĆMY
XOXO NOFOUND. 

sobota, 16 marca 2013

#93. Ćwiczenia!

Cześć :)

Nadal nie mogłam znaleźć czasu na blogowanie ale dzisiaj nadrabiam :) Ksiązki jeszcze nie przeczytałam, komputer zabiera mi tyle wolnego czasu, też tak macie że odciąga on was od wszystkiego?
W każdym razie trzeba go wykorzystać do czegoś pożytecznego dlatego zaczęłam ćwiczyć.
Ćwiczyć? Więc do czego mi kopmuter? Więc chodzi o to, ze zaczęłam ćwiczyć zumbę. Dzisiaj spróbowałam po raz pierwszy i uwielbiam to! Nie chcę sie odchudzać bo jestem szczupła, ale chcę być w formie i na lato umięśniony brzuch.
Czy któraś z was ćwiczy z Ewą Chodakowską?
Poza tym chciałam oznajmić, ze mam najwspanialszą przyjaciółkę na świecie... Tak jakoś mnie naszło na napisanie tego :)
Niestety mój humor jest ostatnio zły i wkurzam się o byle co. Potem oczywiście sie obwiniam.

O następnej książce napiszę w przyszłym poście.



XOXO NOFOUND.

ZUMBA KTÓRĄ ĆWICZĘ
KSIĄŻKA

środa, 6 marca 2013

#92.

Cześć :) 

Długo nie pisałam bo nie miałam internetu. Cieszy mnie, ze zainteresowałam wielu książką [klik]. Przecztałam po niej już kilka, ale jestem w trakcie takiej, która z pewnością wam opiszę kiedy ją skończę. Przez brak dostępu do internetu znowu zaniedbałam wasze blogi, ale obiecuję, ze nadrobię i odpowiem na komentarze do poprzedniego posta, w wolnej chwili czyli najprawdopodobniej w weekend.
Pewnie każdy z was już czuje wiosnę? Kocham kiedy budzi mnie słońce i ciepłe promienie ogrzewają moją twarz kiedy idę chodnikiem. Cudowne.
Co do następnego opowiadania mam plan ale jak mówiłam, będę musiała znaleźć czas i wrócić do "normalności" czyli znów życie z komputerem, to takie dziwne :)

Mamy tu kogoś kto słucha rapu?! Kto się cieszy z powrotu Małpy do rap gry po trzech latach?


XOXO NOFOUND.
SŁUCHAMY : SULIN - JEDNA MINUTA

piątek, 8 lutego 2013

#91. Ocal mnie od złego.

Cześć :)

  Przez kilka dni nie miałam dostępu do komputera dlatego nie odwiedziała ani waszych blogów ani nic nie robiłam ze swoim. W każdym razie wczoraj w pięć godzin przeczytałam książkę pt. "Ocal mnie od złego" o której chciałam wam trochę powiedzieć.
  Powieść jest na faktach i opowiada losy Allomy Gilbert maltretowanej przez swoją "przybraną matkę". 

"Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie.
Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności."

  Kiedy zaczęłam ją czytać nie mogłam się od niej oderwać dlatego też skończyłam ją już przy pierwszym podejściu, wstrząjąca opowieść pełna okrucieństwa, które ma miejsce w czsach dzisiejszych. Opowiada o sadystycznych metodach wyochowawczych. Alloma nie była traktowana jak człowiek... Nawet nie traktowano jej jak zwierze, ale o wiele gorzej. 

  Bicie po stopach za karę. Za co kara? Za takie błahe rzeczy jak zniknięcie kromki chleba, którą prawdopodobnie zjadł pies[z którym Alloma musiała spać pod stołem]. Zamknięcie dziecka na miesiąc, nagiego dając mu raz dziennie szklankę wody. Jedzenie własnych wymiocin, wpychanie kołka do gardła czy płukanie gardła płynem do mycia naczyć... To tylko mały procent tego co działo się w dzieciństwie dziewczynki, która przeszła piekło... 

  Kiedy jej zaczynało mocniej bić serce mnie też, w niektórych momentach musiałam na chwilę odłożyć książkę ponieważ byłam tak zaszokowana tym wszystkim. Czułam strach razem z tym dzieckiem gdy słyszało kroki potwora. Moim zdaniem najgorzy okres w jej życiu zaczął się gdy wyprowadziła się razem z "mamusią" i czwórką przybrnaego rodzeństwa na farmę... Książka budzi wiele emocji. Miłość, gniew, strach, obrzydzenie... Szczerze poleacam z całego serca, bo to wszystko dzieje się u nas za ścianą! Dlaczego jesteśmy tacy obojątni wobec czyjegość cierpnienia? 

Ocal mnie od złego
320 stron. znak.com

Po zakończeniu nie mogłam przestać o niej myśleć. Wyobrażałam sobie, że ja miałam dwa latka i bawiłam sie lalką, a w Anglii Alloma przechodziła piekło... 

Poza tym nic ciekawego. Przeczyałam jeszcze jedną książkę. Autorstwa Jonathana Carrolla - "Cylinder Heidelberga". Jest to zbiór opowiadań, również ciekawa, ale może o niej powiem kiedy indziej... 

Jakie plany na ostatni weekend karnawału? Chcecie żebym więcej wspominała o książkach jakie przeczytałam? 


XOXO NOFOUND.




czwartek, 31 stycznia 2013

#90. YOU suck

  Cześć :) We wcześniejszych postach pomyliłam się co do numeracji i myślałam, że dzisiaj bedzie setny mój wpis. Głupota nie boli... Cóż, już niedługo. Mam bloga w zaokrągleniu dwa lata, a tak patrzę, ze mało na nim pisałam.
  Powrót do szkoły nie był taki ciężki jak się tego spodziewałam. Humor mi dopisuje, tylko nic się poza nią nie dzieje. Delikatna rutyna. Czekam z niecierpiliwością na wiosnę, bo patrząc na to co mam do nauki na przyszły tydzień robi mi się niedobrze. Aaa i dwie kartkówki w piątek. Po prostu wspaniale. Przynajmniej z przedmiotów, które lubię. (angielski&hiszpański)
  Niedługo 14 lutego. Niby to nie tak mało, ale sami wiecie jak ten czas szybko leci. Spędzicie go samotnie czy ze swoją drugą połówką?

Idealna prawda? *.*

  Dzień był pochmurniejszy niż zwykle. Ogromne, ciemne obłoki zakrywały całe niebo nie przepuszczając nawet garstki promieni słońca. Ludzi było niewielu. Tylko kilku tych prawdziwych. Za życia wszyscy mówili jakim jest świetnym gościem a na pogrzeb przyszli? Pewnie, że nie. Jaki był tego powód nikt nie miał pojęcia. Nie mieli czego się wstydzić, chociaż kto to wiedział. Ostatnio zaczęło się dziać coraz wiecej dziwnych i zaskakujących rzeczy. Kto normalny podcina sobie gardło mówiąc, ze chce być wiecznie młodym. Kto normalny po prostu odbiera sobie życia. To tak jakby nic na Ziemi nie było wartego uwagi, chwili szczęścia. Wszystko staje się takie... puste.
  Sara stała tylko parkę kroków od ciemnego dołu, w którym leżała drewniana trumna. Smutek cicho spływał jej po policzku. W dłoni mocno ściskala wspólną fotografię. Patrzyła na czarną ziemię. Na dźwięk piachu rzucanego na trumnę przeszły ją dreszcze. Przerażające uczucie, że już nigdy więcej go nie usłyszy, nie zobacz, nie dotknie, nie poczuje... Okropnie silna tęsknota niszcząca ją od środka. Nigdy by nie pomyślała, że za kimś można tak tęsknić, tak bardzo z całego serce, ciała i umysłu. Wydawało jej się, że rzeczywiscie przestali oddychać w tym samym momencie tak jak Bartek tego chciał. Dziewczyna nagle zobaczyła starszą kobietę stojącą w bezruchu. Długie blond włosy opadały na jej smukłe ramiona. Długa, czarna suknia wisiała na niej jak na wieszaku. W oczach miała pustkę i co zagryzała suche usta powstrzymujac się przed płaczem. W tym momencie kobieta spojrzała na Sarę. Miała oczy tego samego koloru co Bartek, tylko bez tej świeżej, jasnej iskry. To musiała być jego matka, na siostrę była za stara. Nigdy nie wspominał o swojej rodzinie, zawsze omijał ten teamt. Nastolatka ruszyła w jej stronę. Sama nie widziała dlaczego, ale wiedziała, ze musi z nią porozmawiać. Stanęły twarzą w twarz. 
- Ty jesteś tą, która go znalazła?- zapytała chłodnym głosem blondynka.
- Tak, ale tak właściwie go nie znalazłam. Byłam przy tym jak... jak się zabił.- czuła przy każdym słowie żyletki w krtani. Nie mogła tego zaakceptować, w tym momencie jeszcze było to dla niej całkowitą abstrakcją. 
- Dlaczego chciał to zrobić z Tobą, a nie ze mną? Nie mógł mnie kochać mniej od Ciebie. Jesteś jedną z panienek, która zerżnął. Może byłaś najładniejsza. On kochał tylko mnie. - wysyczała z taką wrogością w głosie jakby sam szatan przez nią przemawiał. Sara na chwilę zamarła. Chwilę myślała, czy rzeczywiście to sułyszała czy to tylko jej wyobraźnia. 
- Bardzo się pani myli! On mnie kochał. Tak prawdziwie mnie kochał. Panią kochał jako matkę... Zapewniam, że nie jestą jedno z wielu. - odparła gromiąc ją wzrokiem.
- Dziecko co Ty wiesz o miłości. - uśmiechnęła się pod nosem. - Nie znałaś go. Nie mógł Cię kochać bardziej. Tylko ja mu dawałam to czego potrzebował, tylko ja go zaspokajałam kochanie. - znów się uśmiechnęła, a z jej oka popłynęła łza. Chyba zaczęła coś wspominać. Potem sie odwróciła i zaczęla iść w stronę parkingu. 
  Sara patrzyła na nią w osłupieniu. "Tylko ja go zaspokajałam."? Co to miało znaczyć? Przez głowę przemknęła jej myśl o kompleksie Edypa, ale czy mogła to być prawda? Ojciec Fabiana gejem, Bartek ruchający własną matkę... Ten świat ma nas chyba za nic i staje się coraz bardziej popieprzony.  


   Fabian siedział przy kuchennym stole razem z mamą. W pomieszczeniu unosił się zapach pysznego, pieczonego mięsa. Pani Grygorowicz była niską brunetką z nazbyt dużymi pośladkami. Ciemne loki spinała w kucyk i nie wyglądała na swój dojrzały wiek. Pracowała w banku niedaleko domu.
  Do kuchni wszedł Pan Oskar, ojciec Fabiana. Mężczyzna zawsze przesadnie dbający o swój wygląd. Wszystkie oryginalne marynarki, pełno kremów... Dlaczego nikt się nie domyślił.
- Dlaczego nikt nie doniósł mi papierów do pracy?- zapytał starszy mężczyzna i ucałował żonę na powitanie.
- Fabian? Dałam Ci te papiery! Ojciec mógł mieć przez to problemy. Dlaczego ich nie zaniosłeś?- chłopak milczał patrząc na pusty jeszcze talerz.
- Dobrze, nic się nie stało... - uspokajał Pan Grygorowicz i uśmiechnął się siadając do stołu.
- Dobrze, ze nie masz problemów za obmacywanie się z facetami na zapleczu. - wtrącił nagle Fabian patrząc prosto w oczy ojcu. Zobaczył jak zrobił się czerwony i parę kropel potu na jego wysokim czole. Matka spojrzała na niego znacząco ściskając mocniej ścierkę.
- Synek, co Ty znowu wymyślasz... - wymamrotał ojciec nerwowo i poluzował krawat.
- Jesteś pedałem! Jaki jest inny powód do wyjmowania penisów ze spodni kolegi? Wszystko widziałem i rzygać mi się chce jak teraz na Ciebie patrzę!- Fabian wstał od stołu i uderzył pięścią w ścianę po czym poszedł do swojego pokoju. Przypominał sobie tę scenę... Szedł z teczką w ręce niczego się nie spodziewając. Jako syn pracownika dosć ważnego jak jego tata mógł wejść tylnimi drzwiami, żeby uniknąć pytań typu: "był pan umówiony?". Wtedy to się stało... Zobaczył obcego, brzydkiego faceta przyciskającego ojca do ściany. Pan Grygorowicz pocierał jego kroczę i smakował jego usta jak soczysty owoc. Dwóch mężczyzn w tym jego ojciec, jego rodzic, mąż jego matki. Miał chwilę pustkę w głowie, pomrugał oczyma, jednak to była prawda. Całkowicie zapomniał o dokumentach i wrócił z teczką do domu nie zastając w nim mamy. Może to lepiej, że jej nie zastał. Nie potrafiłby spojrzeć w jej wesołe oczy.
  Z kuchni docierały krzyki. Matka domagała się prawdy, płakała, waliła pięściami w blat. Ojciec po chwili przyznał się, można było usłyszeć jego teatralny szept i łzy bijące o podłogę. Kobieta wzięła ze stołu nóż i celowała w swojego męża. Uspokoiła się... jednak tylko na tyle aby udeżyć go talerzem w głowę. Stracił na chwilę równowagę i musiał podtrzymać się krzesła. Fabian nie miał zamiaru teraz ingerować, miał ochotę go zabić, wziąć coś ostrego i zakatrupić za to co zrobił. Nie chodziło o niego, nade wszystko kochał swoją matke, która byla dla niego najważniejsza. Wspierała go, oprócz niej miał jedynie Sarę. Zdecydowanie dwie najważniejsze osoby w jego marnym życiu. Wyszedł.



SŁUCHAMY : HAPPYSAD - BEZ ZNIECZULENIA [uwielbiam]
XOXO NOFOUND. 

sobota, 26 stycznia 2013

#89.Liebster Award.

  Cześć. Dzisiaj zacznę od gorących podziękować za nominację do tego skromnego wyróżnienia. Nominowała zostałam przez prowadzącą bloga XDULCEAMORX (na którego serdecznie was zapraszam). Ciągdalszy opowiadania " Forever young" pojawi się w następnej notce bo uznałam, że ta byłaby zbyt obszerna.
Chcecie w ogóle ciągdalszy? Wasze komentarze mnie motywują... Przynajmniej powinny.



Może małe wyjaśnienie na czym polega w ogóle "Liebster Award" : Jets to nominacja otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest ona przyznawana blogom mniejszej ilości obserwujących, dając możliwość rozpowszechnienie. Po otrzymaniu takiej "nagrody" należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie nominujesz kolejne 11 blogów [nie możesz nominować odoby, która wybrała Ciebie] oraz zadajesz 11 pytań. :)

PYTANIA I ODPOWIEDZI!

1. Skąd czerpiesz pomysły na swoje opowiadanie? 
2. W jaki sposób zaczęłaś pisać?
3. Ile czasu zajmuje Ci pisanie notki?
5. Negatywne komentarze Cię motywują czy raczej dołują?
5. Znajomi/przyjaciele wspierają Cię w Twojej twróczości?
6. Chciałabyć wydać książkę?
7. Czy którykolwiek z Twoich postów jest związany z Twoim życiem?
8. Jak tam leci?
9. Wymyślanie wydarzeń sprawia Ci trudności?
10. Jesteś zadowolona ze swoich postów? 
11. Jesteś realistką czy optymistką? 

1. Pomysły czerpię z życia, ksiązek czy filmów. Do rozpoczęcia mojego ostatniego opowiadania zainspirowała mnie książka pt. "Błędy", o ktróej już trochę pisałam.[post #87]
2. Zaczęłam od strony moblo.pl. Na początku były to krótkie wpisy, później w głowie miałam tyle pomysłów, że musiałam się nimi podzielić. Na początku może to były moje małe fantazje, które chciałam żeby się spełniły. W końcu zaczęłam pisać uż około trzech lata temu. 
3. Różnie. Czasami kilkanaście minut kiedy mam wenę, czasami kilkanaście dni...
4. Ludzie wstydzą się pisać negatywnie o czyjejśc pracy, ale gdy ktoś się znajdzie to raczej mnie motywuje. Myślę wtedy "Muszę mu pokazać, ze stać mnie na więcej!" .
5. Raczej o niej nie wiedzą. Ich reakcja pewnie byłaby obojętna, zresztą... W czym tu wspierać? To tylko opowiadania na blogu, którego prawie nikt nie czyta.
6. Szczerze? Tak. Coraz częściej o tym myśle, ale bałabym się, że nie potrafię wymyśleć nic oryginalnego, a moja strona językowa nie jest aż tak fenomenalna, żeby napisać książkę. 
7. Tak i to sporo. Czasami opisuję prawdziwe sytuację! Zdarza się też tak, że wplątuję jakieś dialogi z mojego życia w opowiadania.
8. Widzę, że nie miałaś pomysłu na pytanie. :) 
9. Raczej nie ponieważ kiedy nie mam pomysłu to po prostu nie piszę.
10. W większości tak. 
11. Zdecydowanie optymistką!! :) 
nominowane blogi przeze mnie : nadouis-norminsonhope-love-truthantolka95shinekattlaalala-love
[ nie chce mi się szukać 11 blogów, przepraszam] 
moje pytania : 
Dlaczego zaczęłaś pisać bloga? 
Jaka byłaby dla Ciebie idealna randka?
Twoje największe marzenie?
Nie chciałabyś czasem zostawić wszystko w cholerę i uciec gdzieś?
Jaką sławną osobę chciałabyś poznac najbardziej?
Masz w domu płyty swoich ulubionych artystów?
Co sądzisz o tatuażach?
Przeczytałaś w życiu dużo książek? [oprócz lektur]
Są rzeczy, których bys nie powiedziała nawet najlepszemu przyjacielowi?
Istnieje przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną?
Najlepsza rzecz jaka Ci się przytrafiła to...? 



WAŻNE : To wszystko co do " Liebster Award". Teraz mały apel do dziewczyn piszących blogi z opowiadaniami. CZY WSZYSTKIE WASZE OPOWIADANIA MUSZĄ BYĆ O ONE DIRECTION?
Nie mówię czy ich lubię czy nie, ale błagam. Bądźcie oryginalne. Każde opowiadanie o nich opiera się na tym samym. Spotykacie się przypadkiem, on jest sławny, kłócicie się, on stara się ją zatrzymać i się zakochują i są sławni razem... Wiem jak sie zakończy już jak przeczytam tytuł albo pierwsze zdanie.
Nie mówię, że wszystkie takie są ale większość. Jeżeli juz musicie o nich pisać wymyślcie coś lepszego, albo chociaż zmiencie imiona lub nazwę zespołu bo ja już tym wymiotuję. Pozdrawiam.

nominowane blogi przeze mnie : nadouis-norminsonhope-love-truthantolka95shinekattlaalala-love,
[ nie chce mi się szukać 11 blogów, przepraszam]

XOXO NOFOUND. 


poniedziałek, 21 stycznia 2013

#88. Ars moriendi.

  Leniwie otworzyła oczy i przeciągnęła się na łóżku. Została w takiej pozycji przez chwilę i poczuła jak wskakuje na nią jej mały, nadpobudliwy piesek.
- Złaź! - powiedziała stłumionym głosem. Popatrzyła na zegarek, który wskazywał dziewiątą. Poszperała dłonia pod poduszką i w tym samym momencie poczuła wibracje telefonu. Chwyciła go i z przymkniętym jednym okiem przeczytała wiadomość. " Gratulacje! Wygrałeś..." 
Rzuciła nim na drugą stronę łóżka, ale czego oczekiwała? Niby ktoś nagle przywita ją czułym, słodkim, pachnącym sms'kiem? Bardzo wątpliwe.
 Założyła za duży sweter w norweskie wzory i poszła do kuchni. Zastała tam swoją siostrę kłócącą się z kimś przez telefon. Krzyczała coś o prezencie i pieniadzach. Pewnie znów jej narzeczony kupił za tani pierścionek albo kwiaty nie pasowały kolorem do ścian jej pokoju. Tak, Karoliny Sara nienawidziła jak nikogo innego. Idealna dziewczyna, z pięknymi blond lokami. Nie była piękna, ale widocznie potrafiła wmówić to całemu światu. Sara przeszła obok niej obojętnie i wzięła kilka łyków mleka. Poranek jak poranek, dzień jak co dzień, a jednak coś wisiało w powietrzu.



 W radiu leciała po raz setny ta sama głupia piosenka. Ludzie przepychali się między sobą, wrzeszczeli na siebie nawzajem nie mieszcząc się na chodniku. Sara patrzyła na to wszystko przez okno czekajac na osobę, która ją rozumie i ma tak samo popaprany umysł jak ona. Nie musiała długo czekać, Fabian przyszedł po pięciu minutach. Przywitał się czule ją przytulając i usiadł na przeciwko. Pomieszczenie wypełniał zapach świeżej kawy i ciasta. Na pomarańczowych ścianach wisiały obrazki przedstawiające różne kwiaty albo dzieci. Przytulne miejsce.
- Musimy o czymś pogadać. - powiedział w końcu chłopak. Fabian był wysokim, czarującym brunetem. Posiadał przenikliwe spojrzenie i słodki uśmiech. Wyglądał jakby ledwo skończył gimnazjum.
- Myślałam, że się za mną stęskniłeś. - odpowiedziała pociągajac kolejny łyk pysznej kawy. - Ok, ok. Już tak na mnie nie patrz tylko gadaj. - machnęła ręką zachecająco.
- Mój stary ma romans. - wyszeptał w jej stronę rozglądając się po pomieszczeniu, które raczej świeciło pustką o tej godzinie.
- Żartujesz?! Skąd wiesz? - szczenka jej opadła. Myślała, że jego rodzina jest idealna, tak samo jak jej siostrunia i tylko oni stawiają się tej sztucznosci.
- Widziałem. Widziałem ojca jak się macał...- przełknął głośno ślinę. - Z facetem. - nastała cisza. Sara wyobraziła sobie tę scenę i nie docierało to do niej.
- Twój tata jest gejem? O kurna... - a jednak powiedziała to nagłos. Fabian skrzywił się.
- Zajebiscie nie? Jak ja to powiem matce? Przecież tego tak nie zostawię. Zdrada to zdrada nieważne z kim. Mam nadzieję, ze to nie jest dziedziczne. - oparł głowę na dłoniach i spojrzał na nią spod byka. Sara pogładziła jego dłoń i uśmiechnęła się lekko wąskimi ustami.
- Dasz rade misiek. - wstała z miejsca. - Dzisiaj na pewno. Dzisiaj mamy zamiar się stoczyć, pamiętasz? - położyła ręce na biodra i zakołysała się wesoło. Przyjaciel w ślad za nią podniósł się i owinął szyję szalem.
- Pewnie, że pamiętam. - przytaknął i po chwili otwierał przed nią drzwi. Wyszli na styczniowy mróz.



Przechodzili koło chyba najsłynniejszej szkolnej pary. Pomachali im z tymi swoimi fałszywymi uśmiechami na twarzy. Nigdy nie zamienili słowa, ale to tak "z widzenia". Czujesz się wtedy cholernie popularny. Szczególnie jak te dwa pawiany się do Ciebie szczerzą. Weszli do Sary domu. Z zewnątrz wyglądał na dość mały, ale w środku pełno przestrzeni. Nikogo nie było. Ściany jej pokou były modrakowe, jedną z nich całą zajmowały zdjęcia. Po środku wielki napis "MEMORIES". Zdjęcia jej z rodziną, Fabianem i innymi przyjaciółmi. Tęskniła za Patrycją, która na całe ferie wyjechała z dziadkami w góry. Pisała, ze okropnie się nudzi i wszystko by oddała, żeby się urwać do domu.
Sara założyła czarną spódniczkę i czarne kolanówki. Do tego równie ciemne lity i przewiązała sobie podartą koszulkę w jakieś wzorki. Przeczesała swoje długie, brązowe włosy. Właściwie nie były brązowe, miała na głowie paletę barw, od czerwieni po blond. Nie miała czasu znowu się pofarbować. Fabian spojrzał na nią i zagwizdał z aprobatą.
- Mała, jesteś piękna wiesz?- zakręcil nią kilka razy. - Ben na pewno zauważy Cię w tłumie. - dodał a ona puściła jego rękę. Ben, a właściwe Bartek był jej przelotnym romansem. W tym świecie nie ma nic na stałe, a ona czuła, że on jednak nie odejdzie. Jak zwykle myliła się. Rozkapryszony blondyn o świetnym guście i silnych ramionach poszedł w długą tak jak każdy inny. Odpuścił sobie. Jednak nie mogła o nim zapomnieć. Na jej pamiątkowej ścianie wisiało kilka zdjęć z nim wywołanych szybko u fotografa przed sylwestrem...
Wymienili jeszcze kilka zdań i pogodzeni skierowali się do Barcelu. O Barcelu wiedziała wybrana grupa osób, co nie oznaczało, ze była ona mała. Przychodzili tu różni ludzie i można tu było spotkac każdego. Puste dziwki zdejmujące to co dało się zdjąć jak i grzrcznie stojące w kącie kobietki, które przychodziły zarobić trochę na studia obciągając paru spoconym po tańcu kolesiom.
Krótka kolejka stała pod wejściem do budynku na koncu miasta. Wyglądał jak zwykła nora dopóki nie zeszlo się piętro nizej. Pełno laserów, kolorowych lamp i pełno znanych twarzy. Niektórzy mieli już własne miejsce. Ruda Ania, zawsze siedziała na końcu baru ze spiętymi włosami i popijała te same piwo. Uwielbiała gawędzić z barmanem, może właśnie dlatego tu przychodziła? Miała na twrzy dużo piegów i długi nos.


Sara przywitała się z paroma osobami i w końcu... w końcu go zobaczyła. Stał kilka metrów od niej z tym swoim uśmieszkiem. Podchodził do niej powoli i nachylił się jakby chciał powąchać jej włosy. Przejechał dłonią po smukłym ramieniu i wręczył piwo. Podniosła wzrok i uśmiechnęła się dziękująco. Już chciała odchodzić kiedy przyciągnął ją do siebie i zaczęli uginać kolana do rytmu muziki. Czuła jak wydzierają sobie nawzajem skrawki powietrza. Było duszno i co jakiś czas polewano gości klubu wodą z butelek, czasami węża.
Dźwięki Dj Tiesto wypełniały ciała zgromadzonych. Setki podniesionych dłoni, ludzie krzyczeli, skakali, przytulali sie i podnosili nawzajem. Sara z Benem wyszli na dwór.
- Zabiłabyś mnie gdybyś mogła? - zapytał opierając sie o mór.
- Co Ty bredzisz? Nie jesteś tyle wart, zebym niszczyła sobie życie przez Ciebie. - wzdrygnęła się na pytanie.
- A ja bym chciał się zabić. Rozumiesz, całe życie młody? Nie tylko kilka lat, a całe życie?- uśmiechnął się pod nosem po czym podszedł do niej i wyjął z kieszeni nóż.
- Ben... - zrobila pauzę. Na widok noża zaschło jej w ustach. - Ben, naćpałeś się czego. Schowaj to. Wracajmy. - tysiące małych stópek przebiegło jej po plecach. Spojrzała mu w oczy, czy dostrzegła szaleństwo. Chłopak dotknął nożem swojej szyi. Sara cofnęłą się o krok.
- Sara, słuchaj. Kochasz mnie, a ja kocham Ciebie. Zrobimy to razem. Zabijemy się jednym ruchem ręki. Przestaniemy oddychać w tym samym momencie i zostaniemy zapiętani jako piękni, młodzi, zakochani, będzmy cholreną legendą, kminisz? Piękne ciała skąpane w blasku pieprzonego księżyca. - po tych słowach polizał nóz a z jego języka zaczęła kapać krew. Dziewczyna nie wiedziała czym jest bardziej zaskoczona... Jego chorym sposobem okazywania miłości czy tym, ze chciał się zabić? Odebrać sobie życie bez powodu. Nie dlatego, ze nie miał siły... Chociaż może nie miał.  Nie znała go dobrze, może coś się działo poza ich przestrzenią? Paradoksalnie nie znała go prawie w ogóle, a kochała mocno, najmocniej.
- Ben... nie. To co mówisz to brednie...- przysunęła się do niego i pocałowała zakrwawione usta. Nagle Bartek jedny sprawnym ruchem podciął sobie gardło. Dziewczyna odskoczyłą i krzyknęła. Zaczęła się wydzierać z całej siły i płakać. Umierał z usmiechem na twarzy, bez pulsu już wpatrywał się w jej młodą twarz...

KTO MA FERIE? :) 
CO SĄDZICIE? MACIE POMYSŁ NA TYTUŁ?
SŁUCHAMY: 30 SECOND TO MARS - THE FANTASY
XOXO NOFOUND.

niedziela, 20 stycznia 2013

#87. Błędy.

Cześć moi kochani.

  Tytuł posta może brzmieć znów dołująco, ale dzisiaj nie o to mi chodzi :) Są ferie i mam dużo wolnego czasu więc na ich czas wypożyczyłam ksiązkę Jakuba Małeckiego pt. "Błędy". Zainteresowałam się nią bez powodu... spodobała mi się okładka. Powieść z gatunku horror. Przyznam, że na początku nie mogłam czytać jej wieczorem bo rzeczywiście się bałam! Nie będę tu pisać recenzji (jestem dopiero w trakcie czytania), ale chciałam wam napisać dwa krótkie fragmenty :)


" Wychodząc na ulicę, Iks widywał szare i osikane przez psy kamienice, śpieszących się gdzieś japiszonów, pędzące Bóg wie gdzie samochody i znajdujące się w nich zdenerwowane, smutne twarze. Im większy samochót tym smutniejsza twarz w środku. Patrzył na to wszystko, a pytanie nasuwało sie jedno: po co właściwie dalej się to kręci? Po co oni biegają wciśnięci w niewygodne garnitury, po co odbierają telefony, których wcale nie chcą odbierać? W jakim celu zrywają się na budzik, kiedy jedyne, o oczym marzą, to pospać kilka godzin? O co w tym wszystkim chodzi? Nie łatwiej, jak człowiek siedział przed jaskinią i raz na dzień wyszedł pouganiać się za jakimś królikiem?
 Ludzie snuli się ulicami jak zombie, mieszając się, potrącając, wydzierając na siebie nawzajem. Iks dostrzegał to wszystko, ale wiedział, że to tylko powłoka. Świat jest takim, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka, wyciąga brudną dłoń podając sznur i żyletkę. Bo i nic więcej nie ma na dzień dobry do zaoferowania.
Gdzieś w śrdoku są jednak opowieści. "

Co o nim sądzicie i jak go rozumiecie? Czy rzeczywiście uważacie, że siedzenie przed jaskinią bez zmartwień było lepsze?



" Samotność mnoży dziwne dźwięki, każe wsłuchiwać się w skrzypienie szafy, stukot w rurach czy kapanie z kranu. Samotność to iloczyn strachu bo wiemy, że kiedy zobaczymy coś czego nie powinniśmy eidzieć, będziemy z tym sami. "

Chcecie żebym znów zaczęła pisać opowiadania? 


SŁUCHAMY : THE WEEKND - HIGH FOR THIS [ cudowne ]
xoxo Nofound. 

niedziela, 13 stycznia 2013

# 96. Samotna?

  Cześć i czołem w nowym roku. Przeciez dopiero styczeń, a mnie jak na razie nic nie wychodzi...

Nawiązując do tytułu... Czy jestem samotna? Nie. Przynajmniej bym tego tak nie nazwała. Samotność ma bardzo szeroką definicję, a ja po prostu nie jestem zakochana. Oczywiście wszyscy mi wmawiają, że przez to jestem drażliwa i jest mi z tego powodu przykro. Czy rzeczywiście jest mi przykro? Czasami. Gdy tak patrzę na tych wszystkich zakochanych, ale.. ludzie! Mam 16 lat! Czy to naprawdę takie dziwne, że nie mam chłopaka? Błagam, wyluzujcie.

  Z serii filozoficznych przemyśleń Nofound to chyba by było na tyle. Do usłyszenia.




SŁUCHAMY : http://www.youtube.com/watch?v=dFVxGRekRSg [ heartbeat ]

ps. Jak u was z związkami? 

XOXO. NOFOUND

piątek, 21 grudnia 2012

# 94. Merry Christmas & Happy New Year

Cześć wszystkim. Strasznie dawno nic nie pisałam i wiem, że nie będę. Może czasami. Jednak teraz jest na to specjalna okazja i pewnie każdy dodaje 345675432 postów o tym jak się przygotowuje do Bożego Narodzenia.
Anyway, chcialam napisać,że ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. PRZEDE WSZYSTKIM ZDROWIA, SZCZĘSCIA, MIŁOŚCI I PIENIĘDZY. Niech ta gwiazdka będzie niezwykła i magia tegorocznych świąt zadziała tak jak sobie tego zażyczycie. Spełnienia marzeń i  w końcu wpadnijcie w miłość. Jeżeli już ją macie to trzymajcie mocno i nie puszczajcie. 
Jedynie prawdziwych przyjaciół i zero fałszu ani zdrady. 
PIJANEGO sylwestra i niezapomnianej zabawy w ulubionym gronie, aby Nowy Rok przyniósł wam dużo pozytywnych zmian we wszystkim. Świetnych ocen chociaż to tam mało ważne.. ;)) 

PRACUJCIE NA NIESAMOWITE WSPOMNIENIA !!!



 Chodziła niespokojnie po mieszkaniu. Za oknem biało i nie widać jeszcze żadnych śladów na śniegu. Przystanęła przy oknie i poczuła unoszący się zapach cunamonu. Jednak mętlik w jej głowie nie odszedł. Nadal w niej był i nie dawał spokoju, chwili wytchnienia... 
Założyła buty, narzuciła kurtkę i owinęła szyję szalem po czym wyszła z domu nie mówiąc nikomu ani słowa. Nie miała pojęcia gdzie idzie. Szła po prostu przed siebie. Lubiła dźwięk skrzypiącego śniegu gdy na niego stąpała. Nałożyła na uszy słuchawki i poczuła bas, który przeszył jej ciało. Nawet to nie pomagało uciszyć natrętnych myśli. O czym tak myślała? O wszystkim. Coś w niej pękło. Choroba ojca, brak pieniędzy, tęsknota za przyjaciółmi, zazdrość, zawiść i oczywiście miłość.
Zatrzymała się na moście i wychyliła się za barierkę. Na rzecze pływały jeszcze dwie kaczki. Patrzyła na nie niby przez chwilę, ale czas leciał tak szybko. Zrobiło się późno, a ona nie chciała wracać. Zacisnęła mocniej szal i znów oparła się o barierkę. Pocieszała się, że nie jest najgorzej. Niektórzy nie mają dachu nad głową, głodują, a ona to wszystko przecież ma. Czy przejmuje się więc pierdołami bo już nie ma czym? Czy szuka ich na siłę? Raczej nie, ale jednak się przejmuje. Po jej zmarźniętym policzku poleciała łza. Trudniej jej się oddychało. 
Nagle poczuła na swoim ramieniu czyjąś rękę. Gwałtownie się odwróciła i zobaczyła duże brązowe oczy wpatrzone w nią. Był to chłopak poznany kilka tygoniu temu na imprezie. To nie on wpadł jej wtedy w oko, ale widocznie mu się nie przypaTrywała...
***

  Siedzieli na dachu któregoś z bloków. Bez słów oparła głowę na jego ramieniu. Objął ją mocno i patrzyli przed siebie na światła zasypiającego już miasta. 
- Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?- zapytała nadal wpatrując się w zimowy krajobraz. 
- Bo wiem co człowiek czuje kiedy spada. - odpowiedział, a ona myslała o tych słowach przez resztę wieczoru. Zadawała sobie pytanie : "Czy ja spadam?" Odpowiedź nie była jasna. Uważała, że tylko trochę, że to tylko moment. 




XOXO NOFOUND. 




poniedziałek, 13 sierpnia 2012

# 93.

Cześć . :) 

Jutro idę na imprezę do mojego eks. W środę spotkanie klasy z gimnazjum. Potem nie wiem. Muszę ogarnąć miejscówkę na imprezy i zabieram się za to od kilku tygodni. Dajcie mi siłę i chęci. 
I małe pytanie . Co sądzicie o znajomościach INTERNETOWYCH  i o spotkaniach z takimi osobami?
( od dziś dokładnie 3 tygodnie do rozpoczęcia szkoły [*])

***
  Rozejrzała się szukając go. Szedł w jej stronę. Zimne popołudnie , on w szarym płaszczyku a na jego głowie blond włosy jak zwykle w nieładzie. 
- Cześć.- przywitał się i ofiarował czułego buziaka w usta. Zalała się rumieńcem nie spodziewając się tego. Uśmiechnęła się.
- Koleżanki idą z nami? - zapytał spoglądając na jej dwie roześmiane przyjaciółki.
- Poradzą sobie same, tylko ze mną czekały.- wytłumaczyła i natrafiła na jego spojrzenie. Cudowne niebieskie oczy sprawiały , że uginały się nogi jej i pewnie wielu innym... Chwycił ją za rękę.
- Michał , wiesz , że lubię stawiać sprawy jasno . Czy my... - zaczęła . 
- Jesteśmy razem?- dokończył za nią mocniej ściskając jej dłoń. Przytaknęła. - A chcesz ze mną być? - zapytał.
- Chcę .. A Ty ze mną? - odpowiedziała pytaniem.
- Tak. Więc już masz odpowiedź.- Dziewczyna czuła jak serce podchodzi jej do gardła a wredne stado motyli nie daje się na niczym skupić. 
- Nie mogę w to uwierzyć. Szaleję za Tobą od dziesięciu miesięcy a teraz jesteś ze mną. Wciąż myślę , że to jedna z tych historii , które wymyślam przed snem i zaraz się obudzę. - chłodny wiatr zawiał mocniej sprawiając , że długie , brąz włosy dziewczyny zatańczyły. Chłopak ucałował jej dłoń i przyłożył do swojego polika. 
- Ale jestem tutaj teraz i kocham Cię. Jakbyś chciała żeby ktoś Cię kochał?- te słowa ogrzały ją i nastała pustka w jej głowie. Chciała jak najlepiej dobrać słowa.
- Chciałabym by kochał mnie tak , że braknie mu tchu i obawy przed straceniem mnie aż bolały rozrywając jego duszę ... - wyszeptała wiedząc , że nie ma takiej miłości.
- Czy to , że przy każdym Twoim pocałunku braknie mi powietrza zalicza się ? - odparł chwytając ją w pasie i przyciągając do siebie . 

SŁUCHAMY : EMINEM FT. RIHANNA - LOVE THE WAY YOU LIE
(piosenka nigdy mi się nie znudzi)
XOXO NOFOUND. 

niedziela, 5 sierpnia 2012

92.

Cześć :) .
Wczoraj zerwałam z chłopakiem i czułam się z tym strasznie , ale jestem pewna , że to była dobra decyzja , a piękna róża będąca w wazonie , którą od niego dostałam tylko mi o nim przypomina , ale już nie sprawia mi smutku. 
Było mi ciężko wiedząc , że go ranię , a sam w sobie nie był mi obojętny. Jak wyglądały wasze rozstania ? Wy musieliście powiedzieć " To koniec " , czy to druga połówka była tą "złą"? A i jeszcze jedno. CONVERSY CZY VANSY ?






Szła do niego z mętlikiem w głowie. Tysiące myśli na sekundę nie dających wytchnienia. Wtedy zobaczyła go. Jego promienny uśmiech , wesołe tęczówki. Do jej oczu cisnęły się łzy , nie potrafiła łamać serc, nie chciała tego robić. Ujrzała w jego dłoni przepiękną, czerwoną różę i już czuła jej zapach. Obdarował ją szybkim buziakiem oczekując , że wtuli się w niego , że nie mogła wytrzymać tej cholernej tęsknoty... Rzeczywiście gdy go zobaczyła poczuła te motyle w brzuchu i chciała rzucić się mu na szyję i wycałować czując jego ciepło.
- Muszę Ci coś powiedzieć. - Przełknęła głośno ślinę i spojrzała w jego oczy wiedząc , że widzi ich brąz zapewne ostatni raz. On westchnął , wiedząc co za chwilę się stanie. Dziewczyna obserwowała jak drżą mu dłonie , które przed chwilą wręczyły jej kwiat. Położył je na karku.
- Mów , przyjmę to do wiadomości. - znów obdarował ją spojrzeniem i zagryzł wargi.
- To nie ma sensu ... - zaczęła . ale on nie dał jej nawet dokończyć. Wbrew pozorom miała mu tyle do powiedzenia , jej też było ciężko.
- Ok. - powiedział szybko. - Jedyne co chce Ci powiedzieć to , to, że dziękuję za wszystko , za wszystkie chwile i za każdy Twój uśmiech. Niczego nie będę żałował, nigdy. Kocham Cię... Dlaczego to nie ma sensu? - stał przed nią , a jego oczy nie były już radosne.
- Byłoby tak jak wcześniej zanim wyjechałeś, a te kilka dni dało mi do myślenia ... - po jej policzku spłynęła pierwsza słona łza.- Posłuchaj , nie chciałam żeby tak wyszło. To był błąd. - zakryła dłonią usta w strachu , że wybuchnie płaczem, którego nie będzie potrafiła powstrzymać. Pokiwał głową.
- Daj mi go naprawić. - prosił przejeżdżając wierzchem dłoni bo jej ramieniu.
- To nie ma sensu... - powtórzyła i on powtórzył to po niej. Ruszył w stronę domu. Nawet się nie odwrócił a ona patrzyła jak się oddala. Już nie starała się powstrzymywać łez. Bała się trochę o makijaż i trochę o jego serce.

KTÓRY MOMENT PODOBAŁ WAM SIĘ NAJBARDZIEJ ? 
SŁUCHAMY : HUCZUHUCZ - GDYBY NIE TO
XOXO NOFOUND. 

wtorek, 31 lipca 2012

91 .

Cześć.


Dzisiaj dzień nie był zbyt ciekawy. Nie ma co opowiadać. W czwartek wraca moja przyjaciółka i mój chłopak z wakacji. :)


Chciałam was zapytać o dość znane zespoły , a przynajmniej każdy z was musi chociaż kojarzyć jeden z nich. Mianowicie : Guns N' Roses , Nirvana , AC/DC. Sądzę , że znacie. Ostatnio zaczęłam ich słuchać. Jedynie AC/DC nie przypadł mi do gustu,a Guns'ów pokochałam zarówno ja i Slasha. Kiedy o tym komuś powiedziałam reakcja była następująca : " Serio , stary rock?" , albo : " Dziwny masz gust." ... Zirytowało mnie to . Co wy na to ?


O gustach się nie dyskutuje.A na punkcie muzyki jestem jakoś wyjątkowo wyczulona.
***
Siedziała na balkonie wolno paląc szluga. Wzrok miała wbity w ciemność , a w jej brązowych oczach odbijał się blask księżyca.
- Mogę?- odezwał się Alex stojąc w progu. Dziewczyna zerknęła tylko na niego i wzdrygnęła ramionami.
-Posłuchaj ... - zaczął chłopak, ale Megan odwróciła się w jego stronę i zgromiła go spojrzeniem.
- Nie chcę. Przecież Ty nic nie rozumiesz. Masz rodziców i wiedziesz idealne życie w idealnym domu z idealną rodziną.Masz jakiekolwiek szanse wybić się i odejść od tego całego syfu. Możesz mieć co chcesz i kiedy chcesz... Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego jesteś teraz tutaj. Ze mną. - wzięła kolejnego bucha i zgasiła peta na barierce.
Miała długie, czarne włosy swobodnie opadające na jej ramiona i plecy. Tatuaż na przedramieniu przedstawiający wijące się rośliny wyglądał niesamowicie , dodawał jej tego uroku.
Alex był z całkiem innego świata. Szatyn o równie ciemnych oczach jak tamtejsza noc, niesamowicie przystojny , schludnie ubrany w oryginalnych butach... Zmieszany podszedł do niej.
- Bo czuję, że jesteśmy na tym świecie własnie dla siebie. - szepnął patrząc jej w oczy. Parsknęła śmiechem.
- Ty i ja ? Dla siebie ? Proszę Cię , potrzebuje kogoś kto mnie obroni i przy kim będę czuła się bezpiecznie, będę czuła jego siłę ... - W tym momencie Alex przycisnął ją do siebie chwytając w pasie i namiętnie pocałował. Całował tak jak nigdy wcześniej, zachłannie , był nienasycony jej osobą.   Na początku chciała mu się wyrwać, wbrew pozorom nie pozwolił jej na to i wciąż smakował jej ust. Uległa wtulając się w niego.
- Pytałaś się mnie dlaczego tu jestem po czym mnie wyśmiałaś ... Więc co Ty tutaj robisz ze mną? - powiedział wplątując dłoń w jej kruczoczarne włosy.

SŁUCHAMY : SLASH - HALO
XOXO NOFOUND . 

czwartek, 26 lipca 2012

90 .

Cześć, cześć. Mam nadzieję, że domyśliliście się iż w poprzednim poście były dwie takie historyjki nie mające ze sobą nic wspólnego. Po prostu pisałam to co przyszło mi do głowy i to co dało mi "natchnienie".
Dzisiaj miałam małą rozkminę , ze nastoletnia miłość jest najpiękniejsza. Bo jest najbardziej impulsywna , nie potrafimy opanować czasem emocji , nie potrafimy powstrzymać słów i chociaż to czasem boli coś w tym jest ... Zgadzacie się?
Ostatnio sporo rzeczy się poplątało i sama nie wiem co do kogo czuję. 


Dzisiaj coś dłuższego. KTÓRY MOMENT NAJLEPSZY?


- Czy do Ciebie cokolwiek dociera?Nie zachowuj się jak dziecko.- powiedziała patrząc mu prosto w oczy. Ręce miał w kieszeniach i spuszczony wzrok.
- Nie mam czasu na wychowywanie Cię, rozumiesz? Czuję coś do Ciebie , a Ty to psujesz. - a on wciąż milczał. Westchnęła głęboko i kładąc ręce na biodra ruszyła przed siebie. Przytulił ją od tyłu.
- Kocham Cię. - szepnął do ucha. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie, a przez głowę przeszła jej myśl : " Co on w ogóle wie o miłości.". Nic nie odpowiedziała. Trwała tak w jego uścisku. Chciał ją pocałować , ale się odsunęła.
- Wiesz , że to wszystko nie polega tylko na czułościach?- Nie była pewna czy mówiła sama do siebie czy jej słowa po prostu uchodzą gdzieś w powietrze.Czuła się jak stara zrzęda i czuła , że wszystko wchodzi mu jednym uchem a drugim wychodzi. Nie otrzymała w zamian ani jednego słowa. Odwróciła się od niego na pięcie.
- Ale kochanie ! - krzyknął. W odpowiedzi dostał krótkie : - Odpuść sobie.
Na dworze było szaro , a on rzeczywiście sobie odpuścił. Nie poszedł za nią , nie przepraszał, nic , zero. Zaczął wypisywać durne sms , że się zmieni. Tego było za wiele , ale to trwało tak krótko. Zaczęła sobie uświadamiać, że podjęła złą decyzję. Jej kruche serce przeszył ból, a w głowie zaczęły tańczyć myśli. Nagle zauważyła jak z naprzeciwka idzie jej kolega, Hugo. Uwielbiała go , jego żarty , dogadywała się z nim. Dobrze ubrany , świetny charakter , przystojny , jedyne co mogło przeszkodzić w nazwaniu go ideałem była jego tusza... Pamiętała jak mu się podobała i spadło na nią jak grom z jasnego nieba.
- Jaka ja byłam głupia. - do oczu napłynęły jej łzy, dusiła je w sobie. W tym momencie najchętniej zapadła by się pod ziemię.Pamiętała jak ją przytulił a ona czuła się tak błogo i jak trzymał ją niewinnie za rękę i jak jej mówili , że powinna na niego zwrócić uwagę. A ona od siebie odpychała te wszystkie uczucia , nie chciała dopuścić do siebie myśli , że może żywić do niego coś więcej. Wszystko zrozumiała , że zachowała się pusto...

*** 
Była cała czerwona od śmiania się w niebo głosy. Po policzku spływała jej łza i szybko ją otarła. Hugo patrzył na nią szeroko uśmiechnięty.
- Już się uspokoiłaś?- zapytał po czym dźgnął ją w brzuch. Sara chwilę się jeszcze śmiała i przytaknęła. 
- Hugo , czy nadal się Tobie podobam?- Walnęła prosto z mostu. Nastała niezręczna cisza. Na dworze zapadł już zmrok a oni siedzieli na ławce niedaleko jego bloku.Co jakiś czas ktoś obok nich przechodził, jakiś alkoholik starał się utrzymać na nogach, pewna kobieta pytała o drogę.
- Okej , nic . Zapomnij.- Dodała po chwili. Spojrzała na niego i puściła oczko po czym komicznie uniosła jedną brew. 
- Dlaczego o to zapytałaś?- Chłopak przyglądał się jej profilowi. Długie czarne rzęsy nad zielonymi oczyma , okrągły nos i słodkie usta nadal sprawiały , że na sercu robiło mu się cieplej. 
- Nie. Nie musisz się obawiać.- Odpowiedział nie czekając na jej reakcję. Hugo był tego samego wzrostu co Sara , miał małe również zielone oczy , cudowne w dotyku blond włosy i szczery uśmiech. Nigdy przedtem nie miał dziewczyny , nie czuł smaku czyichś ust , nie całował po szyi i jego szyja nie poznała ust , które by delikatnie by ją muskały. Spojrzała a niego , a w jej oczach odbijały się gwiazdy i cały jego wszechświat. "Pocałuj mnie..." - myślała , ale on nawet nie wiedział jak się do tego zabrać. Przybliżyła się do niego nieznacznie, ale już miała styczność z jego ciepłym oddechem , słyszała jak mocno biją im serca. Hugo patrzył na jej usta , ułożył dłoń na jej karku po czym wplątał dłoń w jej bujne włosy. Ich wargi spotkały się na ułamek sekundy. Jakby droczyli się sami ze sobą. 

SŁUCHAMY : B.R.O- SAM NA SAM
XOXO NOFOUND. 



poniedziałek, 23 lipca 2012

89 .

Cześć , cześć. Ogólnie za każdym razem mówię , ze będę pisała częściej - gówno prawda. Albo nie mam czasu albo mi się nie chce. W każdym razie nie będę ciągnęła dalej tamtego opowiadania. Będę pisać pojedyncze historyjki , ponieważ są dla mnie wygodniejsze i bardziej się w nich wczuwam. 

Pozdrawiam .
+ Dzisiaj macie takie dwie krótkie . 



-Potrzebuję Cię. - powiedział patrząc przed siebie. Do jej oczu cisnęły się łzy, zagryzała nerwowo wargę. Spojrzała na jego , teraz smutny profil.
-Przepraszam...-zapadła cisza. Wiedziała, że nie będzie potrafiła tak prostu się rozstać.Wiedziała, że nic nie będzie wyglądać tak samo.Skończyły się wyznania o bezgranicznej miłości i kwiaty ,i romantyczne wieczory przepełnione gwiazdami i magią.
-Nie zostawiaj mnie,nie dam rady bez Ciebie.Jesteś wszystkim, moim wszystkim.Chcę Ciebie zatrzymać,a nie wiem jak.- Wypowiadał słowa powoli , dokładnie. Niech każde dotrze do niej jak najlepiej. Niech ona go zrozumie. Dziewczyna wzdrygnęła się i przeszył ją dreszcz. Z paznokci zdrapała już cały lakier. Nie wyobrażała go sobie mówiącego takie słowa.Przecież zawsze wydawał się taki silny i pewny siebie. Przecież sprawiał wrażenie niezależnego, zbuntowanego... Po policzku spłynęła jej pierwsza łza. Chłopak czule ją wytarł i przejechał wierzchem dłoni po jej bladym policzku.
-Nie płacz.Ty nie możesz płakać,to Twój wybór.- Wstał i ucałował ją delikatnie w czoło. Jej serce zatrzymało się, myślała , że tego chce , że to dobra decyzja. Gwałtownie wstała i wtuliła się w jego plecy. 
-Zatrzymaj mnie , zatrzymaj mnie przy sobie. Nie pozwól mi popełnić tego błędu , nie słucham innych , jestem głupia , kocham Cię . Tak strasznie Cię kocham. - Wtedy wybuchła płaczem chociaż cały czas dusiła go w sobie. Odwrócił się do niej i objął. Był zdezorientowany czego ona chce.

***
Była z nim od kilku tygodni. Był wspaniały , miał w sobie tyle pozytywnej energii. Mówił , ze ją kocha, że jest dla niego najważniejsza. Ale ona nie potrafiła mu tego powiedzieć.Cały czas czuła te śmieszne motyle w brzuchu gdy ją przytulał , nie wiedziała czy już go kocha.Tęskniła za nim gdy był daleko, nie mogła oddychać gdy ją całował i traciła równowagę gdy ją przytulał mocniej. Padło tyle pięknych słów , ale ona nie potrafiła w nie uwierzyć. Nie słuchała ludzi , bo mówili , że to nie chłopak dla niej , dla nikogo , że on nie jest na dłuższy związek, że ją zostawi prędzej czy później. Puszczała to wszystko mimo uszu. Jednak jego słowa także, bała się dać ponieść uczuciu , bała się znów płakać, nie chciała żeby to wszystko się skończyło tak szybko. Chciała go w sobie rozkochać, żeby nie mógł spać i myślał " gdyby ona leżała obok...". Żeby tak było rzeczywiście , a nie tylko w jego opowiadaniach. 

SŁUCHAMY : KELLY CLARKSON - WHY DONT YOU TRY  .

XOXO NOFOUND. 

niedziela, 24 czerwca 2012

Cz. 8

Czeeśc wszystkim . Okłamałam was , mówiąc , że posty będą częściej . Przepraszam. Powód : lenistwo. I to ogromneee . Ale jeszcze 4 dni i mam wakacje :) Od poniedziałku idę na truskawki zarobić na buty ponieważ mama powiedziała, że nie dołoży mi wszystkiego -.- . W zeszłym tygodniu byłam na osiemnastce i szesnastce . Imprezy były niesamowite ofc. Nawet mecz Polski mi nie zepsuł tego weekendu . 
Wczoraj natomiast spędziłam bardzo miły wieczór z dwoma kolegami. Tak , tylko kolegami i nie , nie podoba mi się żaden!
W czwartek będzie ognisko klasowe na pożegnanie . Już nigdy nasza klasa nie będzie w tym samym składzie. Spędziliśmy razem 6 cudownych lat , a ostatni rok był zdecydowanie najlepszy. 
Co do testów , poszły mi o wiele lepiej niż się spodziewałam i ogólnie razem z testami i ze świadectwem mam powyżej 100 pt czyli do naszego liceum powinnam się dostać :D . 


A co u was ? Macie już zaplanowane wakacje ? Jak spędziliście weekend ? :)
SŁUCHAMY : JAMAL - DEFTO ( Wiecie co oznacza tytuł?) 


  Jechali około pół godziny. Weronika miała wory pod oczyma, nie za dużo rozumiała , nie wiele pamiętała. Pewnie tego nawet nie chciała pamiętać. Miejsce w którym się znaleźli nie wyglądało bajkowo. Szare, matowe ściany budynku z zaciekami z farby. Jedynym różniącym się elementem były dość duże, czerwone drzwi. Brudne okna z brudnymi firanami... Medo wziął Werę pod rękę i wprowadził do środka. Było pusto, ściany znów szare, obklejone brzydką tapetą i namalowane na nich grafy. Otworzyli kolejne drzwi i zeszli schodami. I kolejne drzwi a za nimi całkiem inna rzeczywistość. Głęboka czerń podłogi, ściany w różnych kolorach , matowe. Kilka osób siedziało przy okrągłym stole z kieliszkami w rękach. Na czarnej sofie leżała cycata blondynka , jej kolega wciągał coś z jej brzucha przez rurkę. Nagle do pomieszczenia wszedł mężczyzna z ptakiem na szyi. To była ta sama menda co wywiozła Kaję. Marcel coś do niego powiedział , a następnie udał się z towarzyszką do kolejnego pokoju, tym razem poszli we dwoje. Położył ją na jednoosobowym łóżku. Na śrubach w ścianie zawieszone były białe lampki , które dawały tu jedyne światło. Zaczął ją całować , a ona nie miała sił się ruszać. Podciągnął jej bluzkę i odkrył płaski brzuch, polizał go i muskał wargami. Wspiął się na nią wyżej i wyprostował jej ręce. Była taka piękna , nawet teraz niczego nieświadoma, uważał ją za najcudowniejszą dziewczynę , która stąpała wówczas po Ziemi. Spojrzał jej w oczy , miała powiększone źrenice i ciemne zielone tęczówki. Uśmiechała się niezdarnie.
- Bez sensu ... - szepnął do siebie i podał jej poduszkę. Wtuliła się w nią , a on pogładził ją po puszystych włosach. Wyszedł.
***
  Nie wiadomo ile czasu upłynęło , ile to było godzin , sekund czy chwil. Weronika przebudziła się i gwałtownym ruchem podniosła się z łóżka. Rozpięła poszewkę poduszki i wyjęła z niej pierze. Rzuciła kocem , podniosła materac, szukała. Rozejrzawszy się po pokoju zauważyła biurko a nad nim lustro. Zerknęła za zwierciadło , wywaliła szuflady, nigdzie nie było. Krzyknęła i jeszcze raz. Uderzyła pięścią w ścianę. 
- Przepraszam , cholera jasna przepraszam! - mówiła. Wybiegła z pokoju. Na kanapie siedział facet  wytatuowanym ptakiem. Zmierzył ją i uśmiechnął się. 
- To Ciebie tak uwielbia Medo? - parsknął pod nosem.- Ciekawe dlaczego. I jestem ciekawy jak smakuje owoc , którego szef tak chroni.- wstał i ruszył w jej stronę. Oszołomiona dziewczyna zauważyła drzwi i rzuciła się w ich stronę , przeczuwając coś złego. Jednak przyszła jej do głowy myśl ... on na pewno ma coś na zbyciu. Heroina , amfetamina, obojętnie. Coś musi mieć. W tym momencie wkroczył Medo. 
- Co tu się kur*a dzieje? - wrzasnął. - Co Ci łysolu tak ślinka leci? Mówiłem Ci coś o tym , czyżbyś nie zapamiętał koksie?- warknął na niego i objął dziewczynę ramieniem. - Jak sie spało? A i wiesz co? Jesteś mi winna kasę za to co wczoraj brałaś. Chyba, że jednak zostajesz ze mną i olewasz tego lamusa. - puścił do niej oczko i przejechał dłonią po jej gorącym policzku. 
- Patryk... - przed oczami pojawiła jej się jego twarz. 


KTÓRY MOMENT PODOBA WAM SIĘ NAJBARDZIEJ ? 
XOXO NOFOUND . 

czwartek, 24 maja 2012

Cz. 7.

Weronika odprowadziła go wzrokiem. W silnych objęciach Marcela czuła się nieziemsko , nie potrafiła wytłumaczyć jak bardzo on ją pociąga.Właśnie , pociąga. Im dłużej trwali w uścisku tym bardziej uświadamiała sobie , że to co czuje nie jest nawet podobne do miłości. Odsunęła się od niego i dostała w zamian gniewne spojrzenie.
- Już idziesz, księżniczko?- pogłaskał ją po głowie.
- Nie szukam seksu, nie licz na nic. Po co kręcisz się w moim życiu?- rzekła odchylając głowę , by była dalej od jego dłoni. Mężczyzna westchnął i sięgnął do kieszeni po zapalniczkę by zacząć się nią bawić. Uśmiechnął się pod nosem.
- Kto powiedział, że tylko o to? Choćbym nie wiem jak chciał , nie mogę jeść, spać i nie wychodzisz mi z głowy, wiesz do ilu lasek powiedziałem: " Weronika"? Nienawidzę tego co się ze mną dzieje i nie odpuszczę i masz być przy mnie. - dziewczynie zadrżały nie tylko dłonie, poczuła jak jej serce przyśpiesza swoje tętno. Zdziwiona jego słowami , stała nieruchomo przez moment. Słychać było tylko dźwięk otwierającej się zapalniczki.
- Marz dalej. - szepnęła mu do ucha i delikatnym ruchem włożyła rękę do jego kieszeni.Wyciągnęła z niej przeźroczyste opakowanie wypełnione białym proszkiem. Spojrzała mu głęboko w oczy i odwróciwszy się na pięcie ruszyła w stronę starego budynku. Medo podążał za nią oczyma lecz tym razem nic nie powiedział, czuł się obnażony ze swojej dumy i upokorzony.

Gdy Weronika dotarła na miejsce weszła na pierwsze piętro budynku. Znów słyszała muzykę , tym razem ciszej. Wiedziała , że Patryk zachwyca bogów swoim tańcem. Usiadła na parapecie okna, w którym nie było szyby, więc jedna noga zwisała jej na zewnątrz. Ta część budynku była niewidoczna od strony ulicy. Proszek , który ukradła dilerowi rozsypała przed sobą i podzieliła na działki opakowaniem. Popatrzyła na to przez chwilę jednak zdecydowała się mówiąc " raz nie zawsze." Wciągnęła pierwszą , drugą , trzecią. Czuła jak odlatuje , dusza była poza jej ciałem. Zaczęła się śmiać. " Jestem szmatą? " - krzyknęła i znów wybuchnęła niepowstrzymanym śmiechem. Nagle poczuła jak coś ją ciągnie do góry. Leżała na zimnym betonie - podłodze w tym budynku. Ujrzała miłą twarz , pięknego chłopaka o dużych oczach. Dotknęła jego policzka , widziała , że coś do niej mówi , nie rozumiała. Patrzyła na ruchy jego ust.
- Słodziaku . - szepnęła i ucałowała jego usta.
- Przestań!Co Ty robisz , dziewczyno!- krzyczał Patryk szarpiąc ją delikatnie.- Co Ty zrobiłaś... - wzdychał nad nią. Wziął " zwłoki " na ręce i ruszył w stronę jej domu. Wszyscy patrzyli na nich , słyszał szepty , ćpuny , idioci , młodzież bez przyszłości , debile ... Przyśpieszył swojego kroku , nie miał sił , gdy już był blisko. Posadził ja opierając o mur, ten sam , o który opierał się Marcel.
- Kochasz mnie? - pytała nieprzytomnie , a on przytakiwał. - Waliłeś sobie myśląc o mnie.- tym razem oznajmiła mu i chwyciła za jego krocze. Odsunął jej dłoń i z ogromnym współczuciem podwinął jej rękaw bluzy. Podłużne blizny, i te po strzykawkach. Dopiero dostrzegł jaka jest drobna , szczupła. nie chciał na to pozwolić.
- Zostaw ją! - usłyszał. Odwrócił się w stronę odgłosu zasłaniając odruchowo dziewczynę. Ujrzał typowego chłystka. Rock , szatan ... tak , to był Medo. Podbiegł do niego i uderzył Patryka prosto w twarz. Ten zwijał się przez chwilę.
- Pomagam jej . - powiedział i wypluł juchę. Miał rozwaloną wargę. Diler wyśmiał go i lekkim ruchem wziął Weronikę na ręce. Za nim stało dwóch podobnych do niego , trochę silniejszych i mniej bezczelnych. Położył ją na tylnym siedzeniu samochodu.
- Ty też mnie kochasz?- zadała mu pytanie.- Jadę do zoo?- zaśmiała się , jak mała dziewczynka, zamruczała cichuteńko pod nosem.
- Kocham Cię , księżniczko. - odparł i po chwili włożył jej język do gardła. -Ruszaj , zostaw tego leszcza.- rozkazał chłopakowi siedzącemu za kierownicą i na osiedlu rozległ się pisk opon.

Cześć i czołem. Zdecydowałam , że posty będą krótsze , ale treściwsze i co za tym idzie będą częściej. Dawno tu nie zaglądałam gdyż mam teraz całe zawirowanie z końcem roku , balem , ocenami. Kupiłam dziś sobie szpilki - czarne , lakierowane. Kocham je i mam już dwie pary HIGH HILLS. Jutro idę do przymiarki sukienki, dziś złożyłam papiery do liceum. Pogoda gorsza niż wczoraj.
Wasze blogi nadrobię jak będę mogła - obiecuję. Jak u was? Gonicie za ocenami na koniec roku?Czujecie wakacje? Podobają wam się chłopacy na zdjęciu?


KTÓRY MOMENT PODOBA CI SIĘ NAJBARDZIEJ ? 
SŁUCHAMY : PAKTOFONIKA - JESTEM BOGIEM . 


płakałam . 


XOXO NOFOUND

środa, 9 maja 2012

Cz. 6.

Weronika podbiegła do Kacpra.
- Wywalił ją drań!- krzyczała ze łzami w oczach.- Przed jakimś lasem? Pomóż mi, proszę. Gdzie to jest.- z jej oczu popłynęły pierwsze krople. Chłopak otarł szybko jej łzę i bez słowa wyciągnął na zewnątrz.
- Wsiadaj. - otworzył jej drzwi do czerwonej toyoty. Dziewczyna ufając mu wsiadła. Jechali góra dziesięć minut. Na horyzoncie pojawił się las. Pierwsze drzewa były na drodze.
- Wiesz , wątpię , że będzie tu leżeć.Na pewno gdzieś poszła.-powiedział chłopak zatrzymując się na skraju zielonej krainy, której boi się każde dziecko , a po zmroku nie tylko ono. Zauważyli starą stację, budka telefoniczna, a w niej zwisający swobodnie telefon , jakby ktoś pośpiesznie kończył rozmowę. Brudne szyby biednego sklepu... Weszli do środka. Za ladą stała starsza kobieta , o ciemnych włosach, była potężna i bawiła się zapalniczką.
-Dzień dobry Pani. Była tutaj może młoda dziewczyna , ładna , niska , blondynka? Mogła być trochę odurzona. - zapytała Wera. Sprzedawczyni zastanawiała się chwilę i nie odpowiadała.
- Mmm ... - wydała z siebie dźwięk . - Ach! Owszem była , była. Miała trochę podrapaną twarz i była brudna. Nie wiedziałam co jej się stało. Była tu jeszcze godzinę temu.Pomogłam jej trochę , powiedziała , że mieszka tu krótko i nie zna okolic. Kazałam jej iśc prosto, do miasta. - wyjaśniła pośpiesznie.
- Powinniśmy ją mijać. - zawahał się chłopak.
- Może wzięła stopa? - zasugerowała kobieta.
- Na 10 minut drogi? - Weronika oburzona chwyciła się za głowę.
- Ale ona nie wiedziała kompletnie gdzie jest ... - niepewnym tonem znów odezwała się sprzedająca. Kacper jej przytaknął i powiedział , że muszą się cofnąć. Podziękowali kobiecie za informacje i wrócili do auta. Po krótkiej naradzie postanowili wracać do miasta , uważnie się rozglądając. Jechali o wiele wolniej , po 15 minutach zobaczyli Kaję siedzącą na poboczu z butelką piwa w ręce. Gwałtownie się zatrzymali.
- Kaja! Nie wiesz jak się o Ciebie martwiłam! - wykrzyknęła Weronika gdy wysiadła z pojazdu. Przyjaciółka uśmiechnęła się , miała czarne plany pod oczyma i brud we włosach. - Wyglądasz jakbyś wyszła z jakiegoś buszu , jak zaginiona.- dziewczyny przytuliły się.
-Jak dobrze , że się znalazłyśmy... bardziej Ty znalazłaś mnie. Potrzebuję Cię, pilnuj mnie kurczę. - wyjąkała wycierając swoją twarz w ramię Wery. W tym momencie z auta wystawił głowę Kacper.
-Ej!Weźcie , nie mamy chyba zamiaru tu się zatrzymać.- zawołał.Kaja na jego widok uśmiechnęła się szeroko pokazując swoje białe zęby. Koleżanka zmierzyła ją wzrokiem , ale nic nie powiedziała. Podwiózł je pod sam dom.
- Dziękuję . - Weronika chwyciła go za rękę i uśmiechnęła się nieznacznie. Kaja stała za nią. - Em ... do zobaczenia. - pożegnała się i przytuliła go czule. Kacper przycisnął ją do siebie delikatnie i w końcu uwolnił z uścisku. Gdy wybawczyni wchodziła po schodach do mieszkania , widziała jak Kaja robi do niego maślane oczy - przecież on nie jest w jej typie.
Gdy spotkały się w pokoju , wypiły po kawie. Kaja starała się opowiedzieć co się działo poprzedniego wieczoru , ale wszystko kończyło się na " i dalej nie pamiętam, i coś tam , i wiesz" . Wyszło na to , że trafiła na strasznego palanta , a sama zachowywała się jak dziwka. Zadzwonił domofon.
- Nie idę nigdzie , pewnie to do mnie. - wyrwała się pewnie blondynka leżąca na łóżku z mokrym ręcznikiem na czole. - Moja głowa. - zajęczała jeszcze. Weronika miała na sobie szarą bluzę Vans , zakrywającą jej pośladki i krótkie jeansowe spodenki - w razie czego może się pokazać. Podniosła słuchawkę domofonu.
- Tak? - odebrała.
- Weronika , miałem przeczucie , że Ty odbierzesz, widzisz , przeznaczenie. - usłyszała męski , twardy głos od  którego włosy na jej ciele stawały dęba.
- Medo?!- wyszeptała.- Mówiłam Ci już coś , odejdź . - przycisnęła do ucha słuchawkę.
- Nie kończ jeszcze.Zejdź tu do mnie- poprosił. - Sprzedałem właśnie działkę, może gdzieś wyjdziemy? -dziewczyna odłożyła słuchawkę i oparła się o drzwi. Nie wiedziała co zrobić. Stała tak kilka minut wpatrując się w podłogę. W końcu naciągnęła na nogi converse i zbiegła na dół. Minęło około dziesięć minut jak rozmawiała z nim. Wyszła przed klatkę było pusta, ale gdy się rozejrzała zobaczyła że stoi postać oparta o mur.Odwrócił wzrok w jej stronę. Ze spodni zwisały szelki , na sobie miał czarną podkoszulkę Jacka Danielsa a na twarzy tek cholernie seksowny uśmiech. Podszedł do niej i objął ja w pasie. Pachniał uzależnieniem , łzami , samotnością i oczywiście trawką ...
- Wiedziałem , że zejdziesz. Byłem pewien. Ty wiesz , ze ja nie odpuszczam , a oboje wiemy , że zawsze do mnie przyjdziesz. - wplótł swoją dłoń w jej poplątane włosy i ucałował jej szyję .
- Myślisz , że okręciłeś mnie wokół palca?- spytała z nutka oburzenia.Nie czekała na odpowiedź bo już widziała jego szyderczy uśmiech.-I masz cholera rację... - położyła dłonie na jego karku.Pocałował ją. Ich usta nareszcie się spotkały. Nie miały one słodkiego smaku , były inne od wszystkich , nie da się tego do niczego porównać. Przyciągnął ja jeszcze bliżej siebie, pomiędzy ich ciałami nie było wolnej przestrzeni. Namiętność w nich rosła , chwila zatrzymała się , wszystko ucichło i słychać tylko przytłoczone oddechy i szybkie wdechy.
- Jesteś cudem , Bóg stworzył Cię chyba ze specjalną precyzja i specjalnie dla mnie. - rzekł gdy oderwali się od siebie.Weronika uśmiechnęła się szeroko i poczuła jak Marcel jeździ po jej karku opuszkami co wywoływało u niej niesamowite emocje, a przecież to prawie niewyczuwalny dotyk. Nagle dostrzegła idącego z radiem w ręku chłopaka, był to tancerz , którego poznała ostatniej nocy. Chyba poczuł na sobie jej wzrok bo obrócił się w jej stronę i posłał smutny , a może to jego naturalny uśmiech...
***

Witam was z kolejną częścią mojego skromnego opowiadania :) Co u mnie? Odnawiam znajomość z pewnym bardzo miłym panem o którym nie będę za dużo mówić aby nie zapeszyć. Jutro zaczynają się próby  poloneza , który zaprezentujemy na balu kończącym gimnazjum. To już za miesiąc pożegnam się z tą szkołą , w której tak wiele się wydarzyło, mam nadzieję , że w liceum zdarzy się jeszcze więcej i nie chcę stracić kontaktu z ważnymi dla mnie osobami. Ostatnio robiliśmy zdjęcia do tablo - czuję , że wyszłam jak przychlast i wszyscy zapamiętają mnie jako " mwahahahahaha " . Tak to widzę :)) Co u was? Jak wam idzie nauka gdy na dworze słońce ? 

Poniżej dałam link do cudownej piosenki a w następnym poście dodam do pewnego filmiku , który niesamowicie mnie wzruszył i większość z was go pewnie oglądała. 
Pomóżcie też dzieciom , głodnym dzieciom i kliknijcie w brzuszek pajacyka :)
KLIKAJCIE !!!! :  PAJACYK
SŁUCHAMY : MAROON 5 - SHE WILL BE LOVED <3


PIOSENKA  - OSOBIŚCIE SIĘ PRZY TYM POPŁAKAŁAM . 

XOXO NOFOUND .

wtorek, 1 maja 2012

Cz. 5.

  Medo patrzył na nią swoim przeszywającym wzrokiem. Dlaczego wołali na niego "Medo"? Po portugalsku oznacza to "strach". Co takiego zrobił , że akurat to słowo mu przypasowali? Może chodziło o sam charakter. Nikt chyba nigdy o to nie pytał.
- Byłem najgorszą rzeczą? Och poczułem się zraniony skarbie. - powiedział do niej Marcel - mało kto znał jego imię . Weronika kiedyś o nie spytała , ale nie raczył odpowiedzieć. Jednak nocą podczas namiętnych pocałunków i cichych westchnień wyszeptał jej swoje imię do ucha , powierzał je niczym skarb , tajemnicę.  Wyglądało na to , że nie była jedną z tych wszystkich dziwek , które obracał jak chciał.
Dziewczyna uśmiechnęła się ironicznie i weszła do budynku. Miała nadzieję , że już po kłopotach, że go nie spotka. Mieszkanie nadal było puste. Zaczynała się martwić. Jedynym wyjściem było spotkanie z Kacprem, ale w klubie będzie dopiero wieczorem. Jej myśli krążyły wokoło Med'iego. Zaciskała pięści. Jeszcze niedawno zaczęła by wywalać wszystko z szafek , mając nadzieję , że może jakiś gram proszku gdzieś jest, może jakaś pigułka potoczyła się pod szafkę.Przypomniała sobie o mężczyźnie , który zaczepił ją w klubie karaoke i postanowiła tam pójść. Kiedy wyszła na ulicę niebo było bardziej zachmurzone, ludzie przytłoczeni. Niektórzy oczekiwali pewnie ,że los ześle im sukces z niebios, inni nie mają tyle siły by spełniać marzenia. Weronika nie chciała być jedną z tych osób.Na samą myśl przyśpieszyła kroku. Dotarła na miejsce i weszła do klimatycznej sali. Elegancja i klasa rozchodziła się po pomieszczeniu.Czuło się styl tego miejsca. Scena była pusta,a przy jednym ze stolików siedział Pan Jacek.
- Dzień dobry. - przywitała się.
- Moja perła!Ależ witaj! Myślałem, że się nie pojawisz, ale widzę , że poszłaś po rozum do głowy koteczku. - mężczyzna energicznie uścisnął jej dłoń, a ona uśmiechnęła się szeroko.
- Oferta rozumiem aktualna? - zapytała niepewnie młoda osoba przeczesując dłonią włosy.
-Pewnie. Zaczniesz od zaraz? Akurat scena wolna. Błagam. Powiedzmy , że to tak na próbę. - wskazywał rękoma na scenę i pchnął delikatnie Weroniką w jej stronę. Ona nieśmiało weszła.
- Umiesz na czymś grać? - zapytał właściciel. Pokiwała głową. - To przynoś instrument ze sobą.- rozkazał i pokazał , ze ma zaczynać. Przyszła jej na myśl piosenka " Hallelujah ". Zaczęła wydobywać z siebie pierwsze dźwięki. Można przysiąc albo dać sobie rękę uciąć, że małej grupie zebranych włosy stanęły dęba. Chłodne dreszcze przebiegły po ciałach. Jakby ktoś rzucił urok. Ona tym razem miała oczy otwarte , uśmiechała się i poruszała się z wrodzoną gracją w rytm harfy, której w rzeczywistości niestety nie było. Delikatna melodia przenikała przez ciała zebranych , a dziewczyna zachwycała głosem, którego nie można było porównać do niczego ani do nikogo. Podczas śpiewania ostatniego słowa, ostatniego Hallelujah ściszyła głos prawie do szeptu co dało niesamowite zakończenie występu. Po sali rozeszły się ciche oklaski , przecież jeszcze nikogo nie było.
- Dlaczego znalazłaś się u mnie tak późno? Gdzie byłaś przez całe moje życie?-wykrzyknął Pan Jacek i chwycił wyższą od siebie dziewczynę za ramiona delikatnie wstrząsając. " Leżałam naćpana i śpiewałam dla człowieka który dawał mi chorą miłość" - pomyślała w duchu.
- Widzi Pan , ale lepiej późno niż wcale.- obdarowała go uroczym uśmiechem i przeczuwała , że jest to początek udanej współpracy.
- Oczywiście , oczywiście. - mężczyzna nie mógł przestać się szczerzyć, albo po prostu był zawsze taki. Pewnie się jeszcze o tym przekonamy. Poszli ustalać szczegóły jej pracy. Powiedziała , że nie musi tylko śpiewać , może też dorobić jako kelnerka. Właściciel baru zgodził się. Omówili wszystko, a następnie zaczęli rozmawiać. Weronika nie lubiła opowiadać o swoim życiu więc słuchała Pana Jacka, który zaczynał od kariery cyrkowca. Niezwykłe. Po dwóch godzinach rozstali się. Nadchodził wieczór. Niebo przybrało pomarańczowe barwy, słońce chowało się na horyzoncie.Tworzyło tło dla wszystkich wieżowców , kamienic i ludzi. Dziewczyna znów była w domu. Oczywiście sama. Przebrała się w granatową sukienkę i czarne szpilki i spięła włosy. Teraz tatuaż widniejący na jej plecach był wyeksponowany i pięknie ozdabiał jej ciało. Szła szybkim krokiem. Rozchodził się hałas stukających obcasów i czuła na sobie liczne spojrzenia napalonych frajerów , którzy takie jak ona mogli mieć jedynie na filmach porno.Chociaż nie , ona miała więcej klasy od tych wszystkich szmat razem wziętych.Już przed klubem stało stadko ludzi. DJ grał " Turn me on" - Wet Fingers. Weronika omijając zbiorowisko ludzi weszła do klubu przed wszystkimi.Słyszała za plecami jakieś gwizdy , piski i inne takie , ale nie zwróciła na to uwagi. Ludzie bansowali do rytmu basów i głosu wokalistki. Wszyscy przyklejeni do siebie , z łapskami położonymi na ciele partnera, całujący się po szyi , dotykali swoich ud. Kacper właśnie tańczył. Przed nim kręciła biodrami ruda niska dziewczyna o uwydatnionych kształtach. Miała duże , namiętne usta i oczy tak umalowane , że światła neonów to przy niej pikuś. Ocierała się pośladkami o jego przyrodzenie i miała lekko rozchylone wargi , naćpane spojrzenie.Naprawdę to jest taki trans i siła podniecenia? Weronika miała to gdzieś podeszła do chłopaka i poklepała go w ramię. On otworzył oczy i zmierzył ją od stóp aż po czubek głowy , zatrzymując się na chwilę na biuście , a potem na oczach , które podkreślało światło kolorowych laserów. Przeprosił rudziznę i usiadł z Werą przy barze.
- Wyglądasz przepięknie. Dodajesz uroku każdemu miejscu. - powiedział uśmiechając się i przysuwając do niej.
- Odpuść sobie.Nie przyszłam tu żebyś się ślinił.Miałeś mi pomóc znaleźć Kaję. - odparła i zamówiła sobie szklankę whisky. Chłopak poprosił o to samo. Zaczęła się szarpanina Skrillexa.
- Dobra, mała. Już. Koleś z którym wyszła miał na szyi tatuaż przypominający jakiegoś ptaka, mniemam , że to był orzeł. Nasz goryl na pewno go zna bo widziałem jak gadali. Może nam powie kto to. - dziewczyna przytaknęła głową i odłożyła szklankę , na której został ślad szminki. Kacper na raz wypił zawartość swojej i poszedł za nią. Obserwował ruchy jej bioder, nie mogąc oderwać wzroku. Chciał ją chwycić wpół , ale dobrze wiedział jakby się to skończyło jednak położył dłonie na jej biodrach , przesunął na brzuch i zaciągnął się zapachem jej perfum. Weronika chciała dać mu w twarz, to nie był czas na jakieś flirty na parkiecie jednak magia chwili zrobiła swoje. Odwróciła się w jego stronę , ich twarze dzieliły teraz jedynie marne milimetry. Machnęła raz głową odchylając się do tyłu. Cały czas ja trzymał dotykając jej pleców. Trwali tak jeszcze przez chwilę.
- Ej to on!- powiedział jej Kacper.
- Gdzie ?! - zaczęła sie nerwowo rozglądać. Wskazał go palcem. Weronika bez zawahania ruszyła w jego stronę.
- Gdzie jest Kaja? - wypaliła prosto z mostu stojąc z nim oko w oko.
- Kto ? - zaskoczony chłopak , a raczej mężczyzna spojrzał na dziewczynę.
- Wyszedłeś z nią wczoraj. Niska , ładna , blondynka, napalona. - opisała w paru słowach.
- Aaa już wiem. Ostra była. - zaśmiał się , ale Wera zgromiła go spojrzeniem. - Gdy już było po wszystkim i miałem ją odwieść do domu ale orzygała mi tapicerkę!Dopiero co kur*a sprzątałem! Zatrzymałem się i wypierdol***m ją z mojej maszyny. - wzdrygnął wieśniak ramionami i aż zrobił się czerwony gdy przypomniał sobie co ona mu zrobiła z jego "maszyną".
- Normalny Ty nie jesteś!Powinieneś się leczyć! Psychopata! - krzyczała Weronika.- Gdzie to było debilu!
- Ogarnij szczękę młoda bo to się źle kur*a skończy szma*o. - podszedł do niej. Był o wiele wyższy , mógł jej napluć na czoło. - Przed lasem. To było kur*a przed jeban*m lasem. Nie patrzyłem gdzie się czołgała potem. Teraz fuck off. - odwrócił się do niej plecami i zaczął wyrywać jakąś panienkę na tanie teksty typu " bolało jak spadłaś z nieba?" .

To na tyle :) Na dworze jest pięknie , majóweczka zaczęła się już w piątek jak dla mnie. Wczoraj byłam nad wodą i się spaliłam. Leżałam cały czas na plecach więc dziś muszę leżeć na brzuchu żeby chociaż miała to jakoś równomiernie bo wyglądam jak pokemon XD A wy jak spędzacie te słoneczne , wole dni? 
Człowiek jest szczęśliwy gdy kładzie się wcześniej bo nie może doczekać się kolejnego dnia - a ja tak teraz mam . 


KTÓRY MOMENT PODOBA WAM SIĘ NAJBARDZIEJ? 
SŁUCHAMY :  3DG - I HATE EVERYTHING ABOUT YOU <33


XOXO NOFOUND