wtorek, 23 sierpnia 2011

[ 65 ] Na zawsze 16 *

  Delikatnym ruchem ręki odgarnął parę kosmyków z jej twarzy. Chciał się uśmiechnąć i pokazać , że nie jest aż tak źle. Nie mógł. Jakby twarz odmawiała mu posłuszeństwa. Nadia wiedziała co on chce zrobić. To było coś w rodzaju telepatii, czytania w myślach albo chociaż przeczucia. Dlaczego jej przeczucie się sprawdziło,a modlitwy na nic się nie zdały? Przymknęła oczy i czuła łomot łamanych żeber. W pewnym momencie ułożyli się wygodnie na łóżku i zasnęli.
***
  Nadię obudziły promienie słońca i zapach świeżo zaparzonej kawy. Chciała ręką objąć Tomka, ale nikogo nie zastała obok. Przeszył ją strach po czym udała się do kuchni. Wzięła kubek z kawą i przywitała się z mamą niemym uśmiechem. 
- Miałaś jakieś wiadomości od taty? - spytała pani Marika.
- Nie. Zero. A jak tam Oskar? - Nadia westchnęła parząc sobie język gorącym napojem. W ostatnim czasie nawet dużo o nim nie myślała. Był najmniej istotną rzeczą w tym momencie. 
- Co za ... - mama skrzywiła się. - Dobrze. Im więcej czasu razem spędzamy tym bardziej się zbliżamy do siebie. Lubisz go? Niedługo będziesz musiała go lepiej poznać. 
- Ciesze się , że jesteś szczęśliwa , mamo. - odparła. Szczerze nie miała ochoty poznawać go bliżej. W jej głowie ciągle chodziła myśl o Sylwii i Tomku. Chciała do niego zadzwonić,ale nie wiadomo z jakiego powodu bała się. Poszła do łazienki. Rutynowo prysznic , jakieś ubranie i ogólnie cały pic. Zobaczyła wibrujący telefon. 
" Zaliczyłam ratownika. OMG. Przyjdź do mnie i Ci wszystko opowiem. A. " - przeczytała i chwyciła się za głowę . Popatrzyła na swoje odbicie w lustrze i wyszła z domu . Szła powoli. Znów musiała wszystko przemyśleć. Wiedziała , że musi być silna . Dla Tomka , dla Angeliki , dla mamy , dla siebie. Do tego zbliżała się wielkimi krokami premiera przedstawienia i potem szkoła. Kiedy pomyślała , że będzie musiała zdać maturę zrobiło jej się niedobrze.
  Przyjaciółka wpuściła ją do środka cała w skowronkach. Nadia usiadła wygodnie na jej łóżku i czekała na pełne emocji opowiadanie.
- Więc ... - zaczęła Angelika mocno zaciskając pięści. - Spotkaliśmy się na mieście. Pogadaliśmy chwilkę i poszliśmy do niego. Było wino, muzyka , w ogóle świetna atmosfera.Zrobiliśmy to na podłodze. - roześmiała się. Nadia patrzyła na nią z ogromnym zdziwieniem w oczach.Seks dla niej nie wchodził w grę bez miłości.
- A myślałaś w tym momencie o Bartku ? - zaniepokoiła się dziewczyna. Bartek bardzo ją kochał.
- Ty zawsze musisz coś walnąć. Nie, nie myślałam o nim. - skrzywiła się Angelika. - A rano wyszłam i zostawiłam kartkę " Zadzwonię " . A ja nie mam zamiaru dzwonić. Dobrze mi było . Doszłam chyba ze trzy razy na bank. A ja potrzebuję kogoś kto pogada - Bartka . - chyba była z siebie dumna. Przyjaciółka nie mogła uwierzyć co się z nią stało. Kiedyś święta dziewczyna a teraz? Głupio było ją nazwać puszczalską.
- Powiesz Bartkowi? - on był dla Nadii w tym momencie najważniejszy i powinien być najważniejszy dla Angeliki.
- Oszalałaś ? Zabił by mnie !! - podniosła ton. Skończył się ten temat. Nadia opowiedziała sytuację Tomka. Dziękowała Bogu , że ma komu się wyżalić i , ze ma tak ogromne wsparcie w przyjaciółce. Ale ona nie mogła popierać jej zachowania.
- Rzygać mi się chce . - krzyknęła Angela wybiegając w pokoju .
- Zabespieczyłaś się ? - pierwsze pytanie jakie przyszło Nadii do głowy.  Do pokoju wróciła Angela pijąc wodę.
- Nie. Jestem w ciąży . - miała pokerową minę. - Żartuję . - roześmiała się a Nadii nadal trzęsły się ręce . - Jak ciąża to tylko z Bartkiem. - dodała.
- On przynajmniej nie rucha nikogo na boku . - zirytowała się Nadia .
- Skąd wiesz? - Angelika spodziewała się w odpowiedzi ciszy.
- Bo on Cie kocha cholero ! - zatkało ją. Nadia przecież miała rację. Usiadła koło przyjaciółki i spuściła głowę w dół.
- Boże jaka ja jestem głupia. - szepnęła a łzy zaczęły kapać do szklanki z wodą. Nadia nie zaprzeczyła. Uważała że to był największy błąd jaki mogła zrobić.
- Ale nie mogę mu powiedzieć . - szlochała cicho nie wiedząc co ma robić . Siedziały w ciszy jakiś czas. Obydwie rozmyślały nad jak najlepszym rozwiązaniem dla tej sytuacji. Nic logicznego nie przychodziło jej do głowy. Angelika nie chciała okłamywać Bartka. Postanowiły iść do swojej ulubionej kawiarni uleczyć się pyszną mrożoną kawą. Kiedy doszły na drzwiach widniał wielki napis " ZAMKNIĘTE . REMONT "
- Tego za wiele. - westchnęły obydwie naraz. Zajrzały do środka. Pełno foli , rozwalone stoliki i jacyś starzy , półnadzy mężczyźni malujący sufit.
- Jakaś masakr. Ja lecę. Idę do Bartka. Wczoraj nie mogłam i prosił żebym dziś wpadła. - oznajmiła Angelika opierając się o ścianę budynku.,
- Powodzenia. - odparła Nadia i przytuliła przyjaciółkę. Ta tylko jak to miała w zwyczaju wzdrygnęła ramionami i poszła w stronę przystanku. Nadia w tym momencie zdobyła się na odwagę i wybrała numer Tomka.
- Halo ? - usłyszała aksamitny męski głos przesiąknięty melancholią.
- Jak się trzymasz? - spytała chodząc w kółko.
- Całkiem. Jutro pogrzeb. - chłopak westchnął głęboko. Nadia nie lubiła tego typu uroczystości. Zawsze to ją przerażało. Przygnębiona wzięła głęboki oddech i nie wiedziała co powiedzieć.
- A jak tam rodzice sobie radzą? - zmartwiła się. Pamiętała co on ostatnio mówił. Pamiętała jak jakby wyrecytował swoje uczucia.
- Mama płacze. Albo milczą albo się kłócą. Boję się o nich. - szeptał. Dziewczynie coś ścisnęło serce. Przecież nie mogli się do tego rozstać.
- Nie bój się. Wszystko się ułoży. Przecież wiesz. - mówiła. Chciała znów go przytulić.  - Jak chcesz możemy znów się zobaczyć. - dodała troskliwie.
- Nie chcę litości. - burknął.
- To nie litość tylko miłość. - powiedziała cicho. Słyszała swój głos w słuchawce.
- Może nad rzeką? - spytał. Uspokoiło go to co powiedziała. Zgodziła się bez namysłu i od razu pobiegła na miejsce spotkania. Nie musiała czekać długo. Zjawił się szybko. Bez słowa usiadł koło niej i objął ramieniem czule całując w szyję. Kochała ten dreszcz, który ją przeszywał w momencie kiedy on ją dotykał. Kochała jego dłonie , zapach , a nawet wyraz twarzy. Choćby i nawet ten smutny.
- Nadal nie wiem jak mam Ci dziękować. - powiedział kiedy leżeli na trawie tak w siebie wtuleni.
- Dobrze wiesz, że nie musisz.Chcę tylko żebyś się jakoś trzymał i był. Cały czas był tutaj ze mną. - odparła ugniatając w dłoni źdźbła trawy. Głęboko westchnął wpatrując się w niebo , które robiło się szare. Wielkimi krokami zbliżał się koniec wakacji. Szkoła jak zwykle przychodziła nie w porę.
-  Nie mam pojęcia jak skupię się na studiach. - przymknął oczy.
- A ja jak zdam tę cholerną maturę? - Nadia powiedziała z melancholią w głosie i tym razem ona westchnęła. Oboje nie mieli chęci do nauki. Mateusz szedł na pierwszy rok na a-WF. Chciał zostać masażystą.
- Jak skończysz szkołę pojedziemy do Nowego Jorku . Zamieszkamy tam , tam będziemy się uczyć i wszystko ułożymy jakoś. - oznajmił uśmiechając się sam do siebie. Miał przed oczyma całą ich wspólną przyszłość. Nie widział swojej przyszłości bez niej. Była w tym momencie jedynym stabilnym oparciem dla niego i jego uczuć.
- Chciałabym. Bardzo , bardzo, bardzo bym chciała. - także się uśmiechnęła całując jego tętnicę na szyi.  Przysunęła się do jego twarzy i pochyliła nad nim całując delikatnie. Nie ruszał się. Denerwował ją nie drgając nawet ustami. Całowała kąciki jego warg , policzki i oblizywała koniuszkiem języka jego usta. W końcu przycisnął ją do siebie i nie dając złapać oddechu całował , jakby w transie nie mógł się opanować.

Tak bardzo was przepraszam, że musieliście tak długo czekać , ale tyle się działo. Dziś moje urodziny (23.08) to już w ogóle. Przez ostatnie dni nie miałam internetu. Miotam się pomiędzy trzema chłopakami + czwarty a to serio długa historia i nie będę was tu zanudzać. Masakra w ogóle. 25 sierpnia jadę nad morze. Szczerze zapomniałam o czym pisałam i musiałam przeczytać dwa ostatnie rozdziały. Nie wiem kiedy nadrobię wasze blogi. Pewnie w przyszłym miesiącu , razem ze szkołą dam radę. Postaram się. Co u was? Jak miłość? Jak rozdział , który moment najlepszy? A tak w ogóle w przyszłym  miesiącu będzie lepiej bo nareszcie pozbywam się tego jeba**** dinozaura i będę mieć notebook'a !! jej ! :D A i czytam książkę . Pierwszy tom sagi " Dom /Nocy" - " Naznaczona" . Czytaliście ? :)


Ave wam !! 


słuchamy : Małpa - Właśnie ty  . xoxo Nofound <3

środa, 3 sierpnia 2011

[ 63 ] Na zawsze 15 *

 Nadia nieśmiało otworzyła oczy. Koło łóżka zastała swoją mamę wraz z Panem Oskarem. Możliwe że niedługo jej "nowym" tatą.
- Mamo ? - szepnęła dziewczyna podnosząc leniwie ręce. Pani Marika miała policzki czerwone od płaczu i na widok oczu córki uśmiechnęła się szeroko i przysunęła się bliżej łóżka. Chwyciła ją za rękę.
- Nadia , córeczko kochana. Jak się czujesz?- powiedziała .
- Dobrze. Tylko trochę obolała i zmęczona. - odpowiedziała nastolatka uśmiechając się. Kątem oka zobaczyła jak na twarzy mężczyzny także widniał przyjazny uśmiech.
- Co z Tomkiem ? - krzyknęła. Jeżeli można by to nazwać krzykiem.
- Z kim? Tym chłopakiem co był z Tobą? Też na szczęście nic poważnego. Ma podbite oko i delikatny wstrząs. - na te słowa Nadia odetchnęła z ulgą. Obwiniała się za to co się stało. Wieczorem już opuszczała szpital. Chłopak musiał zostać na obserwacji do następnego dnia. Kiedy dziewczyna była już prawie w pełni sił wybrała się do jego sali.
 W jasnym pomieszczeniu Tomek uciął sobie pogawędkę z dość młodą , ładną pielęgniarką. Nadia poczuła niemiłe ukłucie w brzuchu i wcale nie ukrywała zazdrości. Głośno chrząknęła a kobieta wyszła mierząc ją od góry do dołu.
- Hej. Jak się czujesz amancie? - spytała trochę oschle Nadia siadając na łóżku Tomka.
- Zazdrosna? To tylko pielęgniarka . Dzięki , dobrze. Szkoda, że tu muszę zostać. A Ty ? - na twarzy chłopaka jak zwykle widniał ten cwaniacki uśmiech. Dziewczyna znów poczuła motylki w brzuchu na widok jego przymglonych oczu i charakterystycznego uśmiechu.
- Zazdrosna ? Nie , a powinnam? Dobrze. Tak w ogóle przepraszam. - westchnęła , a chłopak chwycił ją za rękę i ucałował.
- Nie masz o co. Dobrze wiesz , a przynajmniej mam nadzieję, że kocham tylko Ciebie. Nie przepraszaj, to nie Twoja wina.Mogłem się nie wtrącać i odejść. - przeszył ją wzrokiem a ona ścisnęła jego dłoń. Na jej twarzy wypisało się zdziwienie. Zdziwiła się wyznaniem miłości. Powiedział to z taką łatwością , jakby to było oczywiste , a w niej wybuchnął wulkan uczuć nie do opisania.
- Nie! Wiesz... szczerze to chciałam być z Mateuszem. - oznajmiła stanowczo , a Tomkowi jakby krew obniżyła swoją temperaturę. - Ale jak zobaczyłam was obydwóch to poczułam , że ... Może to zabrzmi głupio ale przeznaczenie. Przeznaczeniem było to że stałeś pod tym drzewem , znów Twoje płuca wypełniał ten trujący dym. Ja też Cię kocham. - dodała jakby wyjaśniając wszystko. Tomek uśmiechnął się tak szeroko jak jeszcze nigdy przedtem. Nadia nachyliła się nad nim i na pożegnanie pocałowała.

***
 Nadia chciała odebrać Tomka ze szpitala jednak on mówił, że sobie doskonale poradzi. Nie zważyła na to i udała się do Angeliki. Nagle przypomniała jej się sprawa Sylwii. Przeczuwała, że coś się stało. Coś dziwnego było słychać w glosie chłopaka kiedy z nią rozmawiał. Nadia w duszy się modliła żeby były to tylko głupie nic nie znaczące przeczucia. Z przyjaciółką spotkała się na basenie. Postanowiły trochę popływać. Miały zamiar coś spalić , ale większość czasu przesiedziały w jacuzzi. 
- Dobrze zrobiłaś. - powiedziała Angelika zanurzając się po ramiona w gorącej wodzie. 
- Dzięki Tobie. - Nadia uśmiechnęła się i popatrzyła na koleżankę dziękującym wzrokiem. 
- Ale widzisz. Mówiłam żeby się bili ! - obydwie się zaśmiały. Po chwili uznały ze w tym nic śmiesznego i wybuchnęły ponownie śmiechem , nieopanowanym. Złapała je tak zwana głupawka. Całkiem przystojny ratownik patrzył na nie podejrzliwie. Angelika do niego uśmiechała się szczególnie. Mówiły że to "ich" ratownik. Wysoki , blondyn o niebieskich oczach. Kwadratowy podbródek i umięśniona klata strasznie ją kręciły. 
- Nawet nie myśl o tym. On ma jakieś dwadzieścia trzy lata. Może nawet dwadzieścia pięć. - burknęła po chwili Nadia do ucha przyjaciółki. Angela wyławiając okulary spod bąbelków uśmiechnęła się do siebie. 
- Przestań. Bartek mi wystarcza.A dwadzieścia trzy a nawet pięć to nie tak dużo. Za rok mamy osiemnaście. - przekonywała dziewczyna w końcu trafiając dłonią na sznurek od okularów. 
 Po wyjściu z basenu ratownik akurat był do góry. Dziewczyny zajadały się frytkami. Pierwsza kątem oka zobaczyła go Nadia. Milczała bo nie chciała żeby jej przyjaciółce przyszedł do głowy jakiś głupi pomysł. " O boże "- pomyślała kiedy zobaczyła że do ratownika podchodzi Mateusz. Angelika widząc wzrok kumpeli spojrzała przez ramię. 
- Super. To mi ułatwi sprawę ! - ucieszyła się i wycierając buzię chusteczką wstała. - No chodź ! - rozkazała upychając ręcznik do torby.
- Nie ! Tam jest Mateusz! - broniła się Nadia. Z daleka w oczy kuło jego wielkie , sine limo pod okiem.
- Wiem. Kiedyś będziecie musieli zacząć rozmawiać. - Nadia z jednej strony przyznała koleżance rację ale niechętnie się podniosła z niewygodnego barowego krzesła. Podeszły do chłopaków. 
- Hej . - powiedziały obydwie naraz słodkim głosem. Mateusz skrzywił się i odpowiedział niezręcznie ściskając obu dłonie. 
- To Kuba , a to Angela i Nadia. - przedstawił ich sobie. Angela od razu zaczęła gadkę do ratownika. To ze mogła zacząć się topić , albo prosto z mostu ile ma lat. Mu to nie przeszkadzało. Pomiędzy Nadią a Mateuszem panowała cisza. 
- Przepraszam. - powiedziała w końcu dziewczyna.
- Odpuść sobie. - odparł sucho Mateusz i odwrócił się do niej plecami. Dziewczyna westchnęła tłumacząc go sobie nieprzygotowaniem na cokolwiek więcej niż uścisk dłoni przyprawiony obrzydzeniem. Po chwili przyłączyła się do rozmowy z nowym kolegą. Pogadali pięć minut i wymienili się numerami. Mateusz wszystko dokładnie obserwował i wyraźnie chrząknął kiedy Kuba poprosił o numer również Nadię. Na pożegnanie Mateusz tylko skinął wzgardliwie głową i niby zatracił się w rozmowie z kumplem. 

***
Roztrzęsiona dziewczyna siedziała na łóżku i czytała książkę. Nagle zadzwonił telefon. Rzuciła się do torby wszystko z niej wyrzucając. Przed odebraniem pomalowała usta błyszczykiem. 
- Halo ? 
- Cześć. Ja ... kurcze Nadia. Nie poradzę sobie. Tak bardzo ją kocham. - wykrztusił Tomek zapłakanym głosem. Nadii serce stanęło.Pierwsze co przyszło jej do głowy to to że chłopak zakochał się w innej. 
- Spokojnie , co się stało ? - zaniepokoiła się. 
- Sylwia , ona nie żyje . - w słuchawce nastała cisza. Słyszeli nawzajem swoje oddechy. Nadii po policzku spłynęło kilka łez. Zamurowało ją. 
- Tomek , tak bardzo mi przykro. Co mogę dla Ciebie zrobić? - wiedziała co miała zrobić. Miała po prostu być. Tego samego ona by chciała. 
- Nic . Nic nie musisz. - odparł powoli. Dziewczyna pomyślała ze on musi być teraz z rodziną , ale z drugiej strony obiecała, że będzie jego oparciem . Nie mówiła nic. Czekała na ciąg dalszy. 
- Rodzicie płaczą. - zaczął. - Czy robisz coś teraz ważnego? - spytał nieśmiało. Nadia uznała to za pytanie retoryczne. 
- Przyjedź do mnie. - oznajmiła. Usłyszała westchnienie i dźwięk kończący połączenie. Poszła na korytarz nerwowo przechadzając się po nim. Była sama. Jej mama na nocnej zmianie. Wiedziała , że jeżeli ma budować przyszłość z Oskarem nie będzie musiała tak dużo pracować. Oskar miał wyższe miejsce w randze firmy. Zarabiał o wiele więcej co wynikało z jego zachowania jak i ubioru . 
 W końcu chłopak dojechał. Nie musiał pukać do drzwi. Nadia bez zastanowienia rzuciła mu się na szyję i mokrym od łez policzkiem przycisnęła się do jego torsu. Stali tak przez moment w progu. Dopiero po chwili wciągnęła go do środka . Usiedli na łóżku. Obydwoje wtuleni w siebie z pokerowymi twarzami i głowami w dół. Tomek cierpiał , bardzo cierpiał. Dziewczyna to rozumiała i jakby ze strachu wsłuchiwała się w bicie jego serca. Siedzieli tak dobrą godzinę . Bez żadnego słowa. Chłopak w końcu się otrząsnął.
- Nie znaleźli serca na czas, a ona nie mogąc już czekać odeszła. Powiedzieli, że nie ma szans. Dlaczego ona?  Najchętniej oddałbym jej swoje serce. Moja młodsza , słodka siostrzyczka odeszła do aniołów. Muszę to sobie tłumaczyć jak małemu dziecku , które nie ma pojęcia o śmierci i nie czuje strachu przed nią. Nie wyobrażam sobie co czują rodzice. Dusza ich dziecka zniknęła z powierzchni ziemi. - mówił a Nadia uważnie go słuchała analizując każde słowo. To co mówił wydawało jej się takie niesamowite. Chciała poczuć to co on.Chciała żeby bolało ją tak samo. Najbardziej bała się , że nie będzie potrafiła mu pomóc przez to przejść. Bała się że mu nie wystarczy.  Czuła jak z każdym słowem mocniej ją do siebie przyciska i coraz więcej łez po chichu leciało jej z oczu. 
- To takie niesprawiedliwie. Ona miała wszystko przed sobą. Jak każdy popełniała błędy ale to był jej czas na naukę. Właśnie na błędach. Kiedy rodzicie , właściwie ojciec powiedział mi ze Sylwia nie żyje uznałem to za żart. Zwykły głupi żart mojego ojca komika. Zauważyłem że mówi ze śmiertelną powagą na twarzy. Nigdy nie miał takiej miny , wyraz jego ust , oczu i kości policzkowych był pusty. Jakby stracił cząstkę siebie. Ja chyba też cząstkę siebie straciłem. Miałem się nią opiekować , ale nie mogłem opiekować się jej życiem. Jej chorym sercem. - znów zapadła cisza. Tomek ślepo wpatrzony w ścianę płytko oddychał. Jego puls był wręcz niewyczuwalny. Nadia zerknęła na niego nieśmiało. Przyglądała się jego twarzy. Miał taki sam wyraz jak opisywał u ojca. Pusty. 
- Dziękuję, że mnie słuchasz. - powiedział i spojrzał na nią ślepo. 
- Nie masz za co . Od tego jestem. - dopiero teraz zobaczył jej spuchnięte oczy. Nie spodziewał się że będzie to przeżywała tak jak on. Przestraszył się i otarł jej policzki i wpił się w jej usta. Poczuł delikatny gorzki smak . 
- Jesteś moim skarbem . Nie wiem co bym zrobił bez ciebie. Pewnie bym zaćpał się i leżał w jakimś ciemnym zaułku a rodzice by mieli jeszcze jeden kłopot. - Nadii serce się krajało kiedy słuchała tych słów. Poczuła się z siebie dumna. Czuła że jest takim jakby jego ratunkiem. 

To by było na tyle. Wiem , że strasznie długo musieliście czekać, ale nie miała weny i czasu. Dostała szczeniaczka - suczkę. Wabi się Robi ( robby ) :D + Dziś stało się coś niezwykłego. Byłam nad naszym "jeziorem". Tam kiedyś była żwirownia a teraz jest kąpielisko. Kiedy wracałam rowerem i podjeżdżałam pod dom z domu sąsiadów wyszedł pewien chłopak. Przepiękny. Spełnienie moich najskrytszych pragnień. Nawet fryzura jaką ma chłopak na tapecie w moim telefonie. Nie czułam nóg i myślała że spadnę z tego roweru. Dostałam palpitacji serca a kiedy spojrzałam w jego stronę natknęłam się na jego spojrzeniem. O boże , wręcz zeskoczyłam z mojego pojazdu. Mam nadzieję , że nie patrzył na mnie ze względu na niezdarnie spięty kok i czerwone włosy plus zmęczoną twarz od wody. W każdym razie to chyba przeznaczenie, kurcze. Nie mogę przestać o nim myśleć. Na sam jego obraz w mojej głowie trzęsą mi się ręce a nogi miękną. Dlaczego on wywołuje u mnie tyle emocji. Widziałam go potem jak wynosił śmieci w niebieskich butach. Może przyjechał do sąsiadów na wakacje? Nie wiem. W każdym razie jeżeli go już nie zobaczę to chyba umrę. No pięknie. 
Cieszę się że już piękna pogoda. Mogę wyjść do ludzi i trochę pożyć chociaż sierpniem. A przy okazji im częściej będę na dworze tym większa szansa że zobaczę mojego księcia przez płot. Błaaagam . Musze nadrobić wasze blogi. Co słychać? Jak się podoba rozdział i który moment najlepszy? 

SŁUCHAMY : Nickelback- How You Rrmind Me  
~xoxo Nofound .


poniedziałek, 25 lipca 2011

[ 64 ] Na zawsze 15 *

 Nie myśląc wiele odwróciła się i wzięła nogi zapas.Postawiła tym razem na dłuższy spacer i poszła dookoła.  Nigdzie jej się nie śpieszyło , dla niej świat zwalniał i miała wrażenie , że idzie coraz wolniej. Miała tyle spraw do przemyślenia, że nie wiedziała od czego zacząć. Oczywiście w głowie najwięcej myśli plątało się o Tomku i Mateuszu.Następnie kim był ten facet co go spotkała w domu i czy jej ojciec ożeni się z Anitką? A co zrobić z Olkiem, którego chyba z każdym dniem dobija coraz bardziej. Westchnęła na myśl, że przynajmniej ma Angelikę, z którą może trochę się oddaliła z powodu Bartka,ale rozumiała to jak najbardziej i nie dziwiła jej się. To był jej pierwszy poważny , bardzo poważny związek!
 Nagle poczuła jak chłód oplata jej ciało.Odruchowo objęła się ramionami i spojrzała na niebo, na którym pojawiały się ciemne, wrogo wyglądające chmury.Przez głowę przemkło jej,że takie niebo jest tylko dla niej ale po chwili zobaczyła jak jacyś ludzie uciekają do domów czy wskakują do samochodów.Minęła także parę zakochanych. Wysoki co prawda rudzielec ale dość przystojny obejmował ramieniem drobnej postury szatynkę o ogromnych niebieskich oczach.Wyglądała tak niewinnie. Rudy przycisnął ją do piersi i przyśpieszyli kroku. Obdarował jeszcze uśmiechem Nadię kiedy minęli się na pasach. Dziewczyna uniosła delikatnie kącik ust bo nie miała ochoty na przelotne uprzejmości.
 W końcu doszła do domu. Nareszcie zastała w nim mamę!
- Cześć kochanie. - przywitała się pani Marika cała w skowronkach. - Głodna? - spytała się zatroskana i skierowała się do kuchni.
- Sama siedzisz? - zaobserwowała Nadia rozglądając się po domu w poszukiwaniu obcego mężczyzny. Poszła za mamą do kuchni i zastała na stole cieplutkie pierogi. Tak dawno ich nie jadła. Dawno nie jadła nic porządnego.
- Sama, czemu się dziwisz? - mama usiadła obok córki i popijała ciepłą herbatę. - Zimno się zrobiło. - zmieniła temat jak gdyby nigdy nic.
- Owszem. Dziś rano jakiś obcy facet oglądał mnie kiedy nie powinien mnie oglądać!- kobieta wzdrygnęła się na myśl w jakim stanie ją zastał. - Musiałam się chować we własnym domu!- dodała po chwili zirytowana Nadia przy czym oparzyła sobie język gorącym pierogiem.
- Aaa . - pani Marika uśmiechnęła się szeroko i jakby oczy jej się zabłyszczały. - To był Oskar. - oznajmiła i odstawiła pusty kubek do zlewu. - Już wyjaśniam. To mój kolega z pracy. Nie pamiętasz go? Zawsze nam pomagał jak byłaś mała i do tego podkochiwał się we mnie no ale głupia wyszłam za mąż za Twojego ojca. To znaczy to wspaniałe bo dzięki temu mam Ciebie. No popatrz jak te przeznaczenie ... eh.  - westchnęła głęboko , a Nadia nadal nie wiedziała co ten mężczyzna robił u nich w domu.
- Uświadomiłam sobie , że nie chcę żyć bez Oskara. Zakochałam się i czuję się jak nastolatka ... bez urazy.- jedyna nastolatka w tym domu skrzywiła się delikatnie i kończąc posiłek nie miała ochoty na szczegóły.
- Spoko , tylko następnym razem mi powiedz jak zostawisz mnie w domu z jakimś kolesiem. - powiedziała i skierowała się do swojego pokoju. Znów była sama i melancholijny nastrój wypełnił pomieszczenie. Położyła się na łóżku i włączyła muzykę. Nie miała ochoty na rozpakowanie pudeł,ale musiała by wyciągnąć między innymi wieżę .

***
- Jakby nie mogli się po prostu o Ciebie bić. - powiedziała zdegustowana Angelika i powiesiła na ścianie obraz zakupiony dla Nadii z okazji przyjścia w nowe miejsce.
- Zgłupiałaś? To nie takie łatwe! - powiedziała stanowczo Nadia układając na pułki płyty. - Boże co za durny pomysł. - wyszeptała do siebie.
- Ile jeszcze karzesz im czekać , co ? - spytała Angelika i usiadła na świeżo pościelonym łóżku. 
- Tyle ile będzie trzeba. - oznajmiła i smutno pokiwała głową. - Dziś widzę się z Mateuszem. - dodała po chwili milczenia , a jej przyjaciółka , aż zachłysnęła się powietrzem.
- Co? Dziś z Mateusze, jutro z Tomkiem. Może pojutrze zobaczysz się z Olkiem? I to ja mam durne pomysły! - Angela była wyraźnie oburzona. 
- Ciekawe co ty być zrobiła na moim miejscu. Kurcze , kocham obydwóch. Gdybym mogła się sklonować albo coś . - skończyła układać wszystkie płyty. - Kiedy jedziemy pod namiot?- zmieniła temat siadając koło przyjaciółki. 
- No ja bym kazała im się bić a nie ... - Angela od razu poczuła na sobie zabójczy wzrok Nadii i zaczęła mówić od rzeczy. - Nie wiem, ale wydaje mi się że powinnaś być z Tomkiem. - wyraziła swoje zdanie i oparła się o ścianę biorąc w rękę książkę która leżała na poduszce. 
- Czemu ? - zdziwiła się Nadia. - Sama mówiłaś , że powinnam być z Mateuszem. - Angelika westchnęła wiedząc że zaprzecza sama sobie. 
- Bo gdybyś kochała Mateusza nie zakochałabyś się w Tomku i nie przespałabyś się z nim. - w Nadii coś drgnęło. Angelika chyba miała rację.
- A jeżeli ... to będzie dość nie stosowne i chamskie , ale jeżeli chciałam się tylko pocieszyć? - objęła się ramionami i wyjrzała za okno. Słońce ładnie wyszło spoza chmur i wszystkim dodawało pozytywnych emocji.
- No wiesz? Okazałabyś się , sory ale mega zimną suką. Super - Angelika roześmiała się a wraz z nią , choć mimowolnie jej przyjaciółka.
 Dokończyły ozdabianie półek i Angela pomogła także posegregować przyjaciółce rzeczy po czym szybko zwinęła się do Bartka. Znów nie miał nikogo w domu , a Angela sama nie wiedziała dlaczego. Nadia wyszła razem z nią i po pół godzinie spotkała się z Mateuszem , który już na nią czekał. Dziewczyna nawet nie pytała się ile , zawsze przychodził wcześniej. W głowie nadal miała słowa przyjaciółki.
- Cześć . - przywitała się oschle , a on bez chwili zastanowienie czule ją objął i musną delikatnie jej wargi. Odsunęła się od niego gwałtownie, a on wydał się niemile zaskoczony.
- Ja myślałem , że wszystko będzie po staremu. - oznajmił chwytając jej dłoń.
- Nawet gdyby nie potrafiłabym. Jak się czujesz? W ogóle co to miało być? Co ty sobie myślałeś wciągając te wszystkie świństwa? - zaczęła spokojnie , ale stopniowo podnosiła ton co w końcu przekształciło się w krzyk.
- Wiem , kurde przepraszam , ale nie wiedziałem jak sobie poradzić. Kocham Cię , rozumiesz? Nie mogę bez Ciebie oddychać , a co dopiero żyć mała. Wróć do mnie. Przestanę robić głupoty. - mówił zdezorientowany patrząc cały czas jej głęboko w oczy choć ona stanowczo tego unikała. Wzięła głęboki oddech. Na krótką chwilę zamarli w uścisku dłoni.
- Siemanko wam ! - usłyszeli gdzieś z boku. Odruchowo się odwrócili  i w tym momencie Nadia myślała że wolałaby wpaść pod samochód. Koło drzewa stał Tomek. - Szczęścia. Dobrze wybrałaś kur*a. - oznajmił i słyszeli jeszcze jak mruczy coś pod nosem. Mateusz roześmiał się.
- Myślałeś kur*a idioto , że będzie z Tobą ? - wykrzyczał a Tomek spojrzał na niego złowieszczo skręcając się delikatnie bokiem. Oparł się o pień drzewa i podpalił papierosa. Uśmiechnął się łobuzersko i machnął włosami wchodzącymi mu w oczy.
- Szczerze byłem tego pewny, ale nie zniżę się do Twojego poziomu i nie powiem na tę dziewczynę złego słowa. - powiedział spokojnie. Mateusz zaczął iść w jego stronę z wyraźnym zamiarem zabójstwa.
- Nikogo nie wybrałam do cholery !! Dajcie mi dojść do zdania !! - wykrzyczała dziewczyna i stanęła pomiędzy nimi. Tomek nadal stał oparty o drzewo .
- Zgaś tę fajkę sobie na czole sukinsynie. - wybełkotał Mateusz.
- Idź się naćpaj . - odpysknął mu przeciwnik. Nadia stała nadal pomiędzy nimi zirytowana , że nie chcą jej słuchać. Po chwili pomyślała skąd Tomek wie ?
- A Ty skąd ... - zaczęła , ale chłopak zdołał to wytłumaczyć.
- Od Amandy. Przyszła wczoraj do mnie błagając żebym z nią był. - parsknął śmiechem. - Nadia mów. - rozkazał jej, szarmancko na nią spoglądając. Dziewczynie zmiękły nogi, zorientowała się , że czuje się prz nim niedorosła , niedojrzała. Niby tylko trzy lata różnicy. Raz zachowywał się jak nienormalny playboy, za którym wszystkie szaleją , innym razem był odpowiedzialny i taki delikatny. Potrafił sprawić , chociażby machnięciem długimi ciemnymi włosami że serce jej klękało.
- Każdy z was jej wspaniały. - wysyczała powoli. Tomek przybrał pokerową twarz a Mateusz miał ochotę zacząć dyszeć ze wściekłości. " Ale żaden z was nie jest blondynem " - pomyślała sobie dziewczyna i uśmiechnęła się mimowolnie. Chłopacy popatrzyli na nią zdezorientowani. " To nie czas na takie myśli." - otrzeźwiała i zrobiła kwaśną minę.
- Ale ja jestem wspanialszy. - wtrącił się Mateusz i wyprostował. Dłonie cały czas miał zaciśnięte w pięść i gotowe do ataku, natomiast Tomek stał spokojnie bojąc się co dziewczyna postanowiła. Chciał już wiedzieć.
- Zamknij się. - powiedział rozgoryczonym głosem. Nadia oparła się na drzewie koło Tomka.
- Mateusz ... za dużo było nie tak jak być powinno.Za wiele razy mnie zawiodłeś i ... przepraszam. Nie kocham Cię. - wymamrotała. Tomek miał ochotę ją przytulić , podnieść , pocałować , ogólnie poczuć, ale nie docierało do niego że jednak wybrała go. Wiadomość sparaliżowała go.
- E ... nie żartuj. Pf, wtedy na plaży też tak mówiłaś. - położył dłoń na jej ramieniu.
- I wyzywałeś mnie od suki . - zakomunikowała i wzdrygnęła ramieniem zrzucając z siebie jego dłoń.
- Bo nią jesteś ! Po tym co razem przeszliśmy ! Ty *** ! Jak możesz mnie zostawiać . Zabije się ! Albo tego skurwiela ! Nie wierzę ! Ja pier**** ! - chłopak zaczął krzyczeć , kopną w drzewo na którym opierała się dziewczyna mijając jej ciało o mniej niż centymetr. Tomek wyrwał się z natłoku myśli .
- Ogarnij się i wypierdalaj ! - pokazał palcem że ma się wynosić. - Won ! - dodał krzycząc jeszcze głośniej i po chwili leżał na ziemi , a jego twarz była okładana pięściami przeciwnika.
- Mateusz ! - wtraciła się dziewczyna próbując zdjąć go z chłopaka , a ten odepchnął ją z całej siły i z ogromną siłą uderzyła plecami w drzewo. W końcu Tomek oddał mu trafiając prosto w oko. Dziewczyna zsunęła się po pniu nie czując swojego ciała a jednocześnie nie mogac wytrzymać ogromnego bólu w końcu opadła całkowicie.
- Nadia ! - wykrzyczał Tomek strając się do niej podbiec gdy nagle poczuł silne uderzenie w brzuch. Skulił się w kulkę i poczuł jak Mateusza kolano wibija mu się żebra. W końcu przełamał się i podciął zwyrodnialca znów uderzając go w twarz tym razem trafiając w nos. Prysnęła krew a Mateusz wydał z siebie dźwięk przypominający jakiś śpiew godowy lub ryk umierającego mamuta. Nareszcie zareagowali jacyś mężczyźni przechodzący obok. Odciągnęli od siebie chłopaków i zadzwonili po karetkę...

Nareszcie się rozpogodziło. Kocham to. Co do rozdziału to TADAM ! Postanowiłam,że będzie z Tomkiem. Dobrze zrobiłam? Zwróćcie uwagę na słowa Angeliki. Musze powiedzieć , że się przyłożyłam i pierwszy raz pisałam dwa dni. Teoretycznie, ponieważ zaczęłam dzisiaj o pierwszej w nocy a skończyłam dziś... przed chwilką. 
Przeczytałam dwie książki i muszę zamówić kolejne dwa tomy z serii " O Teresce i Okrętce " . Dodatkowo planuję remont pokoju na przyszły miesiąc , ale niestety może to się przesunąć na wrzesień. ( pieniądze ) + książki, a nie mogę kupić nowych gdyż idę nową podstawą. 
Mam zamiar sprawdzić szkoły aktorskie w Poznaniu. Tak , tak chcę iść na prof. teatralny , mhm <3 . 
Ołi , więc który moment podobał wam się najbardziej ? A co do mojego stylu pisania , czy myślicie, że powinnam coś poprawić? 
MOBLO ♥
SŁUCHAMY : Chris Brown-Run it .

ps. Dziękuję , ze czytacie . I pod TYM postem miałam pełno nominacji. Z racji iż nie bawię się w takie rzeczy  nie wymieniam od kogo ale szczerze dziękuję wszystkim. To dla mnie niezwykłe, że tyle osób mnie nominowało. Jednym słowem SZOK . 
xoxo Nofound . 

sobota, 23 lipca 2011

[ 63 ] Na zawsze 14 *

Przez moment wpatrywała się w ekran telefonu i poczuła jak ręce zaczęły jej się trząść. Wszyscy to zauważyli i z niepokojem w oczach patrzyli na nią nie wiedząc co ją tak przeraziło. Nadia wstała uśmiechnęła się delikatnie do wszystkich po czym poszła do kuchni i po ciuchu zamknęła za sobą drzwi.
- Halo?- powiedziała niby pewnym siebie głosem. Oparła się o blat stołu i przestała czuć swoje serce , które na chwilę zamarło.
- Masz dziś czas? Chcę Ci wynagrodzić wszystko. - odezwał się Tomek szczerze tęskniąc za nią. Za jej spojrzeniem i włosami , zapachem , gestami , głosem spragniony jej ust. Wiedział, że do nikogo nie żywił tak wielkich uczuć. Bał się tego , ale nie mógł nad tym zapanować.
- Wiesz teraz nie za bardzo. - odpowiedziała i poczuła w żołądku ucisk.-Ale wieczorem.-dodała szybko. Przygryzła wargi i znów serce zaczęło jej bić.
- Daj znać. - powiedział tylko i rozłączył się. Po chwili do kuchni weszła Angelika. Zmierzyła wzrokiem przyjaciółkę.
- Co jest? - spytała opierając się tuż obok niej.
- Nic. - odparła Nadia i uśmiechnęła się po czym wróciła do pokoju gdzie na łóżku leżał Mateusz pół przytomny. Po pół godziny w domu została tylko ona , Mateusz i oczywiście Olek. W pewnym momencie nie mogła w ogóle dogadać się z Mateuszem , jakby nic do niego nie docierało,ale też powoli dochodził do siebie. W domu panowała cisza . Olek wyszedł do pokoju obok a Nadia usłyszała jakieś krzyki. Puściła dłoń staczającego się chłopaka i wbiegła do Olka. Nastolatek opierał się pięściami na parapecie , wzrok miał wbity w coś za oknem . Jego mina nie wskazywała na nic dobrego. " Kurcze , dlaczego ja? " - pomyślała Nadia widząc go w takim stanie. Pomyślała o swoich wszystkich problemach , ale po chwili oprzytomniała i uświadomiła sobie , że to nie czas na takie refleksje. Podeszła do niego i pogładziła po ramieniu. Nie otrzymała w zamian nawet pustego spojrzenia.
- Co się stało?- spytała po chwili ślepego milczenia. Olek głęboko westchnął .
- Zerwałem z Amandą. - oznajmił i usiadł na skórzanej kanapie kładąc nogi na ławę. - Usiądź. - polecił. Nadia jakby osłupiała.
- Dlaczego? - pierwsze pytanie jakie przyszło jej do głowy. Chłopak się go spodziewał. " Przecież jej nie powiem , że przez nią, i że żałuję że nie jestem na miejscu Mateusza" - pomyślał i posmutniał.
- Po prostu poczułem , że to nie to. - odparł po chwili namysłu. Nie chciał wplątywać się w szczegóły. Nadia niepewnym krokiem podeszła do niego i usiadła obok. Skuliła nogi koło siebie i przyglądała mu się przez chwilę.
- Smutno Ci że ją skrzywdziłeś? - wymamrotała. Wnioskowała to po jego wyrazie twarzy. Olek parsknął śmiechem.
-Przecież ona nic takiego wielkiego nie czuła do mnie . - oznajmił uśmiechając się do siebie.
- Oszalałeś?Kochała Cię!Nadal Cię kocha. - dziewczyna podniosła ton a chłopakowi otworzyły się szerzej oczy. Zdjął nogi ze stołu i oparł się jedną ręką na kolanie.
- Może, ale ja jej nie ... na pewno nie tak jak ciebie. - ostatnia część zdania miała pozostać w jego myślach. Nie zapanował nad tym i już wymówił te słowa. Zbladł i jak poparzony wstał. - Przepraszam . - powiedział emocjonalnie i chwycił się za głowę. - Ja ... ja nie powinienem. Wiem co mi powiesz, że już to przerabialiśmy , ja wiem. - sam nie wiedział co mówi. Poczuł jak wszystko w jego wnętrzu się gotuje najchętniej zapadłby się pod ziemię. Nie był typem pewnego siebie playboy'a.
- Olek ... - zaczęła Nadia podnosząc się z miejsca. Przytuliła go i poczuła ogień płynący z jego strony. Chciała coś powiedzieć , ale nie za bardzo wiedziała co. Rozległ się dźwięk sms'a. Poczuła jak wielki głaz spada jej z serca i nieśmiało wyrwała się z jego uścisku wyjmując telefon z kieszeni. " Zapomniałem , dziś próba. T . " . - przeczytała i westchnęła głęboko. Nie miała ochoty na żadne przedstawienie , choć gra dawała jej odpocząć , odetchnąć. Kiedy stała na scenie czuła się... nieziemsko. Wiedziała że to chce robić , że to kocha.
- Ja ... - zaczęła, ale Olek dokończył za nią. - Musisz już iść. Spoko , zajmę się Mateuszem. - dziewczyna uśmiechnęła się i pobiegła zabrać z pokoju obok swoje rzeczy. - Dziękuję. - wymamrotała jeszcze na pożegnanie i wyszła. Wróciła tramwajem do domu przebrać się i od razu poszła do domu kultury. Na niewielkiej widowni zobaczyła tylko jedną postać. Tak , był to wysoki blondyn o przenikliwych oczach. Podeszła do niego i zasłoniła mu oczy. Chłopak zaśmiał się i odsuwając cztery krzesła na bok przytulił ją do siebie.
- Miałem nadzieję, że przyjdziesz wcześniej. - powiedział po czym zamknął jej usta w czułym , choć krótkim pocałunku. Spojrzał jej w oczy i coś go zaniepokoiło.
- Musimy porozmawiać , już powiem za Ciebie. - wymamrotał i pociągnął ją za rękę w stronę sceny by usiąść na jej zimnych deskach.
- Skąd wiesz... nie ważne. Ale masz rację . Musimy. - odpowiedziała siadając wygodnie tuż obok Tomka.Chłopak nie wiedział za bardzo o czym , dla niego wszystko między nimi układała się dobrze. Dziewczyna chwyciła jego dłoń i ścisnęła najmocniej jak potrafiła.
- Ja nie wiem ... Nie jestem pewna co czuję i do kogo. - zaczęła. Mówiła powoli jakby bała się , że on nie zrozumie albo co gorsza zrozumie ją źle. Nagle na salę weszła Ada i reszta aktorów. Obydwoje wstali , Nadia nie puszczała jego dłoni.

***
- Rozumiem, ale Mateusz podobno tak Cię zranił. Wiesz , może od razu powiedz tę śpiewkę żebyśmy zostali przyjaciółmi. - rzucił gniewnie nadal idąc obok niej.
- To nie tak. Myślisz , że to co zdarzyło się na plaży nic dla mnie nie znaczyło!?- chciała go uderzyć , chciała go powalić , usiąść na nim , przycisnąć do ziemi i wykrzyczeć ile emocji się w niej tliło jak i tli nadal. 
- A znaczyło ... ? - powiedział widząc jej wrogie spojrzenie. - Ile ? - dlaczego domagał się tych cholernych szczegółów? Chciał być pewny wszystkiego , a szczególnie jej uczuć. Swoich był , aż za bardzo. 
- Jak możesz pytać? Myślisz że to dla mnie byle co? To był mój pierwszy raz. - przyśpieszyła kroku a on zatrzymał simę by po chwili dobiec do niej, chwycić jej dłoń i spojrzeć w oczy. Zdziwił się . - A ty co myślałeś? - spytała . - Za kogo mnie miałeś , co ? - myślała, że zaraz zrealizuje swoje marzenia tylko że uderzy go mocno pchając w przepaść. 
- Ja nie wiedziałem ... myślałem... Nie ważne. To co się stało wtedy było piękne , ale wiem ze wolała być bym na tej plaży , w tej wodzie i w tym czasie nie był ja. Przyznaj się! - krzyknął. W jego oczach pojawiło się coś na kształt łzy. 
- Nie ! Nie mów tak! Nie wmawiaj mi nic nawet ! - nawet nie zorientowała się kiedy z jej oczy popłynęły pierwsze łzy, jak już po chwili krztusiła się nimi nie mogąc poskładać dokładnie zdań. Wyrwała swój nadgarstek z jego uścisku i położyła dłoń na jego torsie. Opuściła głowę i słychać było jak krople spadają na chodnik. Czuła jak opada z sił , nie wiedziała co powiedzieć , co robić , jak się zachować.Wszystko jej się pomieszało , życie jakby w jednym momencie zwaliło się na nią a wszyscy zmówili przeciwko niej. Zdała sobie sprawę że zbyt często ostatnio się tak czuje.
- Nadia ... - wyszeptał kładąc swoją dłoń na jej. 
- Przestań.- poprosiła nie patrząc na niego i czując na wargach gorzki płyn. Chłopak stracił wdech. 
- Przepraszam. - wybełkotał ledwo wypowiadając sylaby.Nie mógł znieść widoku jej opuszczonej głowy , którą zawsze nosiła jak na nią przystało , zgrozą dla niego były łzy ani trochę nie ozdabiające jej gładkiego policzka. Cała w rumieńcach wstydziła się na niego spojrzeć , chciała się odwrócić , ale nie miała siły iść do Mateusza. Martwiła się o niego i o siebie. 
- Jakim cudem. - wyszeptała myśląc że mężczyzna stojący jedynie centymetr od niej nie usłyszy. Poczuła jak jego ciepły oddech oplata jej szyję .
- Jakim cudem to wszystko mogło tak się spieprzyć ... - dokończył za nią . Nadia niewinnie podniosła wzrok i spojrzała na niego. Chciała poszukać jego oczu ale wszystko widziała jak przez mgłę choć słońce w pełni widniało na niebie. - Dzięki Tobie żyję ... - szepnął dobrze wiedząc , że w niczym jej to nie pomoże a jedynie utrudni. Przygryzła wargi , pragnęła go znów poczuć , czy to dziwne że miała wrażenie jakby chciała jego krwi , chciała go tylko dla siebie . Tomek puścił jej rękę. 
- Przemyśl to, ale przepraszam albo mnie kochaj albo znienawidź inaczej nie potrafię. - odsunął się od niej i wyjął paczkę papierosów . Zaciągnął się i jak to zwykle robił dmuchnął smugą dymu w jej twarz. Mignął mu w oczach kolor jej paznokci i przez chwilę analizował ich barwę. Z dymem zmieszał się zapach jej perfum , wiedział że pachniała jak Paryż choć znał go tylko z fotografii. Po chwili milczenia oprzytomniał i odwrócił się. Z oddali dziewczyna widziała jak on wyrzuca na bok peta i dłonią przeczesuje włosy. 

Deszcz , deszcz , deszcz ,deszcz , deszcz , deszcz , deszcz , deszcz i jeszcze więcej deszczu. Kurcze pogoda jest fatalna, a ja coraz bardziej dochodzę do wniosku, że bycie singlem jest jak najbardziej ok, ale też chciałabym żeby znalazł się ktoś , ale nie zwyczajny tylko taki co mnie powali wręcz urodą i zaskoczy intelektem - jest taki , ale przydałby się jeszcze odwzajemnienie ( do kitu ). Czy ten rozdział jest długi?Chyba tak, tak mi się wydaje, ale nie mam bladego pojęcia z kim ona będzie , sama kurczę nie wiem co bym zrobiła na jej miejscu. Nie ma to jak coś napisać i nie wiedzieć co dalej. Coś wymyślę ... chyba. I moje ulubione pytanie - który moment podoba wam się najbardziej? ;)
ps. Pofarbowałam się . i zmieniłam nazwę bloga. Usunęłam z adresu liczbę i dodałam jedno " o " ;D 
SŁUCHAMY: 3 Doors Down - Here witohout you                       
MOBLO ♥
xoxo Nofound .


Biorę udział w rozdaniu zorganizowanym przez Kasiulcowy Blog .