sobota, 16 marca 2013

#93. Ćwiczenia!

Cześć :)

Nadal nie mogłam znaleźć czasu na blogowanie ale dzisiaj nadrabiam :) Ksiązki jeszcze nie przeczytałam, komputer zabiera mi tyle wolnego czasu, też tak macie że odciąga on was od wszystkiego?
W każdym razie trzeba go wykorzystać do czegoś pożytecznego dlatego zaczęłam ćwiczyć.
Ćwiczyć? Więc do czego mi kopmuter? Więc chodzi o to, ze zaczęłam ćwiczyć zumbę. Dzisiaj spróbowałam po raz pierwszy i uwielbiam to! Nie chcę sie odchudzać bo jestem szczupła, ale chcę być w formie i na lato umięśniony brzuch.
Czy któraś z was ćwiczy z Ewą Chodakowską?
Poza tym chciałam oznajmić, ze mam najwspanialszą przyjaciółkę na świecie... Tak jakoś mnie naszło na napisanie tego :)
Niestety mój humor jest ostatnio zły i wkurzam się o byle co. Potem oczywiście sie obwiniam.

O następnej książce napiszę w przyszłym poście.



XOXO NOFOUND.

ZUMBA KTÓRĄ ĆWICZĘ
KSIĄŻKA

środa, 6 marca 2013

#92.

Cześć :) 

Długo nie pisałam bo nie miałam internetu. Cieszy mnie, ze zainteresowałam wielu książką [klik]. Przecztałam po niej już kilka, ale jestem w trakcie takiej, która z pewnością wam opiszę kiedy ją skończę. Przez brak dostępu do internetu znowu zaniedbałam wasze blogi, ale obiecuję, ze nadrobię i odpowiem na komentarze do poprzedniego posta, w wolnej chwili czyli najprawdopodobniej w weekend.
Pewnie każdy z was już czuje wiosnę? Kocham kiedy budzi mnie słońce i ciepłe promienie ogrzewają moją twarz kiedy idę chodnikiem. Cudowne.
Co do następnego opowiadania mam plan ale jak mówiłam, będę musiała znaleźć czas i wrócić do "normalności" czyli znów życie z komputerem, to takie dziwne :)

Mamy tu kogoś kto słucha rapu?! Kto się cieszy z powrotu Małpy do rap gry po trzech latach?


XOXO NOFOUND.
SŁUCHAMY : SULIN - JEDNA MINUTA

piątek, 8 lutego 2013

#91. Ocal mnie od złego.

Cześć :)

  Przez kilka dni nie miałam dostępu do komputera dlatego nie odwiedziała ani waszych blogów ani nic nie robiłam ze swoim. W każdym razie wczoraj w pięć godzin przeczytałam książkę pt. "Ocal mnie od złego" o której chciałam wam trochę powiedzieć.
  Powieść jest na faktach i opowiada losy Allomy Gilbert maltretowanej przez swoją "przybraną matkę". 

"Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam w to, co ciągle mi powtarzano: że jestem zła i zasługuję na tortury, bo jestem dzieckiem szatana...Alloma Gilbert była jedną z ofiar fanatyczki religijnej, która zadawała swoim adoptowanym dzieciom ogromne cierpienie.
Książka Gilbert to poruszająca i niezwykle szczera opowieść o drodze z piekła do normalności."

  Kiedy zaczęłam ją czytać nie mogłam się od niej oderwać dlatego też skończyłam ją już przy pierwszym podejściu, wstrząjąca opowieść pełna okrucieństwa, które ma miejsce w czsach dzisiejszych. Opowiada o sadystycznych metodach wyochowawczych. Alloma nie była traktowana jak człowiek... Nawet nie traktowano jej jak zwierze, ale o wiele gorzej. 

  Bicie po stopach za karę. Za co kara? Za takie błahe rzeczy jak zniknięcie kromki chleba, którą prawdopodobnie zjadł pies[z którym Alloma musiała spać pod stołem]. Zamknięcie dziecka na miesiąc, nagiego dając mu raz dziennie szklankę wody. Jedzenie własnych wymiocin, wpychanie kołka do gardła czy płukanie gardła płynem do mycia naczyć... To tylko mały procent tego co działo się w dzieciństwie dziewczynki, która przeszła piekło... 

  Kiedy jej zaczynało mocniej bić serce mnie też, w niektórych momentach musiałam na chwilę odłożyć książkę ponieważ byłam tak zaszokowana tym wszystkim. Czułam strach razem z tym dzieckiem gdy słyszało kroki potwora. Moim zdaniem najgorzy okres w jej życiu zaczął się gdy wyprowadziła się razem z "mamusią" i czwórką przybrnaego rodzeństwa na farmę... Książka budzi wiele emocji. Miłość, gniew, strach, obrzydzenie... Szczerze poleacam z całego serca, bo to wszystko dzieje się u nas za ścianą! Dlaczego jesteśmy tacy obojątni wobec czyjegość cierpnienia? 

Ocal mnie od złego
320 stron. znak.com

Po zakończeniu nie mogłam przestać o niej myśleć. Wyobrażałam sobie, że ja miałam dwa latka i bawiłam sie lalką, a w Anglii Alloma przechodziła piekło... 

Poza tym nic ciekawego. Przeczyałam jeszcze jedną książkę. Autorstwa Jonathana Carrolla - "Cylinder Heidelberga". Jest to zbiór opowiadań, również ciekawa, ale może o niej powiem kiedy indziej... 

Jakie plany na ostatni weekend karnawału? Chcecie żebym więcej wspominała o książkach jakie przeczytałam? 


XOXO NOFOUND.




czwartek, 31 stycznia 2013

#90. YOU suck

  Cześć :) We wcześniejszych postach pomyliłam się co do numeracji i myślałam, że dzisiaj bedzie setny mój wpis. Głupota nie boli... Cóż, już niedługo. Mam bloga w zaokrągleniu dwa lata, a tak patrzę, ze mało na nim pisałam.
  Powrót do szkoły nie był taki ciężki jak się tego spodziewałam. Humor mi dopisuje, tylko nic się poza nią nie dzieje. Delikatna rutyna. Czekam z niecierpiliwością na wiosnę, bo patrząc na to co mam do nauki na przyszły tydzień robi mi się niedobrze. Aaa i dwie kartkówki w piątek. Po prostu wspaniale. Przynajmniej z przedmiotów, które lubię. (angielski&hiszpański)
  Niedługo 14 lutego. Niby to nie tak mało, ale sami wiecie jak ten czas szybko leci. Spędzicie go samotnie czy ze swoją drugą połówką?

Idealna prawda? *.*

  Dzień był pochmurniejszy niż zwykle. Ogromne, ciemne obłoki zakrywały całe niebo nie przepuszczając nawet garstki promieni słońca. Ludzi było niewielu. Tylko kilku tych prawdziwych. Za życia wszyscy mówili jakim jest świetnym gościem a na pogrzeb przyszli? Pewnie, że nie. Jaki był tego powód nikt nie miał pojęcia. Nie mieli czego się wstydzić, chociaż kto to wiedział. Ostatnio zaczęło się dziać coraz wiecej dziwnych i zaskakujących rzeczy. Kto normalny podcina sobie gardło mówiąc, ze chce być wiecznie młodym. Kto normalny po prostu odbiera sobie życia. To tak jakby nic na Ziemi nie było wartego uwagi, chwili szczęścia. Wszystko staje się takie... puste.
  Sara stała tylko parkę kroków od ciemnego dołu, w którym leżała drewniana trumna. Smutek cicho spływał jej po policzku. W dłoni mocno ściskala wspólną fotografię. Patrzyła na czarną ziemię. Na dźwięk piachu rzucanego na trumnę przeszły ją dreszcze. Przerażające uczucie, że już nigdy więcej go nie usłyszy, nie zobacz, nie dotknie, nie poczuje... Okropnie silna tęsknota niszcząca ją od środka. Nigdy by nie pomyślała, że za kimś można tak tęsknić, tak bardzo z całego serce, ciała i umysłu. Wydawało jej się, że rzeczywiscie przestali oddychać w tym samym momencie tak jak Bartek tego chciał. Dziewczyna nagle zobaczyła starszą kobietę stojącą w bezruchu. Długie blond włosy opadały na jej smukłe ramiona. Długa, czarna suknia wisiała na niej jak na wieszaku. W oczach miała pustkę i co zagryzała suche usta powstrzymujac się przed płaczem. W tym momencie kobieta spojrzała na Sarę. Miała oczy tego samego koloru co Bartek, tylko bez tej świeżej, jasnej iskry. To musiała być jego matka, na siostrę była za stara. Nigdy nie wspominał o swojej rodzinie, zawsze omijał ten teamt. Nastolatka ruszyła w jej stronę. Sama nie widziała dlaczego, ale wiedziała, ze musi z nią porozmawiać. Stanęły twarzą w twarz. 
- Ty jesteś tą, która go znalazła?- zapytała chłodnym głosem blondynka.
- Tak, ale tak właściwie go nie znalazłam. Byłam przy tym jak... jak się zabił.- czuła przy każdym słowie żyletki w krtani. Nie mogła tego zaakceptować, w tym momencie jeszcze było to dla niej całkowitą abstrakcją. 
- Dlaczego chciał to zrobić z Tobą, a nie ze mną? Nie mógł mnie kochać mniej od Ciebie. Jesteś jedną z panienek, która zerżnął. Może byłaś najładniejsza. On kochał tylko mnie. - wysyczała z taką wrogością w głosie jakby sam szatan przez nią przemawiał. Sara na chwilę zamarła. Chwilę myślała, czy rzeczywiście to sułyszała czy to tylko jej wyobraźnia. 
- Bardzo się pani myli! On mnie kochał. Tak prawdziwie mnie kochał. Panią kochał jako matkę... Zapewniam, że nie jestą jedno z wielu. - odparła gromiąc ją wzrokiem.
- Dziecko co Ty wiesz o miłości. - uśmiechnęła się pod nosem. - Nie znałaś go. Nie mógł Cię kochać bardziej. Tylko ja mu dawałam to czego potrzebował, tylko ja go zaspokajałam kochanie. - znów się uśmiechnęła, a z jej oka popłynęła łza. Chyba zaczęła coś wspominać. Potem sie odwróciła i zaczęla iść w stronę parkingu. 
  Sara patrzyła na nią w osłupieniu. "Tylko ja go zaspokajałam."? Co to miało znaczyć? Przez głowę przemknęła jej myśl o kompleksie Edypa, ale czy mogła to być prawda? Ojciec Fabiana gejem, Bartek ruchający własną matkę... Ten świat ma nas chyba za nic i staje się coraz bardziej popieprzony.  


   Fabian siedział przy kuchennym stole razem z mamą. W pomieszczeniu unosił się zapach pysznego, pieczonego mięsa. Pani Grygorowicz była niską brunetką z nazbyt dużymi pośladkami. Ciemne loki spinała w kucyk i nie wyglądała na swój dojrzały wiek. Pracowała w banku niedaleko domu.
  Do kuchni wszedł Pan Oskar, ojciec Fabiana. Mężczyzna zawsze przesadnie dbający o swój wygląd. Wszystkie oryginalne marynarki, pełno kremów... Dlaczego nikt się nie domyślił.
- Dlaczego nikt nie doniósł mi papierów do pracy?- zapytał starszy mężczyzna i ucałował żonę na powitanie.
- Fabian? Dałam Ci te papiery! Ojciec mógł mieć przez to problemy. Dlaczego ich nie zaniosłeś?- chłopak milczał patrząc na pusty jeszcze talerz.
- Dobrze, nic się nie stało... - uspokajał Pan Grygorowicz i uśmiechnął się siadając do stołu.
- Dobrze, ze nie masz problemów za obmacywanie się z facetami na zapleczu. - wtrącił nagle Fabian patrząc prosto w oczy ojcu. Zobaczył jak zrobił się czerwony i parę kropel potu na jego wysokim czole. Matka spojrzała na niego znacząco ściskając mocniej ścierkę.
- Synek, co Ty znowu wymyślasz... - wymamrotał ojciec nerwowo i poluzował krawat.
- Jesteś pedałem! Jaki jest inny powód do wyjmowania penisów ze spodni kolegi? Wszystko widziałem i rzygać mi się chce jak teraz na Ciebie patrzę!- Fabian wstał od stołu i uderzył pięścią w ścianę po czym poszedł do swojego pokoju. Przypominał sobie tę scenę... Szedł z teczką w ręce niczego się nie spodziewając. Jako syn pracownika dosć ważnego jak jego tata mógł wejść tylnimi drzwiami, żeby uniknąć pytań typu: "był pan umówiony?". Wtedy to się stało... Zobaczył obcego, brzydkiego faceta przyciskającego ojca do ściany. Pan Grygorowicz pocierał jego kroczę i smakował jego usta jak soczysty owoc. Dwóch mężczyzn w tym jego ojciec, jego rodzic, mąż jego matki. Miał chwilę pustkę w głowie, pomrugał oczyma, jednak to była prawda. Całkowicie zapomniał o dokumentach i wrócił z teczką do domu nie zastając w nim mamy. Może to lepiej, że jej nie zastał. Nie potrafiłby spojrzeć w jej wesołe oczy.
  Z kuchni docierały krzyki. Matka domagała się prawdy, płakała, waliła pięściami w blat. Ojciec po chwili przyznał się, można było usłyszeć jego teatralny szept i łzy bijące o podłogę. Kobieta wzięła ze stołu nóż i celowała w swojego męża. Uspokoiła się... jednak tylko na tyle aby udeżyć go talerzem w głowę. Stracił na chwilę równowagę i musiał podtrzymać się krzesła. Fabian nie miał zamiaru teraz ingerować, miał ochotę go zabić, wziąć coś ostrego i zakatrupić za to co zrobił. Nie chodziło o niego, nade wszystko kochał swoją matke, która byla dla niego najważniejsza. Wspierała go, oprócz niej miał jedynie Sarę. Zdecydowanie dwie najważniejsze osoby w jego marnym życiu. Wyszedł.



SŁUCHAMY : HAPPYSAD - BEZ ZNIECZULENIA [uwielbiam]
XOXO NOFOUND.