piątek, 31 grudnia 2010

Sylwester .

Cześć kochani. Dziś jest wyjątkowy dzień, koniec roku 2010. Przeżyłam w nim wiele dobrych jak i złych chwil , kochałam , śmiałam się , płakałam i czasem myślałam że nie dam sobie rady.Każdy ten rok przeżył inaczej , niektórzy będą go milej wspominać inni mniej, ale sylwestrowa noc jest uczczeniem końca tego czasu i każdy powinien przeżyć go tak aby zapamiętać tę noc na całe życie. Szampan, tańce i muzyka. Oczywiście dla tych co lubią nie ma imprezy bez alkoholu, ja osobiście nie piję  :).
Więc życzę wszystkom niesamowitej zabawy , szczęscia w nowym roku , odnalezenia miłości lub przetrwania wszystkich najgorszych chwil z obecnym partnerem. Zdrowia , zdrowia ale to też zależy od szczęscia. Oddanych przyjaciół, powodzenia w szkole , sporcie , spełaniania marzeń i wszystkiego czego tak chcecie ;*

czwartek, 30 grudnia 2010

Cześć. Kocham Cię.

Siedziała na ławce ubrana w najlepsze rzeczy. Nerwowo pocierała ręce i wpatrywała się w kafelki chodnika. Podniosła wzrok i spojrzała na niebo. Czuła jak łzy zaczęły jej lecieć po policzkach , koniec , nie będzie tędy przechodził, pomyślała i ukryła twarz w dłoniach po cichu zaczynając płakać.
- Agata? Agata to ty? - powiedział do niej Dawid przysiadający się.
- Dawid? - podskoczyła i szybko poprawiła fryzurę i otarła spod oka tusz, choć się nie rozmazał.
- Nie rozmazałaś się - zaśmiał się chłopak.
- Świetny ten nowy tusz - powiedziała dziewczyna uśmiechając się słodko.
- Czekasz na kogoś? - spytał Dawid patrząc na zaschnięte łzy na jej idealnej twarzy.
- Nie - odpowiedziała - Tak - dodała po sekundzie.
- Co się stało? Płakałaś. - zauważył.
- Prostownica za wolno się nagrzewa, chłopak mnie nie kocha , plotkara trwa za krótko , nie mam predyspozycji na top model - powiedziała strasznie szybko Agata. Dawid dużo nie zrozumiał ale najważniejsze usłyszał,
- Chłopak Cię nie kocha .. ?-
- No nie.
- I czekasz tu na niego? - uśmiechnął się do siebie jakby wiedział że to nierealne aby go spotkała.- Często tędy przechodzi? - dodał po chwili namysłu.
- Często tędy przechodzisz?
- Tak sobie.
- Noo on tu tak sobie przechodzi.
- Ale ja to właśnie przed chwila powiedziałem moze go znam - przysuną się do niej. Czuła jak ocierają się ich ramiona. Jego ciepły oddech i perfum który nie tylko ona czuła. Miał taki intensywny zapach. - Mieszka niedaleko? Ej ... O boże Agata. - przerwał i spojrzenie mu zamarło.
- Zrozumiałeś? Brawo. Głupio wyszło,ale cholernie mi się podobasz... serio . - jaki idiota, pomyślała wstając z ławki. Pogładziła swoje lekko pogniecione leginsy. Kiedy już miała odchodzić chwycił ją za nadgarstki.
- Ja wiedziałem. Nie byłem pewien ale od dłuższego czasu zauważyłem że jesteś dziewczyną.
- Co za spostrzegawczość - powiedziała oburzona po czym poszła w lewo lecz po kilku sekundach wróciła się. Zaczęła iść w prawo.
- Yhm, tędy będę mieć bliżej - burknęła i z wysoko podniesioną głowa ruszyła przed siebie. Dawid się zaśmiał tylko i patrzył jak odchodzi. Po chwili jednak zrobił się poważny i pognał za dziewczyną.
- Nie o to mi chodziło - zaczął się tłumaczyć nie zasługując nawet na spojrzenie Agaty.
- Nie umiesz dobierać słów chłopaku - nadal szła szybkim krokiem wpatrując się w przestrzeń.
-Chodziło mi o to że zauważyłem że jesteś ładna - spojrzała na niego zdziwiona. Miała ochotę uciec. Wcześniej nie była? Z każdym słowem wydawało się że obrażał ją co raz bardziej.
- Dobra , prosto z mostu, chodziło mi o to że nie tylko jesteś koleżanką z klasy ale fajna z ciebie dupa to znaczy dziewczyna - uśmiechnął się wyglądał jakby bał się jej reakcji.
- Już lepiej - puściła mu oczko i zatrzymali się. - Nie musisz za mna iść - powiedziała już zwalniając. Błagała w myślach aby jednak poszedł. Serce biło jej jak szalone ale nie chciała dać po sobie tego poznać. Cieszyło ją to że chłopak jej marzeń uganiał się teraz za nią i do tego plątał mu się język. Mimowolnie się uśmiechając pomachała mu na pożegnanie.
- Agat , Agat no czekaj , odprowadze cie - dotrzymywał jej kroku. Już nie był zdenerwowany. Kiedy dotarli niedaleko jej domu mówiła ze sobie poradzi.
- Teraz gdzie? - spytał chłopak rzadko bywający w tej okolicy.
- Przez ciemne pole albo na okolo. Przez pole krócej więc pójdę już sama sto razy już tędy szłam - zawsze bała się tamtędy chodzić ale zawsze przełamywała strach. Szła spokojnie słuchając muzyki zagłuszając niespokojne bicie serca , ze strach zawsze sztywniała, nie mogła dla poprawienia humoru śpiewać pod nosem. Im byłą starsza z jednej strony bała się mniej a z drugiej o wiele, wiele , wiele bardziej.
- To na mojej warcie nie pójdziesz sto pierwszy raz. - uśmiechną się seksownie - Może jest tu na tym odludziu miejsce gdzie można usiąść - spytał wbijając ręce do kieszeni.
- Tak , koło torów - wskazała ręką - jest murek , co prawda nie kanapa ani poduszki ale murek , tylko jest tam ciemno ale fajne miejsce. - często tam przesiadywala z kumplami. Na tym "odludzi" mieszkali sami chłopacy nie liczac dwóch dziewczyn młodszych od niej o cztery lata,ale tego mu nie chciała mowic.
- To co. Chodźmy - poszedł w stronę którą wskazała Agata.Usiedli na murku. Znów przechodziły ją dreszcze z kategorii tych przyjemnych.
- Wiesz, pewnie ci głupio - przerwała mu.
- No tak , bo głupio wszyło że wyjechałam z tym że za tobą szaleje i że miałam nadzieje że cie spotkam. Masz mnie za wariatkę? Ja mam siebie za idiotkę - wiedziała ze za dużo mówi, ale jakaś siła nie dawała jej sie opanować.
- Dobra, dobra.Nie mam cie za wariatkę. To urocze - zaśmiał się a jej twarz oblał rumieniec. Dobrze że było ciemno. - Od dawna chciałem to zrobić - powiedział cicho i objął Agatę. Mocno ją przytulał i zanurzył się w jej gęstych brązowych włosach. Fascynował się ich zapachem. Brzoskwinia. Tak to był zapach brzoskwini. Zastygli tak na paręnaście minut. Nic nie mówili. Chwila trwała i trwała, magiczna. Agata czuła jak przepływają ją fale energii, strasznie zrobiło jej się gorąco. Miała przymknięte oczy , to jej pomagało wsłuchać się w jego oddech. Głowę miała tak blisko jego ciepłego serca. Mogła policzyć ile razy bije na minute , dotknąć jego klaty i wręcz ucałować jego szyję, Miała ochotę oddać sie pokusie i musnąć wargami jego szyje , obojczyk czy tez ramie. W pewnym momencie Dawid odsuną sie kawałek i patrząc jej głęboko w oczy przybliżył swoje usta do jej ust. Dzieliły je milimetry a nawet mnie. Jego przyjemny oddech czuła w sobie. Jak poparzona odskoczyła. Patrzył na nią zdziwiony.
- Na pewno tego chcesz? Nie chce ufać bez podstaw - w oczach pojawiła się łza. Myślała tylko o tym by on jej nie zobaczył choć i tak już widział jak płakała. Choć siedzieli nogi jej się trzęsły , co chwile sprawdzała czy z nerwów nie zdrapała jasnego lakieru z paznokci.
- Tak, zaufaj mi, możesz. Nie popełnię znów tego błędu. Nie spieprzę szansy na miłość i nie będziesz płakać.Obiecuje - szepną przysiadającbębnie totolotka. Uśmiechną się łobuzersko. Uwielbiała ten wyraz jego twarzy. Nagle ich wari się dotknęły , czułą jak delikatnie muska jej usta. Najpierw powoli , rozkoszując się ich smakiem , potem coraz namiętniej. Przygryzał je delikatnie wsłuchując się w szybki oddech partnerki. Przytulał ją , podpierał jej głowe dłonią , czasem głaskał po włosach , dotykał karku swoimi zimnymi palcami. Motyle w jej brzuchu urządziły sobie dyskotekę kiedy ich języki się spotkały. Bawiły się ze sobą nie mogąc złapać tchu. Od tej chwili ten murek był najważniejszym miejscem  w ich życiu, na zawsze.
 źródło : anime

wtorek, 28 grudnia 2010

Serca się przyciągają. #2

Siedzieliśmy na przeciwko siebie trzymając się za ręce. Nie znałam go jeszcze dobrze, nic nie wiedziałam o jego przeszłości o jego rodzinie a o samym Piotrku też nie wiele. Mówi się " nie patrz co było patrz co jest i co będzie ", ale jednak chciałam wiedzieć co robił wcześniej , kim był i jaki był.
- O czym tak myślisz? - spytał budząc mnie z zamyślenia.
- O Tobie - odpowiedziałam ściskając trochę mocniej jego dłoń.
- O mnie? Przecież jestem tuż obok - uśmiechną się i rozluźnił nasz uścisk.
- Tak , nic o Tobie nie wiem a chciałabym . Wiem że kiedy będziesz chciał to powiesz mi sam. - uciekłam wzrokiem. Nie chciałam aby pomyślał że jestem natrętna namolna czy coś w tym rodzaju. Chwycił mnie za brodę i skierował moją twarz w swoją stronę.
- Co chcesz wiedzieć? - wziął głęboki oddech. Nie wiedziałam o co pytać. Postanowiłam nie dociekać jego przeszłości.
- Na imprezie na której się poznaliśmy nie wypiłeś ani grama. Nie pijesz? - zaczął się śmiać ale jego oczy były poważne.
- Nie poznaliśmy się na imprezie - powiedział a ja zdziwiona patrzyłam na jego uśmiech.
- Widzę że mnie nie rozumiesz - i miał racje , w ogóle go nie rozumiałam , czy on czytał mi w myślach?
- Nie czytam ci w myślach widziałem to po twojej minie - dodał po chwili. Ta i on mi w myślach nie czyta?
- Poznaliśmy się przed clubem kiedy ochoczo uratowałaś mnie i zakochałaś od pierwszego wejrzenia we mnie - zaczerwieniłam się ale czułam się pewna siebie.
- A ty we mnie nie ? - rzuciłam szybko.
- Tak , w Końcu jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie , nie odpowiedziałem ci na pytanie... - zaśmiał się, uwielbiałam jego śmiech , uroczy , nadzwyczaj wesoły. Miał taki męski głos , taki seksowny , pobudzający wszystkie zmysły we mnie.
- Więc... - zaczął - Nigdy w życiu nie miałem w ustach alkoholu , mój ojciec był pijakiem , kiedy wypił był agresywny i bił mamę ... do póki nie byłem na tyle duży żeby mu się postawić. Boje się że ja też będę agresywny , nie wiem jaki będę ale nie chcę być taki jak on . Potrafię bawić się bez procentów. Uwarzasz mnie za idiotę - nie odpowiedziałam przez dłuższą chwilę. Nie spodziewałabym się że miał w rodzinie alkoholika.
- Teraz już w ogóle jesteś duży - uśmiechnęłam się sztucznie - jak mu się postawiłeś ? - spoważniałam .
- Zajebałem mu jak chciał uderzyć Agatę -
- Agatę ? - pomyślałam że ma siostrę , od razu miałam Ochotę ją poznać.
- Nie , Agatka to moja mama - wyszczerzył zęby. Mówił do mamy po imieniu . Tak to się nazywa szacunek, ale może jego mama jest taka? Wyobrażałam ją sobie jako bardzo elegancką kobietę lub hipiskę która kocha świat.Dlaczego? Nie wiem.
- Agatka to spoko laska , ja muszę lecieć - powiedział całując mnie na pożegnanie.
- Gdzie?? - musiałam zapytać bo sam by mnie nie oświecił.
- Mam do załatwienia pewną sprawę - uścisną mnie jeszcze raz i odszedł. Patrzyłam na niego do momentu aż nie znikną za rokiem. Gdzie szedł? Pewną sprawę? Nie miałam pojęcia o co mogło mu chodzić. Postanowiłam więc iść do Oliwi.
- Cześć Sracia - powiedział wychodzący z jej mieszkania Krystian. Jeszcze się ubierał. Pewnie znów oddali się rozkoszy. Ja nigdy tego nie robiłam , nie wyobrażałam sobie jak to jest. Chciałm aby to był moment wyjątkowy i ktoś wyjątkowy. Myślałam w ten sposób o Piotrku ale czułam się głupio. Zawstydzał moje myśli, dosłownie.
- Cześć, cześć - pomachałam mu jeszcze . Weszłam do mieszkania. Jak zwykle miała porządek wszystko poukładane i wyczyszczone.
- Oliwa , nie ma twoich starych znowu ? - usiadłam przy ławie w salonie. Ława była z ciemnego drewna , wyglądała jakby warzyła z tonę , styl mieszkania klasyczny. Kominek , żyrandol, bardzo bogaty. Oliwi i jej rodzinie nie brakowało pieniędzy.
- Tak , starzy w delegacji a brat gdzieś pojechał na wycieczkę - nagle pokazała mi się przyjaciółka. Ubrana w śliczną niebieska sukienkę.
- Cokolwiek - powiedziałyśmy razem. To było nasze ulubione słowo. Wybuchłyśmy śmiechem.
- A ty co tak się odszczeliłaś? - spytałam perfidnie ją mierząc.
- Idziemy na zakupy mała. Gdzie masz Pitera? - powiedziała jakby kpiła ze mnie.
- Jaki jest w łóżku Krystian - znów się śmiałyśmy.
- Dobra dobra , chodź już. - ubierała już płaszcz. Szybkim krokiem podeszłam do niej i przytuliłam/
- A ty co tej - powiedziała zerkając na mnie z sarkazmem w głosie.
- Dawno się nie widziałyśmy - krzyknęłam .
- To prawda kochana - przytuliła mnie. Ubrałyśmy się i wyszłyśmy.
***
- O boże dziś się mega okupiłam - zaczęła Oliwia kiedy już wracałyśmy.
- Tak - nie było we mnie entuzjazmu choć też kupiłam sobie pełno ciuchów.
- Co jest?- od razu zauważyła ze coś mnie trapi.
- Piotrek miał do załatwienia jakąś sprawę i nie powiedział o co chodzi - szepnęłam.
- No weź, pewnie nic ważnego albo ci powie niedługo. Nie martw się - uśmiechnęłam się szczerze. Nagle zobaczyłam jak Piotrek wychodzi z jakiegoś mieszkania. Nie ze swojego. Szedł wściekły. W drzwiach stała jego była dziewczyna śmiejąca się i gładząca po brzuchu....

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Święta przysięga .

Niespokojnie chodziła po mieszkaniu , wypatrywała go przez okno lecz wciąż go nie było. Telefon nie odpowiadał , nie miała z nim kontaktu. Zegar wybił jedenastą w nocy kiedy rozległy się kroki w mieszkaniu. Zdenerwowała zerwała się z łóżka rzucając w kąt swoją ulubioną powieść.
- Jesteś ! Nareszcie! - krzyknęła gdy tylko się jej pokazał.
- Tak , mam nadzieje że się nie denerwowałaś kochanie - przywitał ją słodkim pocałunkiem. Zdejmując koszule zmierzał do toalety.
- Denerwowałam to mało powiedziane! Myślałam ze , że nie wiem co myślałam! -
- Ale już jestem - powiedział zamykając drzwi toalety.
- Tylko tyle masz do powiedzenia !! - Rozdrażniona jego zachowaniem usiadła na kanapie. Usłyszała dźwięk puszczanej wody. Czuła się urażona i niezadbana. Wstała i wzięła jego koszulę z zamiarem złożenia jej. Poczuła zapach damskich perfum , dosyć ostrych i wyzywających , z jednej strony wręcz odrzucających. Wiedziała że takich nie używa. " Pewnie koleżanki z pracy" tłumaczyła sobie podświadomie sama w to nie wierząc.
- Ładne perfumy - powiedziała do  męża mierząc go i obserwując jego ruchy.
- Tak wiem , to te od ciebie - puścił do niej oczko , jeszcze wycierał mokrą głowę - Idź spać , ja też za raz pójdę. - dodał.
- Od kiedy kupuje ci damskie zapachy? - mruknęła.
- Damskie ? - zdziwiony wziął od niej koszule i powąchał - Mym .. to nie jest damski zapach!! -
- Jutro też tak pachnij , a i pokaż mi ten perfum kochanie - wyraźnie zaakcentowała wyraz" kochanie" , miała złe przeczucia.
- Jutro nie mogę - szepną do siebie - Idź spać ! Zmęczona jesteś! -  krzykną w końcu.
- Może mi powiesz że zapachów nie odróżniam - zarzuciła mu. - Nie mam ochoty z tobą rozmawiać - cisnęła koszulą o ścianę , miała ochotę ją spalić , zjeść ... no może nie zjeść ale zniszczyć ją. Nie chciała nawet myśleć że ją zdradza, tak się kochali a przy najmniej takie sprawiali wrażenie. Na drugi dzień kiedy się obudziła jego już nie było. Posprzątała trochę w domu aż wyszła. Była umówiona ze swoją najlepszą przyjaciółką. Znały się od lat , wiedziały o sobie wszytko , wszystkie szczegóły pocałunków i seksu , dosłownie wszystko.
- Cześć , co się stało? - spytała Patrycja.
- Nic .. no dobra mam pewną teorię - powiedziała  Ada chwytając torebkę i przyciskając do piersi.
- Usiądźmy i mi wszystko opowiesz kochana - za proponowała koleżanka. Usiadły na dworze , w pobliskiej kawiarni , zamówiły napoje i zaczęły rozmawiać. Adrianna opowiedziała całą sytuację swojej bratniej duszy.
- I co? Ta twoja teoria to że ma na boku kogoś? - wzięła głęboki wdech.
- Tak tak jest!! - popłynęły jej łzy.
- Co się stało ? to tylko przypuszczenia. - Nagle zaczęła wskazywać swoją prawą ręką na lokal na przeciwko . Stał tam Mateusz całujący jakąś młodą dziewczynę. Była śliczna , wyglądała jak księżniczka. Miała długie rude włosy upięte w elegancki kok , czarne leginsy , okrywające długie zgrabne nogi i krótki czerwony płaszcz idealnie dopasowany do smukłej figury dziewczyny. Mąż Ady właśnie przytulał nastolatkę gładząc ją po policzku. Nie wahając się zadzwoniła do niego by sprawdzić czy to on , czy się nie myli. Krztusząc się płaczem chwyciła za motorole i wybrała numer .
- K..kk.. kochanie, gdzie jesteś - powiedziała jąkając się. Nie miała wątpliwości to był on. Odebrał szybkim ruchem telefon i poddenerwowany odebrał.
- Jestem w biurze i robię papierkową robotę , będę dziś wcześniej kocie - kłamał , kłamał w żywe oczy , właściwie w martwy telefon ale to nie robi różnicy , kłamał !! Nie mogła uwierzyć , że chłopak . już mężczyzna zdradzał ją. Kochała go przez 15 lat licząc razem kiedy on o tym nie wiedział. Matowe czerwone paznokcie wbijała w jaskrawy obrus.
- Spójrz w lewo i powiedz " to nie tak" , z nami koniec misiu - krzyknęła do słuchawki.Mateusz zrobił co kazała ale nie zdążył nic powiedzieć , perfidnie jeszcze dał buziaka młodej rudawej kochance i wybiegł za żoną.
- Potem zadzwonię - krzyknę na wychodnym do Patrycji która jeszcze ją wołała.
W domu rozpętało się piekło. Przy najmniej dla Ady. Krzyczała okładała go pięściami i groziła nożem. Przepraszał ją , mówił że kocha lecz nic to nie dawało.
***
- Wynocha - krzyczała wyrzucając jego rzeczy z balkonu. - Nie chce cie znac !! Ciesze się ze juz jutro będzie po wszystkim!! Głupi chuju! - dodała nie przestając płakać. Drażniły ją emocje , to wszystko co w sobie dusiła , nie mogła ustać w miejscu , święty związek małżeński zniszczony przez jakąś małolatę i mężczyznę do tej pory jej życia. Nie widziała co ze sobą zrobić , była zbyt dojrzała żeby myśleć o samobójstwie i zbyt młoda żeby wiedzieć co dalej zrobić ze swoim życiem. Popełniła grzech ciężki rozwodząc się , ale sprawy religijne najmniej ją obchodziły , to on rżnął jakąś młodą dupę kiedy ta czekała na niego martwiąc się i czasem myśląc o najgorszym.
- Kochałam Cię skurwielu - wykrzyczała, czuła jak całe miasto na nią patrzy , jej krzyki powodowały płacz dziecka sąsiadów i chyba trzęsienie ziemi.
- Nie mam gdzie mieszkać - mówił Mateusz niezdarnie łapiąc swoje ubrania , buty , raz dostał butelką perfum.
- To te są damskie? Przecież nie używasz damskich! O tak to tej małolaty! U niej kurwa zamieszkaj !! - wyrzucała z siebie kiedy cisnęła w niego butelką tanich perfum. Trzask pękającego szkła rozzłocił ją jeszcze bardziej, to był koniec ich sielanki , jej sielanki , koniec małżeństwa , początek plotek , pogłosek. " niech tylko spotkam te głupią szestastke która zniszczyła mi życie " myślała. Siedziała z lampką wina na balkonie, trzymając w ręku jego koszule , jej ulubiona. Nie stal już na dole , nie mial nawet po co wracać walizki tez wyrzuciła , ale koszuli nie oddała, potem ją podarła , spaliła.


Głupie nastolatki " kochające " żonatych facetów. Dla tych mężczyzn to zabawa a może zniszczyć rodzinę. Dają dupy starszym facetom nie myśląc o konsekwencjach( nie mówię o prostytutkach taki zawód), mówię o charakterze .. dziwki , która na miejscu tej kobiety prawdopodobnie życie by sobie odebrała!! Idiotka..


Jutro - 28 grudnia 2010r. pojawi się drugi roździał "Serca się przyciągają." , zainteresowanych zapraszam do czekania , czytania oraz komentowania !! :) :)