poniedziałek, 13 czerwca 2011

53. " Na zawsze *4 "

Podciągnęła kolana pod brodę i schowała głowę. Z zamkniętymi oczami czekała na zbawienie - a mianowicie na Angelikę.Była na siebie zła. Miała w sobie mieszankę uczuć której po szczególnych składników nie mogła nazwać. Złość , żal , smutek , zawód. W każdym razie nic pozytywnego. Same czarne myśli kłębiły się w jej głowie. Co chwile nachodziły ją nowe refleksje na temat miłości.Dlaczego istnieje skoro ciągle rani i czy tylko ona ma takiego pecha? Nie mogła zrozumieć , nic nie miało sensu. Po jej policzku spływały powolnym tępem kolejne łzy, czyżby już się kończyły? Młoda dziewczyna , której wydawało się że gorzej już być nie może siedziała zapłakana w jakimś ciemnym parku i szukała sensu istnienia . Głębokie przemyślenia przerwały jej delikatne wibracje telefonu. Nie miała ochoty czytać wiadomości. Domyślała się od kogo...
" Kocham Cię. To co widziałaś to , Dobra kit z tym. Całowałem się z nią i mega przepraszam. Przyjedź , twój i tylko twój jestem mala.Ty wiesz".
Dziewczyna wybuchnęła spazmatycznym płaczem. Przeczytała tylko jakiegoś pijackiego sms'a a wywołało to w niej wulkan emocji. Coś w niej pękło.
- Nadia ? - usłyszała wołający ją szept.
- Angela! - dziewczyna wydarła się na całe osiedle i podbiegła do przyjaciółki.
- Co ja z Tobą mam słońce. Już dobrze , dobrze nie płacz.- przyjaciółki mocno się w siebie wtuliły. - Dalej idziemy do domu. - wyszeptała Angelika jakby nie chciała obudzić małego dziecka.
- Ok. - przytaknęła posłusznie Nadia i skierowała się w stronę ... właściwie to szła przytulona do przyjaciółki która ją prowadziła.  Opowiedziała jej o całym zdarzeniu. Jej słowa się nie kleiły , bo jak tu coś wytłumaczyć przerywając ciągle napadami chisterii i gorzkiego płaczu. Niewyraźna mowa Nadii , roztrzęsiony głos też nie pomagały, na szczęście Angelika wszystko rozumiała , domyślała się połowy. Od początku wiedziała że chłopak dostał porządnie w nos...

W końcu dotarły. Ziemia obiecana, dom Angeliki.
- Zadzwoniłam do twojej mamy że śpisz u mnie . - poinformowała gospodyni i zaprowadziła koleżankę do pokoju.Nadia rozłożyła się wygodnie na łóżku i podłożyła pod głowę dużego, brązowego misia. Przyjaciółka usiadła na brzegu łóżka i wpatrywała się w leżącą na nim dziewczynę.
- Uśmiechasz się? - spytała zdziwiona widząc zadowolony grymas Nadii.
- A co mi pozostało? Kocham go. Cholernie mocno ale to już koniec. Zapomnę. - odparła i pogładziła dłonią gładką pościel.
- Tak po prostu? To będzie trudne ... ale co ja mówię.Sama to wiesz najlepiej. I pamiętaj że zawsze masz mnie , rozumiesz? - Angelika niezdarnie zrzucając buty z stóp położyła się obok niej i objęła.
- Dziękuję. - wyszeptała tylko zraniona Nadia i zamknęła oczy. Nie , nie spała , nie mogła. Nie miała siły , choć to dość ironiczne ale nie miała jej. Nie tylko nie mogła spać , nie chciała żyć. Może wszystko wyolbrzymiła, może brała to zbyt poważnie ale to co czuła nie było żartem. Nigdy nie czuła czegoś większego ... silniejszego. To wszystko ją jedynie przytłaczało.
Ranek.
- Dzień dobry głupolu . - wymuszony wesoły głos Angeliki obudził Nadię. Otworzyła oczy i poczuła jak promienie Słońca dostają się do jej tęczówek sprawiając że mruży oczy.
- Eee . Która godzina? - spytała leniwie podnosząc się i schodząc z łóżka.
- Jedenasta. Wstawaj już , dalej ! - popędzała ją. - Zmarnowałyśmy już pół dnia . - dodała po chwili starając się mobilizować chwilową lokatorkę. Zeszły na dół już ubrane i umyte. Wzięły kęs kanapek przygotowanych przez mamę Angeli i wyszły z domu.
- Sprawdzałaś telefon ? - spytała po chwili Angelika i popatrzyła na swoje buty. Nie wiedziała czy popsuje tym dzień , ale i tak już był popsuty... w końcu nic się nie naprawiło,choć Nadia udawała,że jest inaczej. Dziewczyna spojrzała na koleżankę . Na jej twarz opadały kosmyki ciemnych włosów a słońce wręcz parzyło w twarz.
- Nie. - od powiedziała szybko i chwyciła się za kieszeń szarych spodni.
- Powinnam ? - spytała po chwili . Szturchnęła przyjaciółkę w ramię i dostała w zamian smutne spojrzenie , pełne współczucia.
- Nie wiem. - otrzymała odpowiedź a Angelika znów opuściła głowę nerwowo pocierając dłonie.Szły w milczeniu aż doszły do mostu. Dziewczyna ze złamanym sercem oparła się o barierkę i utopiła wzrok w rzece. Chwyciła za telefon i pogładziła ekranik. Odblokowała. Kilka połączeń od mamy , i dwa sms. Serce zabiło jej mocniej. Połknęła zalegającą ślinę i weszła w skrzynkę odbiorczą. Spojrzała na przyjaciółkę,która tylko wzdrygnęła ramionami.
 " Zostaw go. Widzisz jaki to dupek. Domyślasz się pewnie , że musimy pogadać nie tylko o wczorajszym zdarzeniu. - Olek " . 
Jej źrenice poszerzyły się. Adrenalina w jej ciele gwałtownie wzrosła a strach opanował umysł.
" Gratulacje ! Zostałaś wylosowana w loterii. ... " 
Po przeczytaniu pierwszego zdania nacisnęła czerwoną słuchawkę i wcisnęła telefon w dłoń Angeliki. Ta przeczytała wiadomość i oddała komórkę zpowrotem.
***
Na dworze zrobiło się szaro. Dziewczyna siedziała już w domu oglądając jakiś serial.
- Kochanie , musimy porozmawiać. - usłyszała głos mamy. Poszła do pokoju obok i stanęła tuż przed mamą zasłaniając jej telewizor.
- Co ? - powiedziała pyskatym tonem wkładając ręce głęboko do kieszeni.
- Wiesz , że twój tata jest teraz w Nowym Jorku , prawda? - odparła spokojnym tonem kobieta.
- Wiem. Kocham te miasto ... - Nadia rozmarzyła się na wspomnienie o zeszło rocznych wakacjach za granicą Polski. Podszkoliła język , poznała wielu fascynujących ludzi.
- Chcesz do niego jechać na wakacje ? - złożyła ofertę jej mama i uśmiechnęła się .
- Zastanowię się . - odpowiedziała szybko nastolatka i wbiegła do pokoju głośno zamykając za sobą drzwi. Pierwsza myśl jaka przyszła do jej głowy to cholerna tęsknota za Angeliką. Najlepszy czas w roku bez najlepszej przyjaciółki? Potem przyszła kolej na irytujące przemyślenia. Odpoczynek od Olka i Mateusz. Mateusz chyba był największym problemem. Chwyciła za telefon i nie wiele myśląc wykręciła numer do chłopaka.
- Nadia ? - usłyszała zmęczony głos. Poczuła ucisk w klatce piersiowej . W jej głowie szumiały tylko fale aksamitnego dźwięku , zero myśli.
- Musimy porozmawiać , masz czas ? - spytała otrząsając się.
- Tam gdzie zawsze. Teraz . - powiedział i rozłączył się. Jej ręce trzęsły się niemiłosiernie.Przecież go nienawidziła, nie cierpiała go. Przynajmniej powinna czuć do niego wstręt i odrazę po tym co zrobił i jak się zachował. Zdrada to najgorsze co ukochana osoba może zrobić. Podniosła się i przebrała się w ciemne spodnie i czarną bluzę z adidasa. Popatrzyła jeszcze w lustro , posłała odbiciu sztuczny uśmiech i wyszła z domu. Biegła , jednak po pięciu minutach już złapała ją kolka więc postanowiła zwolnić. Nie było go jeszcze. Przynajmniej tak myślała. Usiadła na starym pomoście i pomachała nogami nad wodą. Obserwował ją z odległości paru metrów aż w Końcu dosiadł się do niej i położył swoją dłoń na jej.
- Teraz masz prawo mówić że nie jesteś mnie wart? Czy o to Ci chodziło ? - wyszeptała. Z jednej strony coś wprowadzało ją w stan euforii. Drobinki jego zapachu unosiły się w powietrzu a jej jakby oddychało się lepiej ,nie dusiła się już. Wzięła najgłębszy jak tylko mogła oddech i wysunęła swoją dłoń spod jego i położyła na kolano.
- Przepraszam. - wybełkotał. Milczeli. Nie wiedziała co powiedzieć. Nie upłynęły nawet dwa jej oddechy a już była w niego wtulona. Była zła na siebie za to że to zrobiła ale było za późno. Przez jej ciało przeleciało jego ciepło. Znów się rozpłakała.
- Wiesz, że to za mało i że nie mogę być naiwna. Kocham Cię , bardzo Cię kocham ale ja ... ja nie mogę być głupia , rozumiesz? Chcę zostać z tobą . Za dużo tych "ale" , powinnam być konsekwętna. jednak nie potrafię. Jesteś dla mnie czymś w rodzaju papierosa , uzależniasz , jesteś zły a ja wciąż cię chcę i raz po razie pragnę coraz więcej. Może powinnam wyjechać? Może powinniśmy od siebie odpocząć, zapomnieć ... - przerwała. Jego wzrok był centralnie w nią wbity. Gdy tylko uniosła lekko twarz ich spojrzenia spotkały się. Co to było to szkliste pokrywające jego tęczówki? On przecież nie mógł płakać , nie potrafił , nie dla niej ani nie przez nią.Nahle ich usta spotkały się. Idealne ruchy jego warg delikatnie dawały jej do zrozumienia że go kocha.


SŁUCHAMY :  Pezet - Widzę jej obraz 

                                                     Ok,to na tyle.Wiem że ciądlaszy pojawił się dość późno , przepraszam. 
Chyba rozdział jest dłuższy niż zwykle, ale mam 
nadzieję że to wam nie przeszkadza. Teraz tylko chciałabym wiedzieć
jak uważacie, Nadia powinna mu wybaczyć? Jak wy byście zrobiły?
Albo jakbyście to najcvhętniej widziały?Dać mu szansę?


 xoxo Nofound .  
 

wtorek, 7 czerwca 2011

52 ." Na zawsze *3 "

Na dworze robiło się ciemno. Siedziała ze skrzyżowanymi nogami wpatrzona w ekranik telefonu. Zero połączeń , zero wiadomości a godzina już późna. " Gdzie on do cholery jest?" - myślała. Czekała strasznie długo, wymyślając dla niego nowe i bardziej wyrafinowane wymówki. Przez jej głowę przepływało tysiące myśli, nie wiedziała, która z nich jest prawdziwsza. W końcu zasnęła. Obudził ją dzwonek telefonu. Zegar wskazywała grubo po drugiej. " Olek " . To imię wyświetliło się na ekranie.
- Halo ? - powiedziała zaspanym głosem.
- Siemanko mała. Co tam? - spytał roześmiany.
- Olek czego chcesz. Nie mam ochoty na żarty.- głośno ziewnęła . Zgasiła światło w pokoju i usiadła na czerwonym fotelu. 
- Mateusz ze mną jest. - wyjaśnił szybko. Nadia otworzyła szeroko oczy. Gdyby miała coś w buzi na pewno by to wypluła. 
- I co mnie to obchodzi? - krzyknęła do słuchawki.
- Myślałem ze zainteresuje Cię to że leży tu pijany jak świnia i maca się z jakąś laską. - przerwał. Poczuła ból w sercu. Nie chciała w to wierzyć. W tle słyszała muzykę. Domyślała się gdzie są. Rozłączyła się. Pociągnęła oczy tuszem i wyszła z domu zakładając na nogi jakieś tenisówki. 
***
Wyrwała się z taksówki. Rzuciła kierowcy pieniądze i wparowała do klubu. Rozejrzała się i jej oczom rzucił się widok Mateusza całującego jakąś dziewczynę. Podbiegła do niego i uderzyła go w nos z taką siłą że dokładnie było widać jak tryska krew. Zaczęła krzyczeć , ze co on tu robi , jak może . Zaczęła płakać. Poczuła jak ktoś odciąga ją od niego. Wyrywała się. Po chwili znalazła się na zewnątrz w objęciach Olka. 
- Już , już spokój. - powiedział. Dziewczyna zalana łzami przytuliła się do kolegi. Nie mogła zinterpretować tego co się dzieje obok. Wszystko legło w gruzach , to co kochała , myślała że to ten jedyny , ten  który nigdy jej nie oszuka. Cholernie wierzyła w przeznaczenie , wierzyła w niego. 
Stała tam zapłakana wtulając się w Olka. Wszyscy przechodzili obok nich mierząc ich dokładnie od góry do dołu. wytapirowane lale , z 10cm obcasami patrzyły na jakiegoś przystojniaka przytulającego pozornie wyglądającą małolatę w tenisówkach. 
- Ty śmieciu ! - usłyszała nagle Nadia. Odwróciła się i zobaczyła Mateusza z juchą na twarzy. 
- Zostaw ją kur*a! - krzykną i odepchnął dziewczynę od Olka. - Tak robisz? Tak kur*a życzysz mnie i Nadii szczęścia suko?! - doleciał do niego i zaczął okładać po twarzy , brzuchu ... wszędzie. Zaczęli się ostro bić. Nadia wbiegła pomiędzy nich i poczuła ostry ból lewego policzka. Dostała. Upadła na ziemię. Chłopacy przestali. Oboje podbiegli do niej przepychając się po drodze. 
- Zostawcie mnie obydwaj ! Obydwaj rozumiecie ?! - krzyczała a łzy wylewały się strumieniami z jej oczu. Czerwień policzka była mocno widoczna przez padające na nią światła klubowych neonów. Zerwała się na równe nogi i zaczęła biec , uciekać. Biegła co sił w nogach , jak najdalej od nich.  
***
Nie wiedziała gdzie dobiegła. Usiadła na ławce w jakimś parku. Ukryła twarz w dłoniach i czuła jak smugi czarnego tuszu spływają po jej polikach. Nie mogła zrozumieć tego co się stało. Kto pisał scenariusz jej życia w każdym razie musiał być ostro naćpany. To było chore! Nie wiedziała co robić. Oparła się. Co chwilę wybuchała jeszcze większym płaczem. Przeszywał ją nadal ból policzka. Ktoś wyrwał jej serce , czuła jak pękają jej żebra pod jego ciężkim uciskiem. Popatrzyła w niebo , gwiazdy otaczały tarczę księżyca. Jej oczy odbijały jego blask. Posklejane włosy opadały na jej smukłą buzię. Nie mogła opanować emocji , trzęsły jej się ręce. Jedyne co przyszło jej do głowy to telefon do Angeli. " I znów siedzę gdzieś , nie wiadomo gdzie, sama w nocy. " - pomyślała wyciągając komórkę. 
- Halo, Angelika? - powiedziała do słuchawki podciągając znacząco nosem.
- Nadia ? Co jest ? - usłyszała zaspany głos przyjaciółki.
- Musisz mi pomóc. Musisz , nie dam rady ... - nie mogła nic więcej powiedzieć. Załgała. 
- Będę za 20 min u Ciebie ! - powiedziała Angelika z zamiarem odłożenia słuchawki.
-Czekaj! Nie ma mnie w domu! - krzyknęła zapłakana dziewczyna podciągając kolana pod brodę. 
- A gdzie jesteś? - wyczuła jak jej przyjaciółka się denerwuje. - Znów wyszłaś na jakiś nocny spacer? Oszalałaś? -
- Nie wiem . - westchnęła nadal płacząc. Miała nadzieje że przyjaciółka zrozumie co ona mów , choć nie wypowiadała dokładnie słów. Rozejrzała się wokół siebie. -  Eeee , widzę duży biały dom z niebieskimi drzwiami , stoi on przed parkiem w którym siedzę. - wytłumaczyła. 
- Jesteś koło domu kultury ... jak ty tam ..? Dobra czekać . Niedługo będę! Nie ruszaj się! - Nadia usłyszała sygnał przerwanego połączenia. " Chociaż ją mam" - pocieszała się tą myślą. Przyjaźń to najpiękniejsze uczucie jakim można obdarować drugiego człowieka i najlepsze co można od niego dostać. Osoba na której możesz polegać , wiesz że zawsze ci pomoże , że kocha cię i jesteś dla niej kimś ważnym to dar , delikatny nie można go marnować.

I standardowe pytanie . Który moment najlepszy ? Jeżeli wgl jakiś :) ?! 




SŁUCHAMYNickelback - Gotta Be Somebody .

xoxo Nofound

wtorek, 31 maja 2011

51 ." Na zawsze *2 " .

Dziewczyna nie odzywała się. Wystraszona głosem mamy podeszła do drzwi. " Ona mnie zabije" - pomyślała.
- Nadia , co ty tu robisz? - spytała gniewnie mama , wpuszczając ją do domu.
- Bo ... - zaczęła się jąkać.Weszła do środka i zapaliwszy światło w salonie usiadła na fotelu. Mama trzasnęła drzwiami i usiadła na przeciwko niej . Popatrzyła na nia.
- No mów gdzie byłaś dziewczyno! - krzyknęła jej mama wstając . Stała na wprost córki i patrzyła na nią ze wściekłością w oczach.
- Czuje papierosy!- dodała po chwili . - No mów wreszcie! - znów krzyknęła.
- Byłam u Angeli. Chłopak ją zostawił i ja .. nie mogłam jej zostawić. Rozumiesz? - zaczęła się tłumaczyć. Nie mogła wymyślić nic lepszego. Dobrze wiedziała , ze jej mama wie ze Angelika jest dla Nadii jedną z najważniejszych osób.
- Nie mogłaś mi powiedzieć że idziesz do niej!? A z resztą spójrz dziecko, która godzina! Myślisz ze możesz już sama o sobie decydować? Jak będziesz dorosła możesz sobie wychodzić w nocy ale nie teraz! - zaczęła krzyczeć mama nerwowo wymachując rękoma. Nadia patrzyła na nią błagalnym wzrokiem.
- Nie myślałam o tym która godzina . - dziewczyna podniosła ton . Skierowała się w stronę swojego pokoju.
- Nie pomyślałaś? Czasem musisz myśleć! Nie możesz tak od sobie wyjść z domu , w dodatku o tej godzinie! - nie zwarzając już za bardzo na krzyk mamy nastolatka weszła do pokoju. Słyszała jeszcze ciche pomrukiwanie swojej mamy i groźbę o rozmowie nazajutrz. Z szuflady wyjęła starego samsunga i podłączyła go do ładowarki. Kilka nieodebranych połączeń od Mateusza i jakieś sms'y.
***
Sen przerwał dziewczynie złośliwy budzik. Szybko go wyłączyła i jakby nigdy nic wstała i włączyła telewizor. Nawet piosenka Rihanny nie wzbudziła jej uśmiechu. Powolnymi ruchami uszykowała się i wyszła z domu wkładając słuchawki do uszu. Przed domem zauważyła znajomy skuter. Rozejrzała się dookoła ale niko9go nie widziała. Serce zabiło jej mocniej. Poczuła jak ktoś kładzie dłoń na jej ramieniu.
- Mateusz? - spytała zdziwiona na widok chłopaka. Ten wyjął jej słuchawki z uszu .
- Grubson ? Zgadłem ? - uśmiechnął się i dał jej czułego buziaka, ale ta jak poparzona odsunęła się i z całej siły uderzyła go w twarz. Odsunął się od niej i odruchowo dotknął policzka.
- A ty co kur*a ? - krzyknął.
- Miałeś przyjechać wczoraj ! Zapomniałeś o tym co wczoraj było ? - zaczęła.
- Co się z Tobą dzieje? Wczoraj nie mogłem. Miałem wyjść w środku nocy z domu ? - oburzył się.
- Ja jakoś wyszłam. I myślę że jak ktoś kogoś kocha to się stara.
- Staraniem nazywasz wymykanie się domu ? - przewróciła oczami .
- Nie cierpię Cię ! - szturchnęła go. - Nic nie rozumiesz!? - krzyknęła pod jej okiem rozmazała się świeżo nałożona maskara. Mateusz popatrzył na nią ze smutkiem w oczach. Nie wiedział czego nie rozumiał. Nadia poszła przed siebie. Miała nadzieje że on za nia pobiegnie , że przeprosi że powie że kocha. I pobiegł za nią , chwycił ją za rękę .
- Przepraszam , masz rację . - zaczął. Uśmiechnęła się delikatnie .
- Proszę , bądź przy mnie kurde ! - powiedziała . Westchnął . - Co się stało ? - spyatała.
- To ma sens? Może nie zasługuję na Ciebie? - powiedział i spojrzał gdzieś w bok. Zdjęła trobę i położyła na ziemię. Pogładziła go po policzku .
- Nie mów tak. - szepnęła przytulając się do jego torsu.
- A moze to serio nie ma sensu? Pomyśl. Nie wolałabyś aby ktoś miał dla Ciebie więcej czasu ? - odparł delikatnie ją obejmując.
- Skończ ! Ja pie**olę specjalnie szukasz dziury w całym? Właśnie Ci wybaczyłam ! - podniosła wzrok ku jego oczom. Uciekał spojrzeniem. Ciepłe słońce odbijało się w jego zielonkawych oczach , a szare plamy na tęczówkach stawały się ciemniejsze. Podniosła jedną brew czekając na odpowiedź.
- Nie ... dobra . Przepraszam . - pocałował ją szybko i przytulił . Zaciągnęła się jego perfumami. " Te co zwykle" pomyślała wtulając się w jego klatę. Miała ochotę włożyć mu rękę pod koszulke i poczuć jego ciało.
- Przyjedziesz do mnie wieczorem ? - spyatała uśmiechając się szeroko . Starł jej plamę pod okiem od tuszu i przytaknął. Wyznawszy mu miłość znów pogładziła go po polczku. Poczuła delikatny zarost i parsknęła śmiechem . Podwiózł ją jeszcze do szkoły i odjechał.
Przeżyła te pare leckcj i wróciła okrężną drogą z ekipą. Dwóch kolegów odprowadziło ją do domu. Weszła do środka. Nikogo nie było. Ucieszyła się , nie miała zamiaru męczyć się z mamą. Na sekretarce tylko wiadomość od taty co u nich. Pogłaskała kota plątającego się pod jej nogami i znów pomyślała o Mateuszu. Z resztą od pewnego czasu myślała tylko o nim . Nie mogła doczekać się wieczoru ...




CDN .


SŁUCHAMY : Molesta - Tak miało być 


No , a ztego opowiadania jakiś fragment wam się podoba najbardziej ? :) Pozdrawiam wszystkich odwiedziających mojego bloga .:) 

xoxo Nofound .  

sobota, 21 maja 2011

50 . " Na zawsze *1 "

 Byli dla siebie całym światem. A przy najmniej tak się wydawało.To banalne uczucie kiedy rano czekał na nią sms o treści " Dzień dobry.".Ten uśmiech , który pojawiał się mimowolnie na samą myśl o nim. Cieszyli się każdym dniem ze sobą , chcieli być ze sobą " na zawsze". Ale ile trwa zawsze?W ogólnym mniemaniu można powiedzieć , że na zawsze czyli aż do śmierci. " Póki śmierć nas nie rozłączy", lecz ostatnimi czasy dowiadujemy się że " na zawsze " trwa krótko. Czasem kilka tygodni , miesięcy, może przedłuży się do kilku lat, ale czy aż do śmierci?Ile razy zawiedziemy się na miłości za nim znajdziemy tę drugą połówkę?Ile razy będzie trzeba sklejać serce za nim ktoś odda Ci całą swoją duszę? Jestem pewna, że każda z was już nie raz myślała że z kimś będzie " na zawsze " , a wracając do historii ...
Tego dnia obudziła się dość wcześnie . Ślepo szukała telefony , błądząc dłonią po całym łóżku. Od razu jej twarz rozpromieniła się kiedy znów zobaczyła wiadomość na miłe rozpoczęcie dnia. Nadia - bo tak miała na imię , szybko wstała i uszykowała się do wyjścia. Elektroniczny zegarek wskazywał równo dziesiątą rano. Z wyśmienitym humorem " pobiegła " do swojej przyjaciółki mieszkającej kilka domów dalej.
***
Spędziły ze sobą kilka długich godzin. W końcu po pogoni za bransoletkami usiadły w jednym z barów.
- Czy nie myślisz że w Twoje życie wkradła się monotonia? - spytała Angelika popijając zimną Coca-colę. 
- O czym Ty mówisz? - dziewczyna spojrzała na nią zaintrygowana znad ekranika Nokii. 
- Czy nie nudzisz się z  nim? Kiedy ostatni raz się widzieliście? Mi by nie wystarczyło " dobra noc" i " dzień dobry" i sto sms'ów. - Nadia przeszyła przyjaciółkę spojrzeniem i odłożyła telefon na stolik.
- Gadasz bzdury! Jestem szczęśliwa i to się liczy,prawda? - Angela wzruszyła ramionami i podparła brodę ręką. 
- Widziałam się z nim tydzień temu. Ale on ma dużo nauki , nie może zawalić roku. 
- A pamiętasz jak uczyliście się razem?
- Teraz musi się skupić!- Nadia starała się bronić Mateusza , ale powoli sama nie wierzyła w to co mówi.
- Zastanów się. - poradziła jej Angelika i upiła trochę napoju koleżanki . Zmieniły temat , ale Nadii po głowię wciąż tkwiła rozmowa z przyjaciółką . Nie odpisywała mu na sms'y. Chciała usłyszeć jego głos. Tęskniła za jego dotykiem. Kiedy już na dworze było ciemno dziewczyna usiadła na łóżku i spojrzała w okno. Wtuliła się w jego bluzę i najmocniej jak tylko mogła zaciągała się zapachem jego perfum. Czerwonymi paznokciami wystukiwała rytm piosenki na klawiaturze telefonu. 
- Zadzwonić? - spytała samą siebie. Głos jej zadrżał. Jak mogła bać się zadzwonić do własnego chłopaka?Przełamała się i zadzwoniła. Telefon nie odpowiadał , sygnał się urywał. Zaczęła się poważnie niepokoić. Próbowała kilka razy. Miała ochotę się rozpłakać i przyznać rację przyjaciółce, ale nie chciała tego. Spięła włosy i wyszła z domu. Szła przed siebie omijając jakiś podejrzanych typków. Potykała się o nie zawiązane sznurówki conversów. Z kieszeni jego bluzy wyjęła paczkę papierosów. Zaciągała się dymem. Czuła jak jej włosy przesiąkają zapachem nikotyny. Kiedy siedziała na krawężniku zadzwonił telefon. 
- Halo . - powiedziała lekko zachrypniętym głosem. Drapało ją w gardło. Wypuściła smugę dymu z ust.
- Co chciałaś kochanie? - spytał ciepłym głosem Mateusz. 
- Żebyś przy mnie był. Tylko tego chciałam. - odparła. Chyba wszyscy mieszkańcy osiedla ją słyszeli.
- Coś się stało? - wyczuła nutkę zaniepokojenia , a może fałszu i nie prawdziwej miłości?
- A czy musiało się coś stać? Może inaczej ... nie ma Cię tu , kiedy siedzę sama na zimnej ziemi , nie wiem gdzie jestem , nie znam nazwy ulicy , a świat rozjaśnia mi jedynie lampa stojąca kilka metrów ode mnie. - zgasiła papierosa i wyrzuciła peta za siebie. Zostało jej jeszcze kilka nikotynowych zabójców. 
- Co ? Gdzie Ty kur*a jesteś? - Nadia zaśmiała się. - Czy ty sobie drwisz? Gdzie jesteś? - chłopak zdenerwował się . 
- No przecież Ci mówię , że nie wiem. - znów zaśmiała się ironicznie. 
- Brałaś coś ? - spytał.
- Dobrze wiesz , że nie. Jaram się Tobą i to mnie niszczy ... - szepnęła. 
- Jadę do ciebie . - postanowił.
- Chyba rowerem. - zadrwiła. 
- To moze zobaczymy się jutro ? - gdy to usłyszała myślała że zemdleje . 
- Jutro? Ja pier**lę! Potrzebuję Cię teraz i obiecuję kur**, że nie dożyje jutra! - krzyknęła do słuchawki i rzucała telefonem o twardy asfalt. Podniosła tylko kartę i wrzuciła ją do kieszeni szarej bluzy. Wracała , a przy najmniej szła w stronę domu jakimiś ciemnymi uliczkami. Bała się , niesamowicie się bała , nie tylko bandytów , ale też nagłej śmierci , gwałtu i ... utraty miłości. Przecież motto XXI wieku to " kochaj , albo chociaż udawaj". W jej głowie tańczyły pogmatwane myśli , liczna przewaga tych smutnych. Strasznie tańczyły namiętne tango a dobre momenty podpierały ściany umysłu . W końcu doszła do domu. Chciała pociągnąć za klamkę. Zatrzymała dłoń jeszcze w powietrzu.
- Nie mogę tak po prostu wejść. - powiedziała do siebie i obeszła dom szukając wzrokiem swojego okna. 
- Nadia ?! - usłyszała głos mamy ...

 SŁUCHAMY : David Guetta Feat. Wynter Gordon - Toyfriend


CDN . 

Postanowiłam napisać coś dłuższego. Podoba wam się ? :) Mam nadzieję ze choć jedna osobę wciągnęło. :)
Niektórzy nie czytają moich opowiadań i komentują tylko po to żeby samemu dostać komentarz więc mam taką prośbę ... lub pytania . 
1 . Które moje opowiadanie ( z tych starszych ) podobało Ci się najbardziej? Nie musisz podać tytułu, możesz po prostu powiedzieć mniej więcej o czym było. Pytanie NIE dotyczy osób, które odwiedzają mnie od niedawna albo są na moim blogu po raz pierwszy :)
2 . Podaj cytat z tego opowiadania , który podoba Ci się najbardziej. :)

Mam nadzieję , że te pytania nie są dla was jakimś obciążeniem , miło by mi było gdybyście udzielili odpowiedzi. :) Wiem ... nie oferuje za to żadnych nagród ale uważam że za co tu nagroda...? :) 

"zawsze" trwa tyle ile osoba wypowiadająca to słowo jest w stanie przeżyć.
( pięknie powiedziane . by Angie - http://angieofficial.blogspot.com/ ) 
xoxo Nofound .